Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumLipiec 18 2019 19:49:09
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 9
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
10
10
Marsz Pamięci w Warszawie - 11.07.2013
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
100-lecie Konferencji Wersalskiej

27 czerwca, w przeddzień setnej rocznicy podpisania traktatu wersalskiego, Klub imienia Romana Dmowskiego wraz z Klubem Edukacji Społecznej ProPolonia zorganizował w Łodzi uroczystości upamiętniające to wydarzenie. W piątek 28.06 mogliśmy zaobserwować, jak dalece współczesne państwo polskie pogardza najważniejsza dla swojej historii Konferencją, która miała o wiele większe znaczenie niż 11 listopada. Zamiast oddania czci i szacunku prawdziwym bohaterom niepodległości i prawdziwym sojusznikom, Polska i polskie instytucje odpowiedzialne za politykę historyczną żyją mitomanią i tę mitomanię w sposób wysoce szkodliwy propagują przy użyciu wyjątkowo prymitywnej propagandy. 28 czerwca 2019 r. "prawicowa" władza i "prawicowa" telewizja milczały o Wersalu. Za to powtarzały brednie o rzekomym powstaniu w Poznaniu w 1956 r.


Rada Fundacji im. Romana Dmowskiego

Pamiątkowe zdjęcie po spotkaniu Rady Fundacji im. Romana Dmowskiego. Od lewej stoją: Adam Smiech, Zbigniew Lipiński, Jan Engelgard, prof. Anna Raźny, Jerzy Zieliński, Wiesław Kosobudzki. Kuca Maciej Motas. Siedzą od lewej: Ambroży Mejer, Zbigniew Okorski i Janusz Sperka.
Po konferencji cywilizacyjnej w Krakowie

Po konferencji cywilizacyjnej w Krakowie 22.06. Druga od lewej prof. Anna Raźny, dalej Adam Śmiech i prof. Włodzimierz Bojarski.
Mateusz Piskorski wychodzi z aresztu!

Mateusz Piskorski, więzień polityczny pisowskiego rządu ma być dzisiaj (16.05) uwolniony po niemal trzech latach przetrzymywania w areszcie tymczasowym. Szczęśliwie Sąd Apelacyjny ograniczył sobiepaństwo sądu pierwszej instancji, który manipulowaniem wysokością kaucji (od 300 do 500 tys. zł), chciał uniemożliwić uwolnienie Piskorskiego. Oby zwolnienie się dokonało!

