Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumMarzec 28 2017 17:46:57
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 6
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
14
14
Marsz Pamięci w Warszawie - 11.07.2013
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Rosja ciężkozbrojna
Prezydent RP do Żydów
I nadsekretarz Kaczy...
Inwazja Korei Płn na...
Ważna data:15.07.1945
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Zobacz Temat
Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl | Katolicyzm | Katolicyzm
Strona 1 z 2 1 2 >
Autor Klerykalna Partia Polski?
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 08-01-2012 03:07

Prezydent Rzeczypospolitej i przywódca polskiego Kościoła, kardynał Dziwisz.


Po co nam partia klerykalna?

Nikt nie ma "bardziej wiarygodnych plenipotencji do odpowiedzialnego kierowania losami narodu", aniżeli działacze "krakowskiego Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi i Stowarzyszenia Fides et Ratio, bydgoskiego Stowarzyszenia Unum Principium, łódzkiego środowiska skupionego wokół miesięcznika "Aspekt Polski" oraz niektórych grup intronizacyjnych i tradycjonalistycznych" - twierdzi Krzysztof Zagozda ze Stowarzyszenia Unum Principium, które "powstało w 2008 roku, stając się nowoczesną organizacją skupiającą katolików i polskich patriotów. Stowarzyszenie znane jest ze stanowczego reagowania na wszelkie ataki wymierzone w Kościół i wiarę. Najgłośniejszym echem w całej Polsce odbiło się niedopuszczenie do wystawienia w Bydgoszczy bluźnierczego musicalu oraz protest wobec koncertu skandalizującej piosenkarki Madonny w dniu 15 sierpnia 2009 r."

W święto Trzech Króli Zagozda ogłosił na stronie "Aspektu Polskiego" zamiar budowy "nowego potężnego ruchu społecznego" na podwalinach ww. organizacji i setek byłych działaczy Ligi Polskich Rodzin. Według niego "mobilizacja do autoramentu narodowego" już trwa, a w końcu kwietnia gotowość tych wojsk "zostanie ogłoszona na Zjeździe Katolickiej Polski". Z enuncjacji tej wynika, że może zostać na nim rzucone nawet hasło Katolickiej Polski Narodu Polskiego.

"Grabarze idei katolickiej Polski - pisze Zagozda - w pośpiechu wrzucili ją do wapiennego dołu, przykrywając grubą warstwą kłamstw i kalumnii. Spokoju jednak nie zaznali. Ze strachem obserwują każdego, kto odważy pochylić się nad tą ideą, by zapalić jej znicz pamięci. Dobrze wiedzą, że od jednego niekontrolowanego płomienia tylko krok do wielkiego pożaru. Pożaru, który spopieli ich chory świat.

Choć Polacy nie wyszli jeszcze na ulice, to już ich październikowa świadoma nieobecność przy urnach wyborczych musi być odczytana jako bezkompromisowe żądanie zmian. I to zmian nie w obrębie kalekiej klasy politycznej, która wciąż robi dobrą minę do złej gry i tylko udaje ideologiczno-programową wielobarwność, ale zmian systemowych, dotyczących wszystkich - coraz bardziej gnijących - obszarów życia zbiorowego. Smrodu rozkładającego się organizmu państwa polskiego nie zdoła bowiem ukryć żadna propaganda, a jego trupiej bladości nie zamaskują partyjni hochsztaplerzy. Polacy już wiedzą, że każdy zmarnowany dzień przybliża nas do wielkiego upadku. Nie są to tylko nasze doświadczenia. Rosnący chaos polityczny i równoległy do niego kryzys gospodarczy ujawniają bankructwo patologicznej wizji świata opartego na bezbożnym liberalizmie, ekonomicznie zniewalającym jednostki i całe narody. Za chwilę wytworzy się ideowa próżnia, którą wielu zapragnie wypełnić. Nie czekajmy dłużej i poczyńmy kroki zmierzające do wprowadzenia w Polsce ustroju społeczno-gospodarczego realizującego zasady państwa katolickiego.
(...)
Czas już nie na rozpoczynanie akademickiej dyskusji, ale na przedstawienie precyzyjnych rozwiązań prawno-ustrojowych. Udowodnijmy niedowiarkom, że konkretyzacja idei państwa katolickiego jest najlepszym remedium na wszystkie choroby pozostawione w spadku przez bandycki system III Rzeczpospolitej, zainstalowany w Polsce przez jej zewnętrznych i wewnętrznych wrogów. Stąd zaangażowanie sporych sił skupia się na obywatelskiej inicjatywie ustawowej ochrony religii katolickiej, rozumianej jako trudny do przecenienia element polskiej tożsamości. Nawet jeśli zaproponowana ustawa nie znajdzie akceptacji w zgnuśniałym parlamencie, to stanowić będzie jeden ze zrębów nowej formuły ustroju politycznego.
(...)
Panowie Jurek, Gowin czy Giżyński nie wychylą się poza strefę politycznej poprawności i nie zaryzykują zmiany systemu, który może zechcieć rozliczyć ich z dotychczasowych poczynań politycznych. Aliantów dla idei katolickiej Polski można by - przynajmniej teoretycznie - upatrywać w organizacjach nawiązujących do przedwojennych struktur obozu narodowego: Młodzieży Wszechpolskiej, Obozu Narodowo-Radykalnego i Narodowego Odrodzenia Polski. Praktyka pokazuje jednak, że coraz bardziej nieśmiało przyznają się one do katolickiej części swojego ideologicznego dziedzictwa i traktują ją bardziej jako archetyp kulturowy, niż ponadczasową propedeutykę regulacji życia państwowego. (...)

Na tę chwilę przesłania Katolickiego Narodu Państwa Polskiego (Katolickiego Państwa Narodu Polskiego - ?) można doszukiwać się w działaniach podejmowanych przez krakowskie Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi i Stowarzyszenie Fides et Ratio, bydgoskie Stowarzyszenie Unum Principium, łódzkie środowisko skupione wokół miesięcznika "Aspekt Polski" oraz niektóre grupy intronizacyjne i tradycjonalistyczne. To jednak stanowczo zbyt mało, by myśleć o poważnej ideowej ofensywie. Niezbędne jest powołanie stronnictwa politycznego, które na sztandarach będzie miało wypisaną Polskę katolicką, które poniesie je dumnie naprzeciw zgrajom wrogów i sprzedajnych prześmiewców. Takim ugrupowaniem zdawała być się parę lat temu Liga Polskich Rodzin. Choć organizacyjnie niewiele z niej dziś pozostało, to setki ówczesnych działaczy wciąż stanowią niezwykły potencjał, wręcz podwalinę dla nowego potężnego ruchu społecznego. Czas zadąć w złoty róg i obudzić śpiących rycerzy.
(...)
Wejdźmy w ten rok zdeterminowani wolą wykorzystania szansy, jaką on przyniesie. Wszystko zależy od nas. Mobilizacja do autoramentu narodowego już się rozpoczęła, a jego gotowość zostanie ogłoszona na Zjeździe Katolickiej Polski, który odbędzie się 28 kwietnia br. w Warszawie".

Źródło: http://aspektpolski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=5120&Itemid=1

Komentować to na gorąco jest trudno, ciśnie się tylko na usta pytanie: czy powstanie z tego coś więcej, niż np. KPP - Klerykalna Partia Polski?

[img]http://www.multibook.pl/files/katolickie%20panstwo.jpg[/img]

Państwo wyznaniowe to takie, które zasady religii przekłada na struktury państwowe. Dochodzi wówczas do fuzji struktur państwa ze strukturami danego wyznania.

