Adam Smiech 13/01/2009 20:53 3.Koncepcje polityki narodowościowej rządów polskich w latach 1921-1939.Wrocław 1979
Adam Smiech 13/01/2009 20:52 2.Między rzeczywistością polityczną a światem iluzji.Lublin 2002
Adam Smiech 13/01/2009 20:50 Na początek:
1.W.Paruch-Od konsolidacji państwowej do konsolidacji narodowej.Mniejszości narodowe w myśli politycznej obozu piłsudczykowskiego.Lublin 1997
Adam Smiech 12/01/2009 21:41 Coś się znajdzie, ale proszę o cierpliwość.
Milicja białoruska, jak się należało spodziewać, odczekała kilka dni i ponownie podjęła próbę odblokowania Domu Polskiego w Iwieńcu, zajętego przez grupę awanturników spod znaku Andżeliki Borys. Tym razem była to próba skuteczna. Należy oczekiwać, że budynek, po przeprowadzeniu czynności urzędowych zostanie przekazany prawnemu właścicielowi - Związkowi Polaków na Białorusi. Przy okazji tej akcji milicyjnej po raz kolejny bardzo poważny błąd popełniła polska dyplomacja. Błąd ten obciąża konto ministra R. Sikorskiego oraz premiera D. Tuska, którzy miast oglądać się na sondaże, powininni podjąć zdecydowane kroki celem przywrócenia normalności wśród naszych rodaków ze wschodu. Tymczasem rząd broni sprawy przegranej. Jakiś czas temu już, już wydawało się, że Sikorski problem załatwi polubownie, jednak podniósł się rumor różnych Gazet Wyborczych, Fundacji Batorego, Biełsatów (A. Romaszewska-Guzy) i innych, zwykle tzw. prawicowych łowców KGB. No i p. Minister zrejterował, bo przecież liczy się poparcie statystyczne... Powtarzam, obstawanie przy obronie A. Borys i jej grupy, działającej na zlecenie sił zewnętrznych w stosunku do Polski i Białorusi, to poważny błąd i droga donikąd. Oczywiście jest tak wówczas, jeżeli będziemy myśleli kategoriami dobra Polaków żyjących w państwie białoruskim. Nie trzeba wielkich analiz, by skonstatować proste fakty. P. Borys jest osobą nie do przyjęcia dla większości Polaków na Białorusi. Jeśli ktoś wyobraża sobie, że po tych wszystkich awanturach z jej udziałem, po obrażaniu nie zgadzających się z nią Polaków, wyzywaniu ich od ludzi KGB, mogłaby stanąć ponownie na czele ZPB, jest albo głęboko naiwny albo głosi taki pogląd z premedytacją. Co więcej, Borys nie chce żadnego pojednania, połączenia zwaśnionych grup itd. Jej i jej mocodawcom nie chodzi o spokój, o wspólne działanie na rzecz rozwoju polskości. Przeciwnie, celem ich jest podtrzymanie rozbicia, niepokojów, sianie skłócenia itd. Bez tego zwyczajnie straciliby rację swojego istnienia. Trudno spodziewać się, aby w MSZ nie zdawano sobie sprawy z istoty sytuacji. A jeśli tak, to znaczy niestety, że to nie dobro Polaków na Białorusi jest troską polskiego MSZ (ta sama uwaga dotyczy zresztą i ośrodka prezydenckiego), ale eksport demokracji na Białoruś. Na życzenie zewnętrzne, naturalnie. Życzenie, do którego realizacji wykorzystuje się brutalnie naszych rodaków zza granicy. Czas najwyższy, żeby w MSZ zapanowało myślenie kategoriami racji wszystkich Polaków na Białorusi, a nie namaszczonej przez kogoś wg własnego widzimisię grupki. Czas najwyższy, aby zamknąć temat p. A. Borys bez oglądania się na słowo "objawione" przez Gazetę Wyborczą et consortes.
Dodane przez Adam Smiech dnia luty 09 2010 02:07:38
P. Władysław Stasiak wybiera się do USA! Jak podała strona prezydencka:
"Relacje Polska – Europa – Stany Zjednoczone, przyszłość NATO to zagadnienia, które poruszy podczas swojej wizyty w USA rozpoczynającej się 7 lutego, Szef Kancelarii Prezydenta Władysław Stasiak.