Mateusz Piskorski jest oskarżany o "działalność na rzecz wywiadu cywilnego Federalnej Służby Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej i Służby Wywiadu Zagranicznego tego kraju, skierowanego przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej". Oraz o "działalności wywiadu Chińskiej Republiki Ludowej, skierowanej przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej". Działanie te miał podejmować w latach 2009-2016. Wcześniej zarzucano mu również działania zmierzające do wywołania niepokojów pomiędzy Polską a Ukrainą, m.in. poprzez mówienie prawdy o zbrodniczym charakterze UPA. Trudno w to uwierzyć, ale znaleźli się sfanatyzowani lub po prostu usłużni rusofobicznej władzy prokuratorzy, którzy wystąpili z tak absurdalnymi oskarżeniami. Konstytucja RP gwarantuje wolność słowa i sumienia. Poglądy polityczne (i ich propagowanie zgodnie z prawem), a o to w istocie oskarżony jest Piskorski, powinny cieszyć się w związku z tym ochroną konstytucyjną. Sprawa Piskorskiego, choć na razie jednostkowa (jestem przekonany, że chciano zrobić proces pokazowy, dla zaspokojenia pragnienia krwi najskrajniejszych rusofobów w Polsce), pokazuje, że tak nie jest. W PRL obecni rządzący,a wówczas opozycjoniści powoływali się również na konstytucję i jej zapisy. Często wbrew tym zapisom byli aresztowani i skazywani, a o ich poglądach mówiło się, że uderzają w pryncypia. Wydawało by się, że niepodważalnych pryncypiów po 1989 r. już w Polsce nie ma, tzn. oczywiście ci i inni rządzący mogą mieś swoje pryncypia, ale nie są one ani uświęcone, ani niepodważalne - ot, po prostu, zgodnie z zasada wolności słowa, obywatele mają prawo nie zgadzać się z tymi pryncypiami, krytykować je i proponować swoje odmienne rozwiązania. A jednak nie jest tak. Znów obowiązują pryncypia, znów można być tylko w jeden sposób prawomyślnym, tj. być obowiązkowo przeciwko Rosji, popierać bezalternatywnie Ukrainę antyrosyjską, choćby banderowską i równie bezalternatywnie i bezrefleksyjnie należy popierać "sojusz" z USA, choćby wiązał się z realną grozą wypłat tzw. odszkodowań za żydowskie mienie bezspadkowe. Inni dokładają do tego kolejny aksjomat - przynależność Polski do Unii Europejskiej. Kto występuje przeciwko tym "pryncypiom" jest "agentem Putina", trollem kremlowskim, zdrajcą itd. Co więcej, próbuje się wstecznie wmówić Polakom, że wszyscy, którzy w przeszłości próbowali ułożyć stosunki z Rosją w sposób cywilizowany, to byli zdrajcy albo w najlepszym wypadku głupcy. Cała ta sytuacja jest świadectwem potwornego upadku myślenia politycznego w Polsce. Nie odbywa się już żadna merytoryczna dyskusja - są tylko wybrani przez nieznanego boga, wszystkowiedzący, jedynie słuszni patrioci ogłoszeni takimi przez samych siebie i odsądzeni przez nich od czci i wiary, bez jednego słowa jakiejkolwiek dyskusji, zdrajcy. Jest mi osobiście przykro, że dożyliśmy takich czasów, że człowiek wstydzi się po prostu za swoje państwo, mając świadomość, że w pierwszym z brzegu Bhutanie, RŚA, czy nawet St. Kitts and Nevis, polityka państwowa stoi na wyższym poziomie niż u nas. Zobaczymy, co będzie dalej w sprawie Mateusza Piskorskiego. PiS, który obiecywał postawienie przed sądem "przestępców z PO", nie postawił tam nikogo przez całą kadencję. Pokazowy proces Piskorskiego też (chyba) nie wyszedł. Rząd PiS tak pryncypialny wobec Rosji, a jednocześnie uznający grzecznie najzwyklejszego śmiecia bez honoru za prezydenta Wenezueli na pstryknięcie palcami przez amerykańskiego suwerena, stoi teraz wobec sprawy o charakterze - nomen omen - Armageddonu. Oto, hiperpatriotyczny rząd może przejść do historii, jako ten, który położy na obecnie żyjących Polakach oraz na przyszłych pokoleniach brzemię "zwrotu" własności żydowskiej i na pokolenia zapewni lobby żydowskiemu realną władzę nad Polską. jedyne, co możemy "życzyć" temu rządowi, to żeby i to, jak wszystko inne, mu się nie udało...

O Piłsudskim w TV Emisja
Historia Polski

W niedzielę 12.05 wziąłem udzaił w programie "na żywo" TV Emisja poświęconym osobie Piłsudskiego, sanacji i współczesnym inklinacjom legendy i kultu Piłsudskiego. Zapraszam do oglądania.

Antyrosyjskiej paranoi ciąg dalszy
Polityka Zagraniczna

W ostatnich dniach zawitał do Polski znany hochsztapler międzynarodowy, a jak trzeba to amerykańska pacynka, były prezydent Gruzji, obywatel Ukrainy i nawet gubernator, później poszukiwany listem gończym przez swoich niedawnych kompanów, czyli Mikheil Saakaszwili (nie wiedzieć czemu często przedstawiany nawet w skrajnie rusofobicznych mediach, jako Michaił, w znienawidzonym języku okupantów). Zdaniem tego słynącego z niepoważnych zachowań i wypowiedzi "polityka", Putin zaatakuje wkrótce Zachód, aby skupić na tym uwagę Rosjan. Przy czym kraje bałtyckie, o których z tych samych mediów goszczących Saakaszwilego wiemy, że są wręcz na granicy inwazji rosyjskiej, która może nastąpić np. najbliższej nocy, nie są zagrożone, bo będą ich bronić nie tylko Amerykanie, ale i praworządni Niemcy.


Wobec tego krwawy Putin zaatakuje Finlandię bądź Szwecję, a może i jedno i drugie państwo na raz. Misio wyjaśnia jednak, że nie chodzi o okupację, ale o to, że "Rosjanie muszą zająć mały skrawek lądu, czy jakąś niewielką, niezamieszkałą wyspę. Dzięki temu Putin będzie mógł pokazać, że zaatakował rozwinięty kraj zachodni, który nie powstrzymał rosyjskiej presji. W takiej sytuacji Szwecja czy Finlandia będą protestować, ale nie zdobędą się na operację wojskową, nie mówiąc już o NATO". Nie wiem, czy ciemnowłosy Michaś mówił to wieczorem, ale wiem, że aż się prosi sięgnąć do barejowego "Bruneta...": to bardzo interesujące, co pan mówi, panie Saakaszwili. A co mówią lekarze?