Elementy państwa wyznaniowego:
- materialne uprzywilejowanie hierarchów religijnych jednej, państwowej religii w porównaniu z innymi grupami społecznymi;
- uprzywilejowanie jednej instytucji wyznaniowej w porównaniu z innymi instytucjami działającymi w państwie (m.in. poprzez finansowanie z budżetu państwa);
- dostosowanie praw stanowionych przez władze państwowe do interesów instytucji wyznaniowej (m.in. poprzez podejmowanie decyzji państwowych zgodnych z doktrynami religii państwowej);
- represyjna polityka wobec religii innych niż religia państwowa i ich wyznawców.

Religia państwowa - religia wspierana ideowo, jako jedyna, przez państwo. Jej struktury wyznaniowe są najczęściej bądź bezpośrednio finansowane przez państwo bądź posiadają przywileje względem innych wyznań. W systemach monarchicznych jest to z reguły religia wyznawana przez panującego władcę. Nierzadko obowiązują regulacje zakazujące osobom innych wyznań zajmowania określonych stanowisk, sprawowania przez duchownych pewnych funkcji administracyjnych, uprzywilejowania nauki religii państwowej w szkołach.

W Unii Europejskiej religiami państwowymi są np. prawosławie w Grecji, anglikanizm w Anglii, prezbiterianizm w Szkocji, luteranizm w Danii. Niekiedy religia panująca była (jest) jedyną religią tolerowaną w państwie, np. katolicyzm w Watykanie czy islam w Arabii Saudyjskiej. (Wikipedia)

Zob. także: Idea Katolickiego Państwa Narodu Polskiego
http://www.mwlubelskie.pl/index.php?function=show_all&no=339


[img]http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/b3/Josef_Mathauser_-_Konstantin_a_Metod%C4%9Bj_p%C5%99i%C5%A1li_na_Velehrad.jpg[/img]
Nie potrzeba nam proamerykańskiego klerykalizmu, lecz żywej wiary.
Cyryl i Metody - święci Kościoła katolickiego i prawosławnego, apostołowie Słowian.
http://polski.blog.ru/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Klerykalna Partia Polski?
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 17-01-2012 12:06
ZAGOZDA W AKCJI

W opublikowanej w poniedziałek (16.01) na facebooku notce pt. "Zjazd Katolickiej Polski: ataki i akty wsparcia", Krzysztof Zagozda, potencjalny kandydat na wodza partii klerykalnej, nie mówi o programie politycznym, lecz ustawia sobie "z wiatrem" czytelników:

"Tuż po publicznym postawieniu przeze mnie postulatu konieczności budowy katolickiej Polski odezwały się przysłowiowe nożyce, co ciekawe, nie tylko te leżące po lewej stronie stołu. Pojawiła się fala fałszywych zarzutów, jakobym chciał budować państwo klerykalne, wyznaniowe, prowadzące religijną wojnę z nie-katolikami. Przyczyny takiego ataku są różne: od zupełnego braku merytorycznej wiedzy moich adwersarzy na zadany temat do chęci świadomego manipulowania opinią publiczną. Tym pierwszym jestem skłonny sporo wybaczyć - pogłębienie studiów historyczno-politycznych może rychło przemienić ich w zwolenników tej idei. Natomiast ci drudzy dopóty będą mącić wodę, dopóki ich konta bankowe będą zasilane odpowiednimi kwotami.
(...)
Wiem jedno: walka z ideą katolickiej Polski toczyć się będzie na wielu frontach, a metody jej prowadzenia niewiele będą miały wspólnego z elementarną przyzwoitością."

Zagozda nie ogłasza publicznie i nie poddaje pod wolną dyskusję założeń programowych (jego grupa inicjatywna nie ma nawet własnej strony internetowej, choć poszczególni jej członkowie nimi dysponują), lecz zamierza najpierw zgromadzić uczestników zjazdu (specjalnie wyselekcjonowanych metodą przyjmowania zgłoszeń wstępnych na skrzynkę e-mail i wydawania imiennych zaproszeń), a następnie ta zbieranina osób o najróżniejszych poglądach, ale emocjonalnie skłonnych poprzeć ideę obrony katolicyzmu, "urodzi" w ciągu kilku zaledwie godzin zjazdu program, a może także władze i nazwę klerykalnej partii Polski:

"Już dziś możemy założyć, że liczba chętnych przewyższy nasze możliwości organizacyjne. Przygotowujemy się na przyjęcie 150 gości i - aby uniknąć zamieszania i ograniczyć ryzyko wielce prawdopodobnych prowokacji - zmuszeni będziemy zastosować imienne zaproszenia. Wolę uczestniczenia w zjeździe można zgłaszać na adres: zjazd28kwietnia@prokonto.pl. Każda zgłaszająca się osoba informowana będzie na bieżąco o naszych działaniach oraz otrzyma wszystkie materiały dostępne uczestnikom zjazdu. 1 marca ruszy też internetowy serwis Zjazdu Katolickiej Polski.

Zjazd składać się będzie z dwóch części. W pierwszej zaprezentujemy wizję Polski, ku której pragniemy zmierzać, a przede wszystkim szereg rozwiązań ustrojowych niezbędnych dla ratowania państwa. Wielu bowiem mówi, jakiej chce Polski, ale mało kto ma pomysł, jak to zrobić. My chcemy zaprezentować - na ile to możliwe - kompletny projekt reform we wszystkich obszarach życia społecznego i gospodarczego. Poza tym przedstawimy autorską koncepcję nowoczesnego ruchu społecznego, skutecznie działającego modelu organizacyjnego gotowego do wzięcia odpowiedzialności za Polskę. Ruch ten nie będzie bowiem dublował apostolskiej misji Kościoła, jak to starają się wmawiać nasi przeciwnicy, ale ma realizować wyłącznie cele polityczne. Część druga poświęcona będzie w całości na pytania uczestników zjazdu i odpowiedzi udzielane przez organizatorów. Zakładamy, że - wraz z przerwą na posiłek i rozmowy w kuluarach - zjazd potrwa 8 godzin."

Źródło: http://prawica.net/28519

Wprawdzie moje konto bankowe nie jest "zasilane odpowiednimi kwotami", ale tegoroczna inicjatywa firmowana przez Krzysztofa Zagozdę od początku mi się nie podoba - ze względu na skład grupy inicjatywnej (który kojarzyć się może z polityką proamerykańską), brak nieskrępowanej dyskusji programowej i rysującą się możliwość powołania ruchu w założeniu narodowego i ogólnopolskiego przez ciało sztucznie dokooptowane. Dyskusyjna jest również sama reprezentatywność tego przyszłego ruchu dla Polski katolickiej właśnie, skoro pod enuncjacją Pana Zagozdy na prawica.net pojawiły się już takie głosy:

Sama nazwa już jest strzałem w kolano. "Zjazd katolickiej Polski". Chociaż jestem katolikiem, to uważam, że pod hasłami stricte katolickimi zbyt daleko w naszym kraju nie pojedzie się. Po pierwsze rząd dusz w tym segmencie dzierży niemiecki agent wpływu o. Rydzyk. Po drugie: przygniatająca większość Polaków (łącznie z tymi, która nie głosuje) jest obojętna na hasła katolickie. Ich interesuje aby mieć co włożyć do gara, mieć pracę żeby spłacać kredyt na samochód, mieszkanie i przedszkole dla dzieciaków. Potrzebny jest merytoryczny, spokojny i wyważony głos dotyczący gospodarki, polityki prorodzinnej i fiskalnej. I spokój - ta siła, która przekona Polaków, że za jej rządów będzie spokój może rządzić, albo współrządzić. Przykład PO, której udało się (z pomocą mediów masowych) wykreować wizerunek partii "gospodarczej" i "spokojnej" jest tego dobitnym przykładem. Polacy (szczególnie młodzi) nie chcą wojen ideologicznych o krzyż, aborcję itp. Chcą mieć pracę i jakiekolwiek perspektywy albo i perspektywy na perspektywy... Taka jest brutalna prawda. Dlatego o ile zgadzam się z Panem Zagozdą, że należy grać na bojkot wyborów i bojkot całego establishmentu (włącznie z Korwinem, Markiem Jurkiem i Ziobro), to nie należy eksploatować haseł katolickich. Ten segment zagospodarowała już niemiecka agentura wpływu z Torunia, której należy przypomnieć i wypomnieć popieranie polityki himmlerowskiej wobec polskich rodzin, bo przecież to o. Rydzyk kreował na wielkich katolików PiSowców, którzy nie głosowali za ulgą podatkową 1200 zł od dziecka (na 151 posłów zagłosował jeden poseł), nie głosowali za becikowym i sprzeniewierzyli się podczas głosowania za konstytucyjnym wzmocnieniem ochrony życia poczętego.

http://prawica.net/28401#comment-513833


Powtórzmy: Polska nie potrzebuje dzisiaj proamerykańskiego klerykalizmu, lecz żywej wiary i - jak wynika z powyższej wypowiedzi - skończenia przez polityków noszących "Matkę Boską w klapie" i wymachujących różańcem z "polityką himmlerowską wobec polskich rodzin".
http://polski.blog.ru/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Klerykalna Partia Polski?
Adam Smiech
Administrator

Avatar Użytkownika

Postów: 633
Miejscowość: Pabianice
Data rejestracji: 15.05.07
Dodane dnia 18-01-2012 11:33
Krzysztof Zagozda ma prawo do własnej wizji politycznej. To raz. Jeżeli zamierza na gruncie kurczącej się bazy tzw. katolicyzmu ludowego budować formację polityczną, to Jego sprawa. Jestem przekonany, że mu się nie uda. Uzasadnienie? Zbyt wiele na ten temat już tutaj powiedzieliśmy, aby się powtarzać.

Jednym zdaniem - rozejście się z rzeczywistością i eklektyzm ideowy owych katolickich Polaków.

W zupełności wystarczy, żeby zbudować kolejną kanapę, która o najważniejszych sprawach znów będzie mówić tak ogólnikowo, żeby wszyscy uczestnicy mogli się pod tym podpisać. Przeczytałem tekst p. Zagozdy i pomimo tego, że porusza on sporo kwestii programowych, nie porusza w ogóle sprawy polityki zagranicznej. I na tym w zasadzie dyskusję na temat szykowanego nowego tworu politycznego moglibyśmy zakończyć. I jeszcze ten Aspekt... Zresztą zapewne i różne inne środowiska będą podobnego typu. Zobaczymy, kto będzie zaproszony. Dziwi mnie doprawdy to uporczywe "katolicyzowanie" polityki. W gruncie rzeczy, pomysłodawcy nie rozumieją, że narażają podobny szyld na śmieszność. Zjazd Katolickiej Polski? To katolickimi Polakami będą tylko ci, co tam przyjadą? A co z resztą? W dzisiejszym stanie rozkładu Kościoła na świecie i jego ideowego eklektyzmu w Polsce (wraz z postępującą modernizacją i idącym za nią rozkładem - vide spadek powołań), w czasach, w których w ramach jednego Kościoła mieszczą się rozmaite poglądy nawzajem się wykluczające, kiedy sam Kościół poddaje się autodestrukcji, całkowicie ulegając Żydom, czy to niszcząc własną koncepcję ochrony życia niewinnego na rzecz ochrony życia w ogóle, uporczywe występowanie z propozycją partii katolickiej jest nieporozumieniem. Będzie to bowiem jedynie partia określonego odłamu współczesnego katolicyzmu, czerpiąca z ideologii jednej czy wielu grup, ale przecież nie reprezentująca katolicyzmu w ogóle. Jeśli dodamy do tego sekularyzację społeczeństwa polskiego, wynik jest łatwy do przewidzenia.

Alternatywą jest ruch wychodzący do wszystkich Polaków - nomen omen - wszechpolski, oparty na fundamencie interesu narodowego (interesu państwa, jeśli ktoś woli, ale bez przegięcia w stronę ideologii państwowej piłsudczyzny). Ruch taki musi mieć swoje podstawy moralne, ale powinny być one podane w sposób nie wykluczający większości współczesnego społeczeństwa polskiego. Politykę zagraniczną prowadzi się tu i teraz, jest to stała polityki państwa, natomiast o wartości moralne, bez "spalania" ich agresywną , wykluczającą, obrażającą retoryką, dopiero trzeba stoczyć umiejętną i długotrwałą walkę (np., powtórzę swoją "mantrę", - nie widzę powodu, dla którego rozsądny, myślący Polak-ateista, miałby nie poprzeć ochrony niewinnego życia ludzkiego, tylko trzeba go do tego przekonać chociażby argumentami naukowymi, a nie groźbą wiecznego potępienia, w które ów nie wierzy). Takiego pomysłu nikt jednak nie realizuje. Wolą tkwić w schematach z międzywojnia. Tymczasem ponad sto lat temu poeta zauważył: "daremne żale, próżny trud, bezsilne złorzeczenia, przeżytych kształtów żaden cud nie wróci do istnienia".
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Klerykalna Partia Polski?
Marzena Zawodzinska
Administrator

Postów: 267
Miejscowość: Pabianice
Data rejestracji: 17.05.07
Dodane dnia 18-01-2012 22:46
To może i ja dodam swoje trzy grosze. Przede wszystkim katolickie państwo narodu polskiego nie jest państwem wyznaniowym, a katolicka partia nie musi być partią klerykalną. Zgodnie z zasadami cywilizacji łacińskiej. Także nie upierałabym się przy tych etykietkach. Inicjatywa p. Krzysztofa nie budzi we mnie aż tak negatywnych emocji, chociaż jeśli chodzi o skład grupy inicjatywnej również mam wątpliwości. Ale akurat p. Zagozdy o proamerykańskość bym nie posądzała.
Z zapowiedzi wynika, że mają się tam znaleźć katolicy tradycyjni, ci katolicy naturalnie, którzy będą chcieli się zaangażować. Nie można więc spodziewać się poparcia ze strony hierarchii kościelnej ani zwolenników Radia Maryja. Niestety jestem pesymistką i również uważam, że inicjatywa się nie uda...
Ale muszę się do czegoś przyznać. Kiedy czytam, że "pod hasłami stricte katolickimi zbyt daleko w naszym kraju nie pojedzie się", zdaję sobie sprawę z tego, że to prawda. Ale to smutna prawda. Bo co z niej wynika? Że trzeba rezygnować z czegoś, co jest dobre, prawdziwe i potrzebne, bo "się nie przyjmie"... Czuję z tego powodu pewien niesmak.