W Waszyngtonie dojdzie do spotkania z Panią Elizabeth Sherwood-Randall, Senior Director National Security Council. Rozmowa dotyczyć będzie roli Polski i Europy Środkowo-Wschodniej w relacjach transatlantyckich, wzmocnieniu procesów demokratycznych i modernizacyjnych państw postkomunistycznych, ale również bezpieczeństwa energetycznego i przyszłości NATO.
W imieniu Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego minister Stasiak wręczy odznaczenia państwowe działaczom Fundacji Fulbrighta. Spotka się również z Kongresmenami, ekspertami Center for European Policy Analysis.
Znaczenie Europy Środkowej w polskiej i amerykańskiej polityce zagranicznej to temat zaplanowanego „round-table luncheon” organizowanego przez Heritage Foundation z udziałem między innymi ekspertów Kongresu.
Podczas wizyty w Waszyngtonie minister Stasiak spotka się z prof. Zbigniewem Brzezińskim i Danem Hamiltonem dyrektorem Center for Transatlantic Relations."(Źródło)
Nie wiem, jak nasi Czytelnicy uważają, ale wyjazd ten budzi we mnie wątpliwości i nie najlepsze skojarzenia. Wątpliwości, gdyż politykę zagraniczną państwa polskiego prowadzi wg Konstytucji Rada Ministrów, zaś Prezydent (a nie, z całym szacunkiem, ledwie szef kancelarii) może jedynie współdziałać w tej dziedzinie z Premierem i Ministrem SZ. Tymczasem p. Stasiak będzie rozmawiał o polityce zagranicznej w USA i to w sytuacji, kiedy rozdźwięk pomiędzy wizją tejże polityki w wykonaniu obozu prezydenckiego, a polityką prowadzoną przez Radę Ministrów, jest bardzo poważny, a w niektórych wypadkach (Rosja, ale także Gruzja i w dużej mierze Ukraina) wręcz niemożliwy do zniwelowania.
Złe skojarzenia, gdyż wielu z nas jeszcze dobrze pamięta częste konsultacje partyjno-rządowe odbywane w Moskwie przed 1989 r. Tym bardziej, że to nie pierwsza taka wizyta w ostatnim czasie. Ministrowie kancelarii Prezydenta Handzlik i Waszczykowski przebywali w USA w dniach 14-18 listopada 2009 r. Wcześniej, 13 listopada ub. r., Handzlik, Waszczykowski, Piotr Woźniak i Naimski (ten sam) spotkali się, jeszcze w Polsce, ze specjalnym wysłannikiem USA ds. energetyki w Euroazji Richardem Morningstarem. Rozmawiano m.in. na temat perspektyw polsko-amerykańskiej współpracy w dziedzinie energetyki, w regionie Europy Wschodniej oraz basenie Morza Kaspijskiego. Wreszcie, 10 grudnia Handzlik spotkał się w Pałacu Prezydenckim z doradcami Komisji Sił Zbrojnych Senatu USA Richardem Fieldhousem oraz Danielem Lernerem. Rozmowy koncentrowały się wokół bieżącego stanu oraz perspektyw rozwoju współpracy Polski i Stanów Zjednoczonych Ameryki w dziedzinie bezpieczeństwa, w tym kwestii związanych z nową koncepcją obrony przeciwrakietowej a także podkreślono niezmienność zobowiązań Szczytu NATO w Bukareszcie, związanych z członkostwem Ukrainy i Gruzji w NATO oraz charakterem organizacji, jako eksportera stabilizacji i demokracji w regionie, opartego na wspólnych zasadach i wartościach, podzielanych przez społeczność transatlantycką. I cóż Państwo na to? NATO eksporterem demokracji, sytuacja w basenie Morza Kaspijskiego, tarcza, spotkanie z Brzezińskim. Wyłania się nieprzyjemny, aczkolwiek w pewnym sensie konsekwentny, obraz odrębnej polityki zagranicznej prowadzonej przez ośrodek prezydencki w Polsce. Polityki, o której piszemy od lat, i przed którą, jako błędną i prowadzącą Polskę wprost, do trudnych do ogarnięcia skutków, ostrzegamy. Na coraz to bardziej pustym stepie mamy nadal pełnić rolę harcownika antyrosyjskiego. Pełnić ją do końca. Tyle, że obecnie, przynajmniej w zamyśle obecnej ekipy USA, w nieco bardziej subtelny sposób od awantur gruzińskich. Zakładając, że p. Ron Asmus mówi prawdę, lub część prawdy o tym, że niektórzy doradcy G. W. Busha całkowicie poważnie sugerowali mu bezpośrednie zaangażowanie zbrojne przeciw Rosjanom w Gruzji, zrozumiemy, jak wielkie niebezpieczeństwo groziło nam wówczas, jako potencjalny efekt polityki nieodpowiedzialnej. Neokonserwatyści chwilowo odeszli, ale Morningstarowie pozostali i kontakt, jak widać, jest podtrzymywany. Co więcej, nie tylko kontakt, także kierunek...