Lekarze przydaliby się też sternikom naszej - pożal się Bożę! - polityki zagranicznej. Po kolejnym afroncie ze strony wielkiego sojusznika Polski Poroszenki i wyemitowaniu w państwowej telewizji ukraińskiej programu sławiącego Stepana Banderę ("za przewodzenie ruchowi, który walczył z polską okupacją") i "czyn niepodległościowy" UPA, nowy ambasador RP w Kijowie B. Cichocki wystąpił z jak najbardziej słusznym listem protestacyjnym przeciwko gloryfikacji zbrodniarzy. Powtarzam, bardzo dobrze, ale cóż to za sojusznik. Że taki ostry w stosunku do Rosji? A co, jak wygra z nim jednak artysta kabaretowy Zełeński, który już zapowiedział, że chce rozmawiać z Rosją na temat rozwiązania konfliktu? I tak źle i tak niedobrze dla Polski. W przypadku zwycięstwa Poroszenki pozostaniemy w sytuacji bezalternatywnej współpracy z człowiekiem popierającym banderowską wizję historii, opierającym się o środowiska neobanderowskie i przez nie popieranym. Z drugiej strony, jeżeli wygra Zełenski i podejmie próby dogadania się z Rosją, będzie to niezgodne ze stanowiskiem Polski, które jest jednoznaczne: żadnych rozmów z Rosją. W obu przypadkach polityka polska może pozostać w ślepej uliczce, do której sama się doprowadziła kategorycznymi i całkowicie nieprzemyślanymi wypowiedziami i działaniami.


Czytaj całość
Nie żyje Albin Siwak
Jednodniówka Narodowa

4 kwietnia 2019 r. zmarł w wieku 86 lat ś.p. Albin Siwak. W dniu dzisiejszym (piątek, 12 kwietnia) odbywa się Jego pogrzeb w Rembertowie, w Warszawie.



Kilka lat temu miałem okazję poznać Pana Albina. Prowadził On bardzo ciekawe i upowszechniające wiedzę wśród ludzi spotkania, gdzie odbywały się prelekcje i dyskusje o ważnych sprawach, o których niekoniecznie lub wcale nie mówią ani oficjalne media, ani oficjalna historiografia. Spotkania odbywały się w dworze w Woli Sękowej u wrót Bieszczadów(1). Miałem okazję tam występować z krótkimi referatami w latach 2015-17. Było coś niezwykłego w tych spotkaniach. Cieszyły się dużą popularnością wśród miejscowych, chociaż występujący, mówiąc delikatnie, nie głaskali PiS-u, a partia rządząca cieszy się na tych terenach dużym poparciem. Trwały od początku, gdzieś od wczesnego wieczoru aż do... końca, czyli czasem do drugiej-trzeciej w nocy! Można tam było spotkać barwną paletę postaci niegdyś i współcześnie parających się polityką i nie tylko. Księży i ateistów, ludzi twardo stąpających po ziemi i zwolenników teorii kosmicznych, Gabriela Janowskiego, byłego ministra w rządach Olszewskiego i Suchockiej oraz byłego senatora i posła a także pułkownika wywiadu PRL (znanego w czasach kiedy był kapitanem z akcji wywiadowczej w Wolnej Europie) Andrzeja Czechowicza. Tam też miałem przyjemność spotykać rzadko widywanego ze względu na odległość nas dzielącą człowieka o duszy anioła (jeśli przeczyta kiedykolwiek te słowa niech mi wybaczy, że ujawniam tę prawdę),byłego posła LPR Mariana Daszyka, w ligowych czasach bliskiego współpracownika Zygmunta Wrzodaka.

Nad gorącymi temperamentami prelegentów i widzów znakomicie panował Albin, który sam wygłaszał zagajenie dyskusji, czasem referat i później bardzo sprawnie prowadził spotkanie. Raz, następnego dnia po takim spotkaniu, odbyliśmy przejażdżkę po okolicy. Odwiedziliśmy m.in. Solinę, którą Albin budował i o czasach budowy miał wiele do powiedzenia, oraz pomnik gen. Świerczewskiego (zabitego w zasadzce przez UPA) w Jabłonkach, bardzo popularny wśród miejscowych (taki paradoks polskiej duszy), ale dziś już nie istniejący, bo "zdekomunizowany" przez IPN/PiS.