"Prawda nie ma udziału w klęskach jej obrońców"
Nicolas Gomez Davila
***
GG 704004
www.chesterton.fidelitas.pl Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Klerykalna Partia Polski?
Adam Smiech
Administrator

Avatar Użytkownika

Postów: 633
Miejscowość: Pabianice
Data rejestracji: 15.05.07
Dodane dnia 19-01-2012 13:42
akurat p. Zagozdy o proamerykańskość bym nie posądzała
Ja również.
Kiedy czytam, że "pod hasłami stricte katolickimi zbyt daleko w naszym kraju nie pojedzie się", zdaję sobie sprawę z tego, że to prawda. Ale to smutna prawda. Bo co z niej wynika? Że trzeba rezygnować z czegoś, co jest dobre, prawdziwe i potrzebne, bo "się nie przyjmie"... Czuję z tego powodu pewien niesmak.
Ja również. Tylko nie wiem, czy trzeba rezygnować. Może nie tyle rezygnować, co starać się osiągnąć zamierzone cele innymi metodami. Jest to odwieczny konflikt pomiędzy tzw. niezłomnymi, którzy żądają, często w agresywny sposób, wszystkiego, a ludźmi, którzy uważają, że należy walczyć o to, co w danym momencie jest możliwe do osiągnięcia, i którzy zauważają, że postawa "wszystko albo nic" najczęściej prowadzi do efektów negatywnych, pogarszających status quo ex ante. W polityce postawa tych drugich jest dla mnie wzorem i oczywistością. Tu z pewnością istnieje mniejsze zło i czasami dla ocalenia wyższego dobra, trzeba poświęcić mniejsze. W sprawach moralnych mamy jednak większy problem i niemal zawsze konflikt sumienia. Nie jest to sytuacja łatwa, co więcej, jest to na ogół sytuacja, z której nie ma satysfakcjonującego moralnie wyjścia. Z jednej strony np. obecna ustawa antyaborcyjna dopuszcza aborcję w określonych przypadkach i jest to nie do zaakceptowania, nie tylko dla "niezłomnych". Z drugiej strony, forsowanie przez nich całkowitego zakazu w zlaicyzowanym społeczeństwie formalnych katolików raczej na pewno wzbudzi sprzeciw, co może zakończyć się przeciągnięciem w drugą stronę, tj. liberalizacją przepisów antyaborcyjnych. "Niezłomni" będą wówczas rzucać klątwy, co niczego nie zmieni, natomiast ułomna, ale jednak idąca w dobrym kierunku regulacja, może przez to poważnie ucierpieć. Pytanie podstawowe brzmi - czy chodzi o sprawę nienarodzonych dzieci, czy o udowodnienie braku ortodoksji przeciwnikom politycznym?

Pozostaje jeszcze cały rozległy problem rzeczywistej recepcji obecnej ustawy i ewentualnej recepcji zaostrzonych przepisów. Środowiska proaborcyjne zdecydowanie przesadzają z oceną wielkości podziemia aborcyjnego, ale nie oszukujmy się, także oficjalne statystyki nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Czy przy zaostrzonych przepisach zjawisko podziemia zwiększy się, czy zmniejszy. Oczywiście zwiększy, bo przecież trudno sobie wyobrazić, że przy każdej kobiecie podejrzewanej o inklinacje do zabicia dziecka postawimy policjanta. Nie jest więc to wszystko takie proste, jak widzą w swoich enuncjacjach , z wysokości biurka komputerowego, choć nie tylko, rozmaici "niezłomni", tak muszę ich nazwać, doktrynerzy.

I pytanie jeszcze bardziej ogólne - czy w dzisiejszych czasach można jeszcze myśleć o wprowadzeniu np. katolickich regulacji do prawa małżeńskiego? Sygnalizuję tylko temat, zwracając uwagę, że odpowiedzi na te i podobne pytania nie znajdziemy w przedwojennych książkach i czasopismach. Przed wojną zresztą również obchodzono prawo nie dopuszczające rozwodów - przechodząc na inne wyznanie. Działo się to w okolicznościach nieporównanie korzystniejszych, w atmosferze silnie panującej nauko chrześcijańskiej moralności, od której pryncypiów odstępowano wstydliwie, cichaczem. A dzisiaj?
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Klerykalna Partia Polski?
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 19-01-2012 19:37
Tak, nawoływania do normalności są głosami na pustyni i w puszczy, a wszelkie działania dla zatrzymania biegu ludzkości w przepaść - to prawdziwe zawracanie kijem Wisły.

Przyklady naszej bezradności można by mnożyć: kilka dni temu jakiś lekarz stwierdził w TV, że plaga chorób cywilizacyjnych jest dopiero przed nami. Za dwadzieścia lat będą nią objęte już dwa najmłodsze pokolenia, którym udostępniono wynalazek zwany komputerem. Tu następuje litania najcięższych schorzeń, jakie zdruzgoczą zdrowie większości tej populacji.

Nic nie możemy zrobić? - Nic. Komputerów nie zabierzemy.

Wygląda na to, że koniec świata wcale nie musi polegać na wybuchach atomowych. To będzie po prostu plaga nieuleczalnych chorób, generowanych przez styl życia współczesnego człowieka. I ewentualnie głód, bo wyginięcie owadów zapylających trawy i kwiaty (co ma miejsce) ten masowy głód na całym świecie spowoduje.

Skoro jednak nie możemy w praktyce temu przeciwdziałać (w skali makro), to co nam szkodzi, by właśnie o tym mówić, a nawet krzyczeć? Teoretycznie, tylko głośny sprzeciw może tutaj cokolwiek zmienić.

Być może sakramentalne małżeństwo monogamiczne (czyli trwające w praktyce do śmierci jednego ze współmałżonków) jest formą, która się, zdaniem wielu, "przeżyła" ("daremne żale..."), lecz tak samo można powiedzieć o pisaniu listów za pomocą pióra i atramentu. Nowoczesność w postaci e-maili i sms-ów jest kolorowa i pozornie lepsza, i chciana przez ludzi, lecz skończy się bardzo smutną i bolesną cywilizacyjną klęską.

Dlatego śmiało można ludziom mówić, że "lepsze" jest wrogiem dobrego. Ludzkość i tak przekona się o tym na własnej skórze.
http://polski.blog.ru/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Klerykalna Partia Polski?
Marzena Zawodzinska
Administrator

Postów: 267
Miejscowość: Pabianice
Data rejestracji: 17.05.07
Dodane dnia 19-01-2012 23:34
Chodzi mi głównie o to, że niestety prawdziwe zdanie: "pod hasłami stricte katolickimi zbyt daleko w naszym kraju nie pojedzie się" świadczy o nas nie najlepiej... Wielu potencjalnych wyborców na partię katolicką nie zagłosuje, bo z wiarą i moralnością im nie po drodze i nawet jeśli z Kościołem nie walczą, to nie chcą, żeby im "przeszkadzał" w "róbta co chceta". Zresztą sami księża nie są bez winy... W takiej sytuacji pojawia się pokusa: "No przecież jeśli będę głosić zasady katolickie, to mnie nie wybiorą". Tego właśnie chciałabym uniknąć. Takiego podejścia "cel uświęca środki".
Są działania, które trzeba podejmować doraźnie, są i takie, które trzeba podejmować długofalowo (np. praca u podstaw). Czy naprawdę powinniśmy walczyć tylko o to, co jest możliwe do osiągnięcia? A może są rzeczy, o które trzeba walczyć zawsze, w każdej sytuacji? A co byśmy zrobili, gdybyśmy mieli zdecydowaną większość w sejmie? Tak hipotetycznie.smiley

Mimo wszystko nie porównywałabym małżeństwa do pisania listów piórem i atramentem... I nie wyolbrzymiałabym negatywnej roli e-maili i sms-ów. Ale może dlatego, że sama już właściwie nie korzystam z tradycyjnej poczty i dlatego nie jestem obiektywna.smiley



"Prawda nie ma udziału w klęskach jej obrońców"
Nicolas Gomez Davila
***
GG 704004
www.chesterton.fidelitas.pl Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Klerykalna Partia Polski?
Adam Smiech
Administrator