Dodane przez Adam Smiech dnia luty 07 2010 23:22:59
Na stronie Prezydenta RP zamieszczono ważne oświadczenie, które publikujemy poniżej. Po raz pierwszy ze strony obozu prezydenckiego (piszę w ten sposób, gdyż oświadczenie jest niepodpisane, a użyte sformułowania - brak formy osoby pierwszej - wskazują, że zostało ono zapewne przygotowane przez Kancelarię) padły słowa nieprzychylne wobec czynów banderowca Juszczenki. Uczciwość nakazuje je zauważyć i przyjąć z zadowoleniem, tak jak to miało miejsce w przypadku działań rządu w sprawie rajdu młodych banderowców. Ośrodek prezydencki, choć w tak skromny i raczej symboliczny sposób, ale jednak, ugiął się przed głosem przede wszystkim Kresowian od lat domagających się prawdy i powiedział kilka zdań, które stanowią pojedynczy pozytywny kroczek wśród posunięć złych. Nie ma tam terminu "ludobójstwo", nie ma nawet "znamion ludobójstwa" (były w uchwale sejmowej), ale biorąc pod uwagę dotychczasowe totalne milczenie Głowy Państwa i ostentacyjne okazywanie Juszczence przyjaźni i poparcia, to jednak jest to jakiś plus. Nie należy jednak popadać w entuzjazm, przed czym, znając mentalność naszych skłonnych do skrajnych reakcji Rodaków, głośno przestrzegamy. Absolutnie nic nie wskazuje bowiem na to, żeby ośrodek prezydencki miał zmienić priorytety w polityce wschodniej. Świadczy o tym najlepiej ostatni wywiad szefa Kancelarii Prezydenta Władysława Stasiaka dla Polskiego Radia, w którym powtórzył on wszystkie, znane od dawna i szkodliwe dla Polski, założenia antyrosyjskiej polityki prometejskiej (do sprawy wrócimy). Pamiętając o tym, zapoznajmy się z oświadczeniem:
"Czwartek, 4 lutego 2010
Oświadczenie ws. nadania Stepanowi Banderze tytułu Bohatera Ukrainy
Decyzje Prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenko, dotyczące nadania członkom OUN/UPA statusu kombatantów oraz pośmiertne nadanie Stepanowi Banderze tytułu Bohatera Ukrainy budzą sprzeciw Prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego. Ocena działalności Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów oraz Ukraińskiej Powstańczej Armii są w Polsce jednoznacznie negatywne. Organizacje te dokonywały masowych mordów polskiej ludności na wschodnich terenach II RP, w których zginęło ponad 100 tys. Polaków tylko z tego powodu, iż byli Polakami. Mordy te budzą jednoznaczny sprzeciw społeczeństwa polskiego.
Ostatnie działania Prezydenta Ukrainy godzą w proces dialogu historycznego i pojednania. Bieżące interesy polityczne zwyciężyły nad prawdą historyczną.
Tymczasem w Polsce mocne jest przekonanie, że trwałe i silne partnerstwo suwerennych, wolnych i demokratycznych Polski i Ukrainy jest racją stanu obu krajów. Nie możemy o tym zapominać."
Prezentujemy list otwarty pp. Stanisława Żółkiewicza i Jana Kramarza z Przemyśla. P. Stanisława miałem przyjemność poznać osobiście przy okazji różnych spotkań kresowych. Opowiadał mi wiele ciekawych rzeczy odnośnie działalności p. Kuchcińskiego z czasów, kiedy ów był wicewojewodą. A teraz proszę, odznaczony przez Juszczenkę! Co za "honor"! Ale tylko order III stopnia? Chociaż czasami im wyższy stopień, tym lepiej...
Przemyśl, dnia 2 lutego 2010 r.