Pan Albin nie miał łatwego życia, ale nigdy nie usłyszałem od niego słów żalu o cokolwiek. Był przykładem człowieka dobrej roboty, autentycznym "robociarzem", murarzem, brygadzistą, który budował m.in. MDM i Nową Hutę. Ten czas pozostawił trwałe ślady na jego ciele. Był zwolennikiem Polski Ludowej, tych wielkich zmian jakie nastąpiły w konstrukcji społecznej i infrastrukturalnej Polski w latach powojennych. Wstąpił do PZPR i stał się tam bliski tzw. frakcji narodowej, za której przywódcę uważano Mieczysława Moczara. Nie podziela - niech to będzie metaforą - entuzjazmu dla "Solidarności". W latach 1980-81 opozycja wykreowała go na głównego wroga "S" i podjęła wyjątkowo chamską, bo uderzającą w skromne wykształcenie Siwaka, w Jego sposób mówienia itp., i.e. w cechy osobowe, wręcz nieprawdopodobnie wykpiwającą Go nagonkę, która, co trzeba przyznać z przykrością przyniosła skutek, choć przecież szeregowi członkowie 10-milionowej "Solidarności" nie byli ani retorami ani w swej masie ludźmi wybitnie wykształconymi. Przeciwnie, większość była bliska pod tymi względami Siwakowi. Nagonkę tę rozpętała "inteligencja" skupiona wokół "S", posiłkując się także artystami. Furorę w czasie I Festiwalu Piosenki Prawdziwej w Hali Olivii w Gdańsku zrobiła (trzeba powiedzieć, że wykonana brawurowo i atrakcyjnie dla odbiorcy - na znaną melodię) piosenka "Brygadzista Albin" w wykonaniu Macieja Zembatego. Czarną propagandę robiły Siwakowi RWE i Głos Ameryki. W kontekście potwierdzonych ostatnio przez Setha G. Jonesa w książce "A Covert Action" informacji o dofinansowywaniu "Solidarności" przez CIA aż do 1991 r. (operacja "QRHELPFUL") kwotą łącznie ok. 20 mln dolarów (ok. 40 mln na obecne dolary), można zadać pytanie, kto i z kogo powinien śmiać się ostatni. Choć w przypadku faktycznego zainstalowania nowej władzy w Polsce za pieniądze CIA, śmiać się doprawdy trudno.

W ostatnich dekadach Albin Siwak pisał książki, przede wszystkim wspomnieniowe, ale zawsze odnoszące się także do bieżących wydarzeń, do współczesnej polityki. Czynił to z pozycji głęboko patriotycznych. Był krytykiem i wielu tendencji w PZPR, i krytykiem polskiej rzeczywistości ostatnich trzydziestu lat. Napisał m.in. : "Od łopaty do dyplomaty", "Bez strachu. T. 1-3", "Syndrom gotowanej żaby". Jego książki należą do nurtu wspomnieniowo-sensacyjnego. Zawierają mnóstwo ciekawych informacji "zakulisowych". Albin Siwak, co warto podkreślić, był jednym z niewielu odważnych ludzi, który nie tylko znał prawdę o Piłsudskim, ale otwarcie ją głosił. Moim zdaniem, Jego książki byłyby lepsze i dużo bardziej wartościowe jako źródła, gdyby treść ich przed publikacją poddana została profesjonalnej redakcji i weryfikacji. Nie stałyby się wówczas celem współczesnej krytyki podnoszącej ich nieścisłości (2). Ale może na to nie pozwalał Panu Albinowi temperament bojownika słusznej sprawy i polemisty.

Sędziwy Pan Albin do pewnego momentu trzymał się doskonale. Niestety, w dziewiątej dekadzie życia załamanie może przyjść nagle i niespodziewanie. Tak też się stało. Choroby powaliły nawet tak twardego człowieka jak On.

Nigdy nie spodziewałem się, że poznam Albina Siwaka osobiście. W dzieciństwie był dla mnie postacią pod każdym względem odległą i nieosiągalną. Cieszę się, że los dał mi możliwość poznania Go, że miałem możliwość wystąpienia na organizowanych przez Niego spotkaniach i przekazania ludziom jakiejś cząstki wiedzy opartej o pogląd jak najbardziej racjonalny i zobiektywizowany.