Avatar Użytkownika

Postów: 633
Miejscowość: Pabianice
Data rejestracji: 15.05.07
Dodane dnia 20-01-2012 03:04
Być może sakramentalne małżeństwo monogamiczne (czyli trwające w praktyce do śmierci jednego ze współmałżonków) jest formą, która się, zdaniem wielu, "przeżyła" ("daremne żale...")
Asnyk był a propos organizacji politycznej, a nie małżeństwa. Za swój stosunek do małżeństwa, każdy kto w nim żyje zda relację osobistą w odpowiednich okolicznościach ostatecznych... Nawiasem mówiąc, forma nie przeżyła się. To tylko znacząco zwiększył się obszar degeneracji (z całym szacunkiem dla wszystkich, których spotkało nieszczęście rozbicia małżeństwa; oceniam zjawisko, a nie konkretne przypadki), rozluźnienia zasad itd. Ale jeżeli Kościół sobie z tym nie radzi, a czasem niespecjalnie z tym walczy i niespecjalnie się przejmuje, to jest kiepskim żartem stawianie podobnych zadań organizacji politycznej. Kryzys Kościoła stał się naprawdę destrukcyjny dla życia chrześcijan, kiedy ogarnął szczyty władzy. I tylko z tych szczytów może przyjść odrodzenie. Nie widać go na horyzoncie. Zamiast tego jest trwanie w błędach, uporczywe i czasami po prostu tępe. Kto wie, może nawet przyjdzie nam doczekać sytuacji, w której dojdzie do podmiany (zamiany) uległych całkowitemu rozkładowi struktur oficjalnego Kościoła (jest na najlepszej drodze, w wielu krajach od lat zero powołań) przez np. nie-sekciarskie grupy tradycyjne.

Natomiast jeśli chodzi o organizacje polityczną, cały wiersz Asnyka doskonale obrazuje sytuację na scenie, o której tutaj mówimy. Sam będąc narodowcem, który ideowych kompromisów nie uznaje, od dawien dawna zdaję sobie sprawę, że opakowanie w jakim idee narodowe podamy, przekażemy nie może być prostym powrotem do 31 sierpnia 1939 r., ani kalką jakiegokolwiek okresu działalności Ruchu Narodowego. Problem z Panem Zagozdą i jemu podobnymi polega na tym, że on pragnie wrócić do istnienia przeżyte kształty, a np. problem MW na tym, że starając się nadać nowoczesne kształty, odchodzi od istoty. Oczywiście gorzej w tym porównaniu wypada MW.
Tak więc, nie rozpaczajmy nad minionymi formami, nie próbujmy ich na siłę przywracać, bo:

Wy nie cofniecie życia fal!
Nic skargi nie pomogą -
Bezsilne gniewy, próżny żal!
Świat pójdzie swoją drogą.

Ponieważ to nie my decydujemy o drodze, którą świat pójdzie, to starajmy się znaleźć na tej drodze taką ścieżkę, która przyniesie realizację naszych zamierzeń. Kropla drąży skałę!

A na koniec cały wiersz mojego imiennika, bo jest moim ulubionym:


Daremne żale - próżny trud,
Bezsilne złorzeczenia!
Przeżytych kształtów żaden cud
Nie wróci do istnienia.

Świat wam nie odda, idąc wstecz,
Zniknionych mar szeregu -
Nie zdoła ogień ani miecz
Powstrzymać myśli w biegu.

Trzeba z żywymi naprzód iść,
Po życie sięgać nowe...
A nie w uwiędłych laurów liść
Z uporem stroić głowę.

Wy nie cofniecie życia fal!
Nic skargi nie pomogą -
Bezsilne gniewy, próżny żal!
Świat pójdzie swoją drogą.

Edytowane przez Adam Smiech dnia 20-01-2012 03:05
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Klerykalna Partia Polski?
Adam Smiech
Administrator

Avatar Użytkownika

Postów: 633
Miejscowość: Pabianice
Data rejestracji: 15.05.07
Dodane dnia 20-01-2012 03:35
Czy naprawdę powinniśmy walczyć tylko o to, co jest możliwe do osiągnięcia? A może są rzeczy, o które trzeba walczyć zawsze, w każdej sytuacji? A co byśmy zrobili, gdybyśmy mieli zdecydowaną większość w sejmie?
Doraźnie tak. A długofalowo prowadzić działania, które doprowadzą w przyszłości do czegoś więcej. Uważam, że każde szeroko zakrojone zmiany powinny być zaplanowane racjonalnie. Przykład z większością w sejmie nie jest najlepszy, bo jeżeli mielibyśmy taką większość, oznaczałoby to, że już wcześniej pozyskaliśmy sobie wielką część elektoratu dla określonego programu, więc działania w sejmie byłyby tylko konsekwencją wyników wyborów. Zresztą musiałaby to być duża większość i świadomy elektorat, a nie taki jaki jest dzisiaj - chaotyczny, popierający wykluczające się pomysły. Chwiejna większość i chwiejny elektorat już np. wykluczałyby podjęcie pewnych działań na polu ustawodawstwa, gdyż rozsądek i racjonalny rachunek podpowiadąłby, że w takim przypadku potężna reakcja międzynarodowa i wewnętrzna przeciwko takiemu ustawodawstwu spowoduje zmiecenie nas ze sceny przy pomocy naszego chwiejnego elektoratu i zaskutkuje najprawdopodobniej liberalizacją dotychczasowego prawa. Doktryner wzdrygnie się na taką kalkulację, ale jedynie ona ma sens. Każde działanie mające poprawić sytuację musi być tak asekurowane, aby w razie niepowodzenia sytuacji nie pogorszyć. Nawiasem mówiąc, dlatego, że takiej kalkulacji nie przeprowadzono, a nawet zabrakło rozsądnych, którzy by o niej pomyśleli, mieliśmy do czynienia z dobijającymi nas powstaniami. To wszystko może się zmienić, tylko niech Kościół weźmie się do roboty, a nie zajmuje się doczesnymi "wspaniałymi samochodami", rejsami, motocyklami, byciem cool i niesmacznymi układami z centralnymi i lokalnymi watażkami. Choroba rozkładu tradycyjnego modelu stosunków społecznych to nie tylko problem inteligencji ulegającej wpływom zachodnich myślicieli, to ogromna szara strefa, w której ludzie prości przestali zwracać uwagę na to, co bulwersowało ich antenatów. Na co dzień, wśród bliskich, znajomych i obcych, od kilkunastu lat obserwuję rosnącą akceptację dla zjawisk rozkładających rodzinę i społeczeństwo. To nie ustawodawstwo popsuło tych ludzi, bo jest ono lepsze niż za PRL. To ogólna atmosfera i przekaz medialny, wzór zachodni itd. Oraz najważniejsze - zaniechanie Kościoła. To nas, jako kandydatów na polityków przerasta. Dlatego postuluję skupienie się na świeckim programie walki o interes narodowy Polski, o pozyskiwanie dla tego interesu zagubionych Polaków. Rozwiedzionych czy nie, żyjących na kocia łapę, czy niewierzących, ale Polaków. Nie dokładajmy cegiełki do rozkładu tożsamości narodowej realizowanego przez siły znacznie od nas potężniejsze. Programem politycznym o zabarwieniu religijnym z pewnością taką cegiełkę dołożymy.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Klerykalna Partia Polski?
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 20-01-2012 16:21
Marzena Zawodzinska napisał/a:
Mimo wszystko nie porównywałabym małżeństwa do pisania listów piórem i atramentem... I nie wyolbrzymiałabym negatywnej roli e-maili i sms-ów. Ale może dlatego, że sama już właściwie nie korzystam z tradycyjnej poczty i dlatego nie jestem obiektywna.