Stowarzyszenie Obrońców
Pamięci Orląt Przemyskich
Ul. Grunwaldzka 29, 37-700 Przemyśl
Tel/fax 670-53-99
Pan Marek Kuchciński
Poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej
Przemyśl
List otwarty
Stowarzyszenie Obrońców Pamięci Orląt Przemyskich w Przemyślu –zbulwersowane postawą Prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki, który nadając mordercy Polaków Stepanowi Banderze tytuł Bohatera Ukrainy napluł w twarz wszystkim Polakom – apeluje do Pana, Panie Pośle o zwrot W. Juszczence otrzymanego ostatnio przez Pana orderu III stopnia za zasługi dla Ukrainy. Główny Rabin Ukrainy, odznaczony takim samym jak Pan orderem, zwrócił go na znak protestu przeciwko odznaczeniu Bandery. Miał odwagę! Czy Pan zdobędzie się na podobną postawę?
Apelujemy do Pana o zwrot temu zaślepionemu nacjonaliście ukraińskiemu W. Juszczence otrzymanego odznaczenia z odpowiednim uzasadnieniem oraz opublikowanie tego uzasadnienia w środkach masowego przekazu.
Mamy prawo domagać się od Posła Rzeczypospolitej Polskiej postawy patriotycznej w obronie honoru 200 tysięcy polskich ofiar UPA – organizacji zbrodniczej dowodzonej przez S. Banderę- zwyrodniałego ludobójcę!
Za zarząd
Sekretarz Zarządu
mgr Jan Kramarz
Prezes
inż. Stanisław Żółkiewicz
Dodane przez Adam Smiech dnia luty 03 2010 01:24:53
Najnowszy poroniony płód Juszczenki. Ciekawe, co jeszcze zrobi zanim odda władzę? Może ogłosi Banderę świętym, a Szuchewycza archaniołem?
"Dekret w sprawie uznania OUN-UPA "
Prezydent Wiktor Juszczenko podpisał dekret o uznaniu OUN-UPA za stronę walczącą o niepodległość Ukrainy. Juszczenko ogłosił to podczas uroczystości uczczenia pamięci Bohaterów Krut w obwodzie Czernichów.
Dekret prezydenta Ukrainy № 75/2010:
"W celu uczczenia walki o niepodległość Ukrainy w XX w. biorąc pod uwagę wyniki przeprowadzonych badań naukowych, wykazujących na płaszczyźnie państwowej wybitną rolę uczestników walki o niepodległość Ukrainy w XX wieku, w celu ich uhonorowania, przywrócenia historycznej sprawiedliwości i prawdziwej historii ukraińskiego ruchu wyzwoleńczego w XX wieku postanawiam:
1. Uznać za uczestników walki o niepodległość Ukrainy w XX wieku osoby biorące udział w politycznej, partyzanckiej, podziemnej, zbrojnej walce o niepodległość Ukrainy, w tym wchodzące w skład Ukraińskiej Centralnej Rady, Ukraińskiej Republiki Ludowej, Zachodnio-Ukraińskiej Republiki Ludowej, Państwa Ukraińskiego ( Hetmanatu), Ukraińskiej Wojskowej Organizacji, Organizacji Obrony Narodowej "Karpacka Sicz", Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, Ukraińskiej Powstańczej Armii, Ukraińskiej Głównej Wyzwoleńczej Rady i innych formacji wojskowych, partii politycznych, organizacji i ruchów, które postawiły sobie za cel zdobycie przez Ukrainę państwowej niepodległości.
2. Gabinet Ministrów Ukrainy ma opracować wraz ze Służby Bezpieczeństwa Ukrainy i z udziałem Narodowej Akademii Nauk Ukrainy oraz wnieść w odpowiednim czasie w celu rozpatrzenia przez Najwyższą Radę Ukrainy projekt Ustawy Ukrainy "O statusie prawnym uczestników walki o niepodległość Ukrainy w XX wieku".
3. Ministerstwo Edukacji i Nauki Ukrainy, Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej ma opracować z udziałem Narodowej Akademii Nauk Ukrainy dla wszystkich szkół metodyczne, edukacyjne i inne materiały na temat walki o niepodległość Ukrainy w XX wieku.
4. Rada Ministrów Autonomicznej Republiki Krym, obwody, Kijowski i Sewastopolski, miejskie i państwowe administracje mają podjąć działania w odpowiednim czasie w celu godnego uczczenia walki o niepodległość Ukrainy w XX wieku, w tym mają intensyfikować patriotyczne wychowanie młodzieży w edukacji, nadawać w miejscowościach nazwy ulic, placów , bulwarów, parków i ogrodów, szkół i instytucji kulturalnych na cześć wybitnych uczestników walki o niepodległość Ukrainy w XX wieku i wydarzeń związanych z ukraińskim ruchem wyzwoleńczym w XX wieku.