To symboliczne porównanie, chodzi o to, że skutki rezygnacji z małżeństwa sakramentalnego (ścisła monogamia bez prawa do rozwodu) są podobne do skutków zdrowotnych i społecznych rezygnacji z pisania odręcznego na rzecz użytkowania komputera. Zmieniają się nie tylko uwarunkowania istotne dla zdrowia fizycznego i psychicznego, nie tylko praktyczne relacje między ludźmi spokrewnionymi i nie spokrewnionymi, ale także zmienia się kontekst cywilizacyjny, sposób myślenia i postrzegania świata, narodu itd. Jedna rodzina = jeden świat. Kolejne związki to zwielokrotniają i zmieniają. Jeden komputer = nieskończona liczba światów wirtualnych. Zgroza! Destrukcja! A potem narzekamy, że elektorat jest rozchwiany w swych poglądach i nie jest w stanie zapewnić stabilnego poparcia dla hipotetycznego rządu narodowego.

No cóż, masoneria wiedziała dobrze w jaki sposób najłatwiej podkopać stary świat: jeszcze przed proklamowaniem republiki rewolucjoniści francuscy wprowadzili śluby cywilne i rozwody na miejsce nierozerwalnego małżeństwa. I w zasadzie red. Śmiech ma tu rację - nawet oktrojowanie prawa przez narodową dyktaturę nie zmusi ludzi do dozgonnej stałości małżeńskiej, zaś w systemie "demokratycznym" powrót do ścisłej monogamii to zniechęcające ogół ludzi antyhasło.

A jednak należy to hasło podnosić, jeżeli nie chcemy milcząco popierać zła, którym jest obecne przechodzenie ze stanu chaosu cywilizacyjnego do stanu cywilizacji najniższego rzędu. Warto też przypomnieć, że sposób brania żony jest istotnym wyróżnikiem każdej z dotychczasowych cywilizacji:

1. łacińska - monogamia dożywotnia
2. bizantyńska - monogamia w zasadzie dożywotnia, władca może stanowić inaczej
3. turańska - poligamia
4. żydowska - poligamia, lecz w diasporze - pod wpływem środowiska, także obecnie w państwie Izrael - może być narzucona monogamia, ale zawsze z możliwością rozwodu
5. arabska - poligamia
6. bramińska - poligamia
7. chińska - poligamia, tendencje ku monogamii wynikają z praktycyzmu, nie mają uzasadnienia religijnego ani etycznego, a także nie są kategoryczne.


Gdzie zatem jesteśmy i dokąd zmierzamy? Słychać już o próbach likwidacji określeń: "mąż", "żona", "ojciec", "matka" itd. I nic dziwnego, bo musi być ojcostwo i macierzyństwo, małżeństwo i rodzina, żeby te słowa były potrzebne. Małpy w dżunglii się nimi nie posługują.
http://polski.blog.ru/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Klerykalna Partia Polski?
Marzena Zawodzinska
Administrator

Postów: 267
Miejscowość: Pabianice
Data rejestracji: 17.05.07
Dodane dnia 20-01-2012 22:32
Mimo wszystko nie porównywałabym tych dwóch rzeczy. Pisanie maila zamiast tradycyjnego listu to kwestia techniczna, choć oczywiście ma swoje nietechniczne konsekwencje. Rezygnacja z małżeństwa sakramentalnego nie jest kwestią techniczną...
A poza tym się zgadzam.


"Prawda nie ma udziału w klęskach jej obrońców"
Nicolas Gomez Davila
***
GG 704004
www.chesterton.fidelitas.pl Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Klerykalna Partia Polski?
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 21-01-2012 00:04
Zastąpienie nierozerwalnego małżeństwa sakramentalnego przez tzw. małżeństwo cywilne lub tzw. małżeństwo konkordatowe (które ma takie same skutki prawne, jak małżeństwo cywilne) - jest typowym zabiegiem technicznym, dokonanym pod pozorem "polepszenia" ludzkiego życia, ale niosącym groźne konsekwencje dla pojedyńczych ludzi, instytucji rodziny, Kościoła, narodu, państwa, filozofii i cywilizacji.

I dokładnie tak samo jest z zabiegiem technicznym, polegającym na odrzuceniu pióra, inkaustu i liczydeł na rzecz zastosowania komputerów, co ma "polepszyć" los ludzi piszących i liczących, a niesie ze sobą równie groźne (jeśli nie groźniejsze) konsekwencje indywidualne i społeczne dla ludzi, rodzin, religii, narodów, państw, filozofii i cywilizacji, gdyż oprócz pisania i liczenia komputer potrafi robić wiele innych, zmieniających człowieka i jego życie, rzeczy.

Porównanie jest zatem zasadne.

* * *

Tytułem przykładu, żeby Pani zrozumiała, że nie chodzi tu tylko o sms-y i emaile:

"SMARTPHONE - CHOROBA: ANI MINUTY BEZ LINII

U ludzi, którzy nie mogą żyć bez sieci społecznościowych i kontaktów online, zachodzą w mózgu takie procesy, jak u alkoholików i narkomanów, uważają naukowcy. Najcięższa zależność ujawnia się u właścicieli smartphonów - mają oni urojone wibracje.

Stale denerwujecie się z powodu dużej ilości dzwonków i wiadomości przychodzących na wasz smartphone? Zrelaksujcie się, jeszcze nie jesteście straceni dla społeczeństwa, mówią brytyjscy naukowcy. Najgorsze jest, gdy jest odwrotnie. Gdy was drażni, że nie ma wiadomości.

Psychologowie z Uniwersytetu Worcester w Anglii, przeprowadzili ciekawe badanie. Przesłuchali setkę ochotników - od studentów do handlowców i kierowników firm, którzy korzystają z iPhoner17;ów i Blackberry. Okazało się, że żyją oni w stresie. Regularnie sprawdzają pocztę, potwierdzają swoją obecność w sieciach społecznościowych i czytają wiadomości o pracy. U tych, którzy to robią co chwilę, pojawia się straszny stres - zaczynają odczuwać urojone wibracje - błędnie wydaje im się, że telefon zaczyna wibrować w kieszeni, jakby odbierał wiadomość.

Szef badania Richard Bowling zaznacza: firmy nie będą prosperować, jeśli ich pracownicy będą poddani ciągłemu stresowi, dlatego pracodawcy powinni popierać czasowe odłączanie pracowników od urządzeń mobilnych.

Brytyjskim naukowcom wtórują koledzy z Chin. Ustalili, że zależność od Internetu jest zbliżona do alkoholizmu albo narkomanii. W mózgu człowieka, który nawet godziny nie może wytrzymać bez bycia online, zachodzą takie procesy, jak u tego, kto zażywa kokainę. Potrzebna jest stała dawka. Odbywa się to już na fizjologicznym poziomie. Jeżeli w smartfonie wyczerpie się bateria, człowiek zaczyna się trząść, prześladują do wizje i nawet dają się zauważyć niekontrolowane ruchy palców - jak gdyby odbierały wiadomość. Według niektórych danych, w prawdziwą zależność od Internetu zapada co dziesiąty użytkownik. Symptomy można zauważy od razu. Tacy ludzie są tak zaciekawieni tym, co się dzieje na ekranie monitora, że całymi dniami funkcjonować bez jedzenia i wody. Jak uważają chińscy naukowcy, taka choroba, jak uzależnienie od Internetu, już dawno powinno być uważane za zaburzenie psychiczne. I koniecznie powinno się takim ludziom proponować rozpoczęcie leczenia.

W Wielkiej Brytanii od niedawna istnieje nowa bezpłatna klinika pod egidą Imperial College London, w której leczy się uzależnienie od Internetu. Według psychiatry Henrietty Baudon Jones w przytłaczającej większości przypadków zwracają się do niej uzależnieni od gier. Ludzie, którzy tak zaczęli się pasjonować grami komputerowymi, że stracili kontakt ze światem - rzucili pracę i nawet rozwiedli się, by nic im nie przeszkadzało w ich zamiłowaniu. Jak mówi psychiatra, jej pacjentów można łatwo rozpoznać - ci ludzie śmiertelnie się męczą, ale w żaden sposób nie mogą przestać grać nocami." (polish.ruvr.ru, 19.01.2012).

Edytowane przez polski blog ru dnia 21-01-2012 01:28
http://polski.blog.ru/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Klerykalna Partia Polski?
Marzena Zawodzinska
Administrator

Postów: 267
Miejscowość: Pabianice
Data rejestracji: 17.05.07
Dodane dnia 21-01-2012 07:31
A mnie właśnie chodzi wyłącznie o smsy i maile, zresztą od tego Pan zaczął. A rezygnacja z małżeństwa sakramentalnego nie jest kwestią techniczną, tylko etyczną... Człowiek rezygnując, decyduje się żyć w grzechu. Pisanie maila zamiast zwykłego listu (od tego Pan zaczął) to tylko wybór metody.
Do pozostałych wątków wrócę później.


"Prawda nie ma udziału w klęskach jej obrońców"
Nicolas Gomez Davila
***
GG 704004

Edytowane przez Marzena Zawodzinska dnia 21-01-2012 07:48
www.chesterton.fidelitas.pl Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Klerykalna Partia Polski?
kot
Użytkownik

Postów: 204
Data rejestracji: 28.03.09
Dodane dnia 21-01-2012 14:37
polski blog ru napisaďż˝/a:
W święto Trzech Króli Zagozda ogłosił na stronie "Aspektu Polskiego" zamiar budowy "nowego potężnego ruchu społecznego" na podwalinach ww. organizacji i setek byłych działaczy Ligi Polskich Rodzin. Według niego "mobilizacja do autoramentu narodowego" już trwa, a w końcu kwietnia gotowość tych wojsk "zostanie ogłoszona na Zjeździe Katolickiej Polski". Z enuncjacji tej wynika, że może zostać na nim rzucone nawet hasło Katolickiej Polski Narodu Polskiego.



Słowo potężny to jakiś żart, ale muszę przyznać, że są uczciwi nie odwołując się tym razem do Ruchu Narodowego, tylko zgodnie z prawdą do szczerej wiary katolickiej. Prawda, to nie ma nic wspólnego z nacjonalizmem! Z katolicyzmem też będzie problem. Wątpliwe, by apolityczny, ugodowy i dość postępowy Koścół zaryzykował swój autorytet na szali jakiejś partyjki. Nawet znakomity na taką kanapę kilkuprocentowy wynik wyborczy obaliłby podtrzymywany przez ośrodki kościelne mit o 95% katolickim społeczeństwie. Zaś zaangażowany politycznie i najsilniejszy medialnie nurt tego Kościoła ma inne priorytety. Potężna partia powinna z własnego doświadczenia wiedzieć, iż na swoim poletku nic się nie może udać bez poparcia RM, TVTrwam i NDz w osobie o. Dyrektora.


natio et ratio


Edytowane przez kot dnia 21-01-2012 14:49
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Klerykalna Partia Polski?
kot
Użytkownik

Postów: 204
Data rejestracji: 28.03.09
Dodane dnia 21-01-2012 15:28
polski blog ru napisał/a:
Zastąpienie nierozerwalnego małżeństwa sakramentalnego przez tzw. małżeństwo cywilne lub tzw. małżeństwo konkordatowe (które ma takie same skutki prawne, jak małżeństwo cywilne) - jest typowym zabiegiem technicznym, dokonanym pod pozorem "polepszenia" ludzkiego życia, ale niosącym groźne konsekwencje dla pojedyńczych ludzi, instytucji rodziny, Kościoła, narodu, państwa, filozofii i cywilizacji.


Z punktu widzenia doktryny rz-katol. zapewne słuszne. Proszę jednak zwrócić uwagę, iż same władze kościelne już tego nie bronią, godząc się ze status quo, a mimo to pozostając coraz bardziej wyobcowanymi od swoich owieczek,które wielkim stadem poszły za duchem czasów i delikatnie mówiąc mają swoją religię w coraz mniejszym poważaniu.

W takich warunkach odwrót od małżeństw cywilnych jest taką samą niemożliwością jak wskrzeszenie św.Inkwizycji. Albo powiedzmy, przegłosowanie w sejmie indeksu ksiąg zakazanych, na który zdążyli się załapać Victor Hugo, Adam Mickiewicz i Charles Maurras, a "Seks w wielkim mieście" już nie zdążył.

Tego wszystkiego nie da się skutecznie obronić. Można to jedynie kultywować wewnątrz jakiejś siłą rzeczy nielicznej ale silnej moralnie wspólnoty, pozostającej w mniejszości i nie mogącej narzucić swoich wartości reszcie społeczeństwa. W Polsce takiej wspólnoty póki co nie widzę. Zapewne istniały by ku temu lepsze warunki,gdyby nie modernistyczny pontyfikat bł. JPII.

Skutecznie bronić można tylko tego, co jest jeszcze do obrony. Np. małżeństwa jako związku kobieta-mężczyzna, zakazu homo-adopcji itd. Prawdopodobnie za kilkadziesiąt lat i to odejdzie w przeszłość.

Jestem święcie przekonany (i będąc do tego osobą niepraktykującą!!!), iż Kościół niezepsuty przez SW II, pozostając malejącą wprawdzie, ale silną duchowo tradycjonalistyczną grupą, świadomą realnych zagrożeń ze strony relatywizmu, popkultury, masonerii, miałby szanse na przetrwanie. W obecnej formule KRK utonie w morzu podobnych sobie protestanckich wyznań, potrzebnych wiernym najwyżej do organizowania efektownych ślubów kościelnych.



Tytułem przykładu, żeby Pani zrozumiała, że nie chodzi tu tylko o sms-y i emaile:

"SMARTPHONE - CHOROBA


Czy to uzależnienie da się zmierzyć..... ilością wpisów na Jednodniowka.pl i innych formach i blogach smiley


natio et ratio


Edytowane przez kot dnia 21-01-2012 15:45
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Klerykalna Partia Polski?
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 21-01-2012 16:41
Re Marzena Zawodzińska

Proponuję dalszą dyskusję na temat zagrożeń związanych z zastąpieniem małżeństwa przez jego szkodliwą fikcję kontynuować pod tekstem, który zamieściłem specjalnie dla Pani:

220 lat rozwodów
http://jednodniowka.pl/forum/viewthread.php?forum_id=12&thread_id=446#post_2261

Tutaj tylko powiem Pani krótko, że mówię cały czas w tym wątku o

sakramentalnym małżeństwie monogamicznym (czyli trwającym w praktyce do śmierci jednego ze współmałżonków)
małżeństwie sakramentalnym (ścisłej monogamii bez prawa do rozwodu)

i rezygnacja z tego typu małżeństwa, czego dokonali rewolucjoniści francuscy, była zabiegiem ściśle technicznym. Władze rewolucyjne zamieniły małżeństwo sakramentalne bez rozwodu na małżeństwo cywilne (udzielane nadal przez księdza lub przez urzędnika) Z ROZWODEM - z powodów politycznych: z chęci zniszczenia dotychczasowego ładu społecznego i religijnego, którego rodzina oparta na anulowanym przez rewolucję typie małżeństwa była podstawą. Masom uzasadniono tą decyzję tak, by ją zaakceptowały: chęcią "polepszenia" ich losu, dania wolności kobietom i mężczyznom itp.