5. Zaproponować samorządom lokalnym organizować obchody na cześć uczestników walk o niepodległość Ukrainy w XX wieku.
Prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko
28 styczeń, 2010 rok
Dodane przez Adam Smiech dnia styczeń 29 2010 15:34:47
Pod koniec ubiegłego tygodnia urządzono kolejny cyrk medialny wokół tzw. prześladowań Polaków na Białorusi. Tym razem była to hucpa zakrojona bardzo szeroko. Wypowiedziała się nawet Komisja d/s łączności z Polakami za granicą Sejmu RP (szkoda, że posłowie wykazują mniej odwagi w stosunku do rzeczywiście uderzających w całą społeczność polską działań litewskich) oraz przedstawiciele p. Prezydenta RP. Wypowiedź ministra Handzlika z kancelarii Prezydenta, to, można rzec, już klasyka politycznej nieudolności i błędnego rozpoznania sytuacji. Oto bowiem minister stwierdza, że "Związek Polaków na Białorusi (ZPB) pod przewodnictwem Andżeliki Borys ma pełne poparcie prezydenta Lecha Kaczyńskiego i Kancelarii Prezydenta" (22.01.10). A co byśmy powiedzieli, gdyby, dajmy na to, kanclerz Niemiec powiedziała, że w pełni popiera jakiegoś potencjalnego "prezesa" organizacji niemieckiej w Polsce, który z punktu widzenia prawodawstwa RP jest osobą prywatną.? Co byśmy powiedzieli, gdyby Niemcy stwierdziły, tak jak się to mówi w Polsce, że nie uznają legalnie działającego w naszym kraju związku Niemców, tylko jakiegoś awanturnika? Jest rzeczą pewną, że te same osoby i urzędy, które dzisiaj podważają legalność Związku Polaków p. Siemaszki oraz prawo państwa białoruskiego, krzyczałyby oburzone. Czyniłyby tak, gdyż zatraciły już łaciński zmysł etyczny, który stoi w jaskrawej opozycji do wyznawanej przez te osoby tzw. etyki Kalego, czyli etyki sytuacyjnej. Tylko jednak część spośród nich to ludzie moralnie zagubieni w zgiełku dzisiejszego świata, pozostali, to zwykli, cyniczni gracze bądź ludzie kompletnie politycznie nieodpowiedzialni. Propaganda prowadzona jest w sposób brutalny przy użyciu słownych fetyszy, mających wywrzeć wrażenie na Polakach w Polsce, przywiązanych do tradycyjnych wartości patriotycznych. Stąd następujące, przykładowe tytuły medialne: "Białoruś nęka Polaków", "Prezydent popiera Polaków", "Polacy na Białorusi proszą o pomoc". Ma się z nich urodzić czarno-biała wizja. Oto, wszyscy Polacy na Białorusi są prześladowani, i wszyscy proszą organy państwa polskiego o pomoc. Jest to wizja tak prymitywna, tak intelektualnie prostacka, że aż dziw, iż specjaliści od wpływu zdecydowali się sprzedać ją po raz kolejny Polakom w kraju. Świadczy to o uważaniu nas wszystkich przez media za kompletnych idiotów, niezdolnych do samodzielnego myślenia. Fakt, niektórzy wciąż się nabierają. W tych kategoriach widzę histeryczne zaangażowanie w tę najświeższą prowokację, Naszego Dziennika. Ludzie stojący za tym tytułem są niewolnikami rusofobii. Białoruś, jej związki z Rosją, jej KGB - to wszystko silnie działa na ich wyobraźnię i odbiera rozsądek. Kończy się na tym, że Andrzej Poczobut, prawa ręka Andżeliki Borys i dziennikarz Gazety Wyborczej, przedstawiany jest czytelnikom ND jako autorytet wypowiadający się o sytuacji Polaków na Białorusi! A tymczasem, proszę wybaczyć skojarzenia, A. Borys leży na łopatkach. Z 16 Domów Polskich na Białorusi, kontroluje już tylko trzy, gdzie trzecim jest dom w Iwieńcu, wokół którego zorganizowano ostatnią rozróbę, a więc pewnie za chwilę to będą tylko dwa domy, w Nowogródku i Oszmianie. Mówienie w tych okolicznościach, że p. Borys reprezentuje wszystkich Polaków, a ci od p. Siemaszki to pachołki KGB, nie znajduje uzasadnienia. Grunt pali się pod nogami p. Borys, dlatego zagrano ostro i głośno. Za awanturą stoją wciąż te same siły, których celem nie jest naturalnie żadne tam dobro Polaków, ale obalenie władzy p. Aleksandra Łukaszenki. One takie działania koordynują i za nie płacą. Żaden szturm KGB jednak nie nastąpił.