W Polsce niszczono małżeństwo dwukrotnie: po raz pierwszy za Napoleona, wraz z wprowadzeniem jego Kodeksu Cywilnego 22.07.1807 r. (przy czym nowe prawo małżeńskie weszło w życie od 01.01.1808 i zostało ostatecznie anulowane przez cara Mikołaja I), potem - bezskutecznie - usiłowali to zrobić masoni za sanacji, a po raz drugi, tym razem skutecznie, wprowadzili zasadę świeckości małżeństwa i jego rozwiązywanie przez sądy powszechne stalinowscy komuniści.

ZATEM NIE MÓWIĘ TUTAJ O PROBLEMIE ETYCZNYM POJEDYŃCZEGO CZŁOWIEKA ("BRAĆ ŚLUB W KOŚCIELE CZY NIE BRAĆ"), TYLKO O PROBLEMIE POLITYCZNYM, IDEOLOGICZNYM I CYWILIZACYJNYM OGÓŁU CHRZEŚCIJAN, A POLSKICH KATOLIKÓW W SZCZEGÓLNOŚCI.

I uważam, że restauracja dawnego polskiego prawa małżeńskiego, to jest podstawowy dziś problem zarówno dla hierarchii kościelnej, wiernych, jak i dla narodowych przywódców i mas narodu. Jak można zresztą mówić o odbudowie Polski i polskości, gdy się nie chce bronić takich głównych filarów Polski i polskości, jak rodzina chrześcijańska oparta na zasadzie nierozerwalności małżeństwa sakramentalnego?

Widzę tu duże pole do popisu dla Pana Zagozdy i zapisanie postulatu wskrzeszenia instytucji małżeństwa w programie jego przyszłęj partii uznam za mądry krok w dobrym kierunku.
http://polski.blog.ru/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Klerykalna Partia Polski?
Marzena Zawodzinska
Administrator

Postów: 267
Miejscowość: Pabianice
Data rejestracji: 17.05.07
Dodane dnia 21-01-2012 17:07
Ja już się wypowiedziałam w tej kwestii i zdania nie zmienię. Rezygnacja z sakramentalnego małżeństwa oznacza życie w grzechu, natomiast rezygnacja z ręcznego pisania na rzecz komputera życia w grzechu nie oznacza. I nie oznacza też, że każdy, kto korzysta z komputera, zmieni sposób życia, myślenia i się uzależni. Zresztą o grach zaczął Pan pisać później, a gry nie mają nic wspólnego z pisaniem ręcznym czy na komputerze.


"Prawda nie ma udziału w klęskach jej obrońców"
Nicolas Gomez Davila
***
GG 704004
www.chesterton.fidelitas.pl Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Klerykalna Partia Polski?
Marzena Zawodzinska
Administrator

Postów: 267
Miejscowość: Pabianice
Data rejestracji: 17.05.07
Dodane dnia 21-01-2012 17:09
polski blog ru napisał/a:
Re Marzena Zawodzińska

Proponuję dalszą dyskusję na temat zagrożeń związanych z zastąpieniem małżeństwa przez jego szkodliwą fikcję kontynuować pod tekstem, który zamieściłem specjalnie dla Pani:

220 lat rozwodów
http://jednodniowka.pl/forum/viewthread.php?forum_id=12&thread_id=446#post_2261


Dziękuję, ale nie widzę potrzeby takiej dyskusji, myślę, że w tej kwestii się zgadzamy.


"Prawda nie ma udziału w klęskach jej obrońców"
Nicolas Gomez Davila
***
GG 704004
www.chesterton.fidelitas.pl Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Klerykalna Partia Polski?
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 21-01-2012 17:37
Marzena Zawodzinska napisał/a:
Ja już się wypowiedziałam w tej kwestii i zdania nie zmienię. Rezygnacja z sakramentalnego małżeństwa oznacza życie w grzechu, natomiast rezygnacja z ręcznego pisania na rzecz komputera życia w grzechu nie oznacza.


Masz ci los! - nie wiem już, jak mogę to bardziej uściślić: nie rozmawiamy tutaj o sakramencie małżeństwa, ani o życiu sakramentalnym, tylko o negatywnych, pozainfernalnych konsekwencjach odrzucenia zasady NIEROZERWALNOŚCI MAŁŻEŃSTWA SAKRAMENTALNEGO, CHRZEŚCIJAŃSKIEGO, które to odrzucenie było państwowym zabiegiem technicznym w ramach zmian politycznych wprowadzanych przez zrewolucjonizowane parlamenty i rządy, a nie indywidualną rozterką moralną, kwestią etyczną.

A ciężar gatunkowy i rozmiary negatywnych konsekwencji tego odrzucenia z mocy prawa starych zasad brania żony i tworzenia rodziny są - moim zdaniem - zupełnie porównywalne do negatywnych konsekwencji wprowadzenia - też już w zasadzie z mocy prawa: np. przymus szkolny wobec dzieci - komputerów, telefonów komórkowych, internetu i innego typu nośników i urządzeń elektronicznych rewolucjonizujących i NISZCZĄCYCH życie obecnego i przyszłych pokoleń pod różnymi względami wymienionymi już wyżej.
http://polski.blog.ru/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Klerykalna Partia Polski?
Marzena Zawodzinska
Administrator

Postów: 267
Miejscowość: Pabianice
Data rejestracji: 17.05.07
Dodane dnia 21-01-2012 21:34
A moim zdaniem jest to zupełnie nieporównywalne i nie musi Pan dalej uściślać, bo wiem, o co Panu chodzi. I nadal uważam, że to dwie różne płaszczyzny.
Oczywiście, że władze rewolucyjne zamieniły małżeństwo sakramentalne bez rozwodu na małżeństwo cywilne z rozwodem z powodów politycznych. Ale przypomnę, co Pan napisał na samym początku:
To symboliczne porównanie, chodzi o to, że skutki rezygnacji z małżeństwa sakramentalnego (ścisła monogamia bez prawa do rozwodu) są podobne do skutków zdrowotnych i społecznych rezygnacji z pisania odręcznego na rzecz użytkowania komputera.

Rezygnacja z małżeństwa sakramentalnego negatywne skutki pociągać za sobą musi. I są to wyjątkowo negatywne skutki w sferze moralnej i społecznej. Rezygnacja z pisania odręcznego może, ale nie musi pociągać za sobą negatywnych skutków. A jeśli już, to w sferze zdrowotnej przede wszystkim. Nie zamierzam porównywać czegoś tak banalnego, jak pisanie na komputerze, z czymś tak poważnym i szkodliwym, jak rozwody. Zwłaszcza, że sama od jakiegoś czasu prawie wszystko piszę na komputerze i jest to dla mnie wyłącznie duże ułatwienie. Większość wynalazków można wykorzystać zarówno w dobry, jak i zły sposób. Komputer nie jest ani pierwszy, ani ostatni...
Mam nadzieję, że nie będziemy dłużej ciągnąć tej dyskusji. Patrzymy na sprawę z różnych punktów widzenia, ale to są szczegóły. Najważniejsze, że zgadzamy się co do istoty - wprowadzenie rozwodów pociągnęło za sobą katastrofalne skutki. Po prostu Pan to będzie porównywał ze skutkami pisania na komputerze, a ja nie. I tyle.


"Prawda nie ma udziału w klęskach jej obrońców"
Nicolas Gomez Davila
***
GG 704004

Edytowane przez Marzena Zawodzinska dnia 21-01-2012 21:41
www.chesterton.fidelitas.pl Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 1 z 2 1 2 >
Skocz do Forum:
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014