Jest jeszcze jeden aspekt sprawy, który zastanawia. Oto, p. Andżelika Borys swobodnie przejeżdża wielokrotnie przez granicę polsko-białoruską w obie strony. Straszliwy reżim Aleksandra Łukaszenki jakoś jej w tym nie przeszkadza. Dzieje się tak, kiedy wielu Polaków ze związku p. Siemaszki jest na czarnej liście w Polsce i nie są od lat wpuszczani do kraju. Zastanówmy się, czy za swobodą poruszania się p. Borys nie stoją białoruskie kręgi istotnie nieprzyjazne polskiej mniejszości, a jeśli tak jest, musimy dojść do wniosku, że widocznie jest im ona potrzebna w politycznej grze. Stracą na tym wszystkim nasi Rodacy na Białorusi. Polskie państwo traktuje ich jak przedmiot służący do walki z władzami sąsiedniego państwa w imię mitów i bajdurzenia panów zza oceanu.
W tej sytuacji warto zapoznać się z głosem drugiej strony. To relacja p. Heleny Bohdan, wiceprezes legalnego Związku Polaków na Białorusi. Tekst podajemy za stroną ZPB - www.polacy.by:
"Jechałam do Iwieńca z nadzieją...
Wiedziałam, że zbierają się tam bojówkarze opozycji, podszywający się pod „walczących za demokrację” Polaków, wynajęci przez grupę Borys. Ostrzegano mnie, że czekają na nas nie tylko kolejne szykany i oszczerstwa, ale i możliwe rękoczyny.
No! W końcu doczekaliśmy spointowania kadencji Juszczenki przez niego samego w sposób najdobitniej wyrażający stanowisko ideologiczne oraz intencje tego człowieka. Będąc już politycznym trupem dokonał wreszcie długo oczekiwanego przez banderowców aktu ustanowienia ich oberherszta Stepana Bandery bohaterem Ukrainy. Stało się to na mocy ukazu № 46/2010, który publikujemy niżej. Oto przyjaciel Prezydenta RP, jak również premiera i marszałków obu izb, ukoronował wszystkie swoje dotychczasowe działania gloryfikujące zbrodniczą UPA, nadaniem zaszczytnego tytułu naczelnemu wodzowi ludobójców. No, ale przecież Jan Olszewski mówił, że odpowiedzialnością za ludobójstwo, Bandery obciążyć nie można. To może to rzeczywiście bohater, i do tego niewinny?! Co prawda nawet sam Marcin Wojciechowski z GW uznał Banderę za moralnie odpowiedzialnego, a nadanie mu tytułu za pustą demonstrację drażniącą sąsiadów Ukrainy, ale co tam! Hajże, dawać następnych niewinnych! Z samym Heinrichem na czele! Skoro można przywódcę i patrona jednych z najkrwawszych zbrodniarzy w dziejach nie tylko II w.św. ogłaszać bohaterem współczesnego państwa, to czemu nie. Żary, żartami, ale pomyślmy, jak żałośnie wyglądają dzisiaj członkowie senatu KUL, którzy dopiero co wielbili Juszczenkę i nadawali mu Honoris (sic transit gloria KUL-i) Causa. A głupcy biegający po ulicach z pomarańczowymi szalikami? A Michał Kamiński płonący (na pomarańczowo) z ekstazy w Parlamencie Europejskim? Sami myśliciele, sami wyraziciele polskiej racji stanu, sami mistycy antyrosyjskiej wiary... Ich pseudokoncepcje warte są tyle, co ubiegłoroczny śnieg i mróz, którego nie było. Nie oczekujmy od nich opamiętania. Być może pojawią się pojedyńczy Zalewscy, ale raczej w masie będziemy mieli nadal do czynienia z Kowalami. Jedno jest pewne, otoczenie Wiktora Janukowycza już zapowiedziało odwołanie owego ukazu przy najbliższej okazji*. Naturalnie, jeśli zostanie wybrany na prezydenta, czego mu, bez fałszywej bezstronności, życzymy.
* - sprawa nie jest jednak jednoznaczna. Niektóre doniesienia medialne na to wskazywały. Oto strona RosbałtUkraina podała 22.01.2010, że "Partia Regionów oświadczyła, że lider PR Wiktor Janukowycz po zwycięstwie w wyborach prezydenckich uchyli ten ukaz Wiktora Juszczenki". Oficjalna reakcja zarówno Partii Regionów jak i samego Janukowycza, była bardziej powściągliwa, zapewne ze względów wyborczych, nie chcąc stracić głosów z zachodniej części kraju (niedużo, ale jednak; najwięcej głosów uzyskał tam w obwodach Równieńskim i Łuckim, odpowiednio 12,5 i 9,6%).
"УКАЗ ПРЕЗИДЕНТА УКРАИНЫ № 46/2010
О присвоении С.Бандере звания Герой Украины
За незламність духу у відстоюванні національної ідеї, виявлені героїзм і самопожертву у боротьбі за незалежну Українську державу постановляю:
Присвоїти звання Герой України з удостоєнням ордена Держави БАНДЕРІ Степану Андрійовичу – провідникові Організації українських націоналістів (посмертно).
Ukaz o nadaniu Stepanowi Banderze tytułu Bohatera Ukrainy
Za niezłomność ducha w obronie idei narodowej, za okazany heroizm i poświęcenie samego siebie w walce o niepodległość państwa ukraińskiego, postanawiam:
Nadać tytuł Bohatera Ukrainy wraz z Orderem Stanu BANDERZE Stepanowi Andrijowiczowi - prowidnykowi Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (pośmiertnie)
Prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko
20 stycznia 2010 r.
Dodane przez Adam Smiech dnia styczeń 22 2010 23:44:30
Oto wyjątek tekstu Pawła Zalewskiego, prominentnego polityka kiedyś PiS, obecnie PO w Gaz. Wyb. z 15.01.2010 r.: "Polska polityka wobec Ukrainy powinna zostać skonkretyzowana i urealniona, oparta na dialogu z takimi elitami politycznymi, które po nadchodzących wyborach prezydenckich obejmą władzę. Innych nie będzie. Zamykanie oczu na to, że nacjonalizm zachodniej Ukrainy jest podstawą polityki pamięci prezydenta Juszczenki (w tym przywracania kultu UPA i Bandery), nie przyniósł chluby polskiej racji stanu. Polityka bezwarunkowego popierania Kijowa przez Warszawę na forum międzynarodowym nie skłaniała do wewnętrznych reform oraz poszanowania polskich interesów na Ukrainie. Warto stworzyć koncepcję polityki wschodniej - pragmatycznej, opartej na wzajemności i partnerstwie, nakierowanej nie tylko na odległe członkostwo w Unii Europejskiej, ale też na ochronę interesów i praw polskich inwestorów i zacieśnianie wymiany gospodarczej. Zarazem na bardziej skuteczne zachęcanie Ukrainy do walki z korupcją, wzmacnianie rządów prawa i reguł wolnego handlu."
Takie słowa czyta się z przyjemnością. Przywracają one nadzieję, że są jeszcze w Polsce ludzie myślący, którzy potrafią nagiąć, a nawet porzucić dotychczasowe własne podejście do polityki (pamiętam, jakie peany na cześć Piłsudskiego wygłaszał p. Zalewski podczas uroczystości 11 listopada w Pabianicach, w czasie, kiedy był posłem PiS z okręgu sieradzkiego; były to jednocześnie wystąpienia o odcieniu rusofobicznym) na rzecz rozsądku i realizmu.
Nie sposób nie odnieść wrażenia, że już gdzieś podobne słowa czytaliśmy. Tak, nie tylko czytaliśmy, ale i sami je napisaliśmy. Poglądy takie głosi od samego początku Jednodniówka Narodowa, wychodząc ze wskazań Romana Dmowskiego i głównego nurtu Ruchu Narodowego. Nie wyciągamy z tego faktu żadnych zbyt daleko idących wniosków, jeżeli jednak jest być może tak, że w jakimś niewielkim stopniu przyczyniliśmy się do sformułowania podobnych poglądów, to będzie oznaczało, że nasza misja ma sens.
Dodane przez Adam Smiech dnia styczeń 18 2010 11:11:23
Znane są już wstępne wyniki wyborów na Ukrainie (po przeliczeniu ponad połowy głosów). Oto one:
Wiktor Janukowycz - 36,86% głosów
Julia Tymoszenko - 24,31% głosów
Sergij Tihipko - 13,08% głosów
Arsenij Jaceniuk - 6,8% głosów
Wiktor Juszczenko - 4,87% głosów
Wyniki te potwierdzają przedwyborcze przewidywania. Juszczenko poniósł klęskę. To dobra wiadomość. Ale nie cieszmy się, ani zbyt szybko, ani nadmiernie. Wynik ostateczny nie jest jeszcze przesądzony. W drugiej turze do zagospodarowania jest aż 40 % głosów, a to oznacza ciężki bój, agresywną propagandę i niemal pewne oskarżenia o oszustwa, które będą wysuwane (i znajdą poparcie międzynarodowe) przede wszystkim w stosunku do Janukowycza. Znamy ten mechanizm z 2004 r. Jeżeli Janukowycz nie zdobędzie zdecydowanej przewagi (co najmniej ponad 55 %), możemy być świadkami kolejnej ruchawki a la pomarańczowa rewolucja.
Są jeszcze dwa ważne aspekty.
Pierwszy - banderowcy, niezależnie od klęski Juszczenki i możliwej porażki Tymoszenko, nie znikną. Kwestia ich nieprzystosowania do Ukrainy naddnieprzańskiej stanie więc, prędzej, czy później na porządku dziennym.
Drugi - wg wielu obserwatorów, także tych, z którymi mamy prywatny kontakt, nie należy widzieć w Wiktorze Janukowyczu (jeśli zostanie on prezydentem) spełnienia naszych marzeń o Ukrainie rządzonej przez właściwego człowieka na właściwym miejscu. Zapewne mają rację. Niemniej polityka międzynarodowa rzadko kiedy spełnia marzenia jej uczestników, a szczególnie silnie odnosi się to do Polski, dlatego przyjmując ewentualny wybór Janukowycza jednak z radością i sympatią, nie możemy tracić z pola widzenia jego ograniczeń, aby poprzez nasze własne, nadmierne oczekiwania, nie rozczarować się zbyt szybko.
Dodane przez Adam Smiech dnia styczeń 18 2010 10:59:40
Wybory prezydenckie na Ukrainie tuż, tuż. Niezależnie od ich wyniku, a wygląda na to, że albo Wiktor Janukowycz wygra w pierwszej turze albo stoczy bój w drugiej turze z Julią Tymoszenko, należy postawić sobie kilka pytań związanych z najbliższą i trochę dalszą przyszłością tego państwa. Protektor banderowców Wiktor Juszczenko polegnie, ale przecież banderowcy przez to nie znikną, są silnie umocowani na zachodnim terenach państwa ukraińskiego. Przyjrzyjmy się więc kilku zagadnieniom.
Niepodległość Ukrainy
Niepodległa Ukraina może istnieć i może nie być zagrożeniem dla Polski i regionu, jednak pod bardzo zasadniczym warunkiem, a mianowicie, że nie będzie, cytując Dmowskiego, "międzynarodowym domem publicznym", inaczej mówiąc, zarzewiem konfliktów i miejscem ścierania się różnych interesów, przyczółkiem do ataku na Rosję itd.. Jeżeli taką rzeczywiście nie będzie, wówczas jednocześnie będzie nastawiona do Rosji, a także Polski (jeśli władze naszego Kraju w swoim stylu nie obrażą się na rzeczywistość) przyjaźnie i otwarcie. Coś pomiędzy republiką radziecką a stanem obecnym. Oczywiście, także w takim, pozytywnym wypadku, Rosja zapewne dążyć będzie do ścisłego zintegrowania jej ze sobą, co jednak nie powinno spotkać się ze sprzeciwem Polski i to z wielu względów, ale przede wszystkim, ze względu na żywotny interes naszego Kraju, który, w przypadku ponownego poprowadzenia polityki nie liczącej się z naszą słabością, osamotnieniem i z siłą Rosji, może zostać narażony na potężne konsekwencje negatywne. Także z powodu oczywistego ciążenia dużej części Ukrainy ku Rosji. Musimy bowiem widzieć rzeczywistość taką jaką ona jest, a nie taką jakbyśmy chcieli, żeby była.
Przypominamy, że Jednodniówka Narodowa ma nowy adres e-mail: redakcjajn@gmail.com. Prosimy używać WYŁĄCZNIE tego adresu do kontaktów z nami. Tylko ten adres daje gwarancję, że wiadomość do nas dotrze, i że będziemy mogli na nią Państwu odpowiedzieć.