Współczesne media polskojęzyczne praktycznie zbyły milczeniem informację o śmierci Albina Siwaka. Tym bardziej trzeba o Nim pamiętać. W moje dobrej pamięci Pan Albin pozostanie na pewno.

Adam Śmiech

(1) - Purystom językowym polecam ciekawą dyskusję nt. dopełniacza l.mn. wyrazu "Bieszczady" - Tutaj

(2) - patrz m.in. krytykę Ebenezera Rojta (Lecha Stępniewskiego) - Tutaj

Po konferencji - bez Polski w Izraelu?
Polityka Zagraniczna

Sytuacja związana z posiedzeniem Wyszehradu w Izraelu jest rozwojowa.
Po wypowiedziach Netanyahu (dementowanych przez Azari i wyjaśnionych! Ha, ha!) przyszła kolej na wypowiedź Israela Katza ("Pamiętasz Katz...", chciałoby się rzec), p.o. ministra SZ Izraela:

"- Nasz premier wyraził się jasno. Sam jestem synem ocalonych z Holokaustu. Jak każdy Izraelczyk i Żyd mogę powiedzieć: nie zapomnimy i nie przebaczymy. Byli Polacy, którzy kolaborowali z nazistami. O tym mówił też były premier Icchak Szamir, wspominając historię swojego zamordowanego ojca - powiedział w trakcie wywiad Katz. - Icchak Szamir, któremu Polacy zamordowali ojca, powiedział: "Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki". I nikt nie będzie nam mówił, jak mamy się wyrażać i jak pamiętać naszych poległych".(Całość)

Skutek może być taki, że nikt z Polski nie pojedzie na posiedzenie. A potem wszystko wróci do "normy", bo sojusz ze strażnikiem interesów Izraela na świecie - USA - jest dla PiS bezalternatywny.

Czytaj całość
Po konferencji - ciąg dalszy
Polityka Zagraniczna

Już po napisaniu tekstu "Po konferencji - Smutne widowisko" premier Morawiecki ogłosił, że nie pojedzie na szczyt Wyszehradu do... Izraela (geografia najwyraźniej podlega coraz bardziej zaskakującym zmianom w związku ze zmianami klimatu!). MM nie pojedzie, ale pojedzie inny tytan myśli politycznej - J. Czaputowicz. Niczego to nie zmieni. Po prostu Izrael i USA to nie są najlepsi kandydaci na sojuszników Polski. Mówiąc najdelikatniej.

Ponadto M. Morawiecki ujawnił, że tłumaczył Pence'owi, że "sprawa zwrotu mienia obywatelom amerykańskim pochodzenia żydowskiego jest zresztą całkowicie uregulowana - od lat mamy podpisaną w tej sprawie z Amerykanami umowę indemnizacyjną, która zwalnia nasz kraj z tej odpowiedzialności".

I tu właśnie dochodzimy do sedna problemu, jaki mają obecni rządzący i wszyscy radykalni antykomuniści nienawidzący PRL. Z wcześniejszych wypowiedzi MM, całej wierchuszki PiS i IPN z jego "polityką historyczną", wynika, że PRL to w istocie nie państwo polskie, lecz jedynie inna forma okupacji Polski przez ZSRR. MM zasłynął stwierdzeniem, że Polski w 1968 r. nie było. No, skoro tak, to nie było też ważnych i obowiązujących strony do dnia dzisiejszego umów indemnizacyjnych (podpisanych z 12 krajami, w tym z USA w 1960 r.), lecz jedynie umowy podpisane przez okupacyjną administrację sowiecką, uznawaną przez obecne władze Polski i samego M.Morawieckiego za nie-Polskę.Trzeba być konsekwentnym.

Oczywiście Polska współczesna nie ma wyjścia - musi trwać przy mocy prawnej tych umów bez żadnych wątpliwości i wyjątków. Były one wspaniałym osiągnięciem Władysława Gomułki, ale i wcześniejszych - stalinowskich władz. Taki jest paradoks historii. Nie można jednak mieć pretensji i podważać osiągnięć Polski Ludowej w jednych aspektach, tylko dlatego, że w innych aspektach mamy uzasadnioną negatywną opinię na temat tego państwa i działań jego władz.

Formalnie jest wszystko w porządku. Polska z 1945 r. była następcą prawnym II RP, a dzisiejsza Polska jest następcą prawnym PRL. Niemniej obłędna czarna propaganda Polski Ludowej odmawiająca jej prawa do bycia Polską i nazywająca ją okupacją sowiecką (a wg niektórych, nawet gorszą od niemieckiej!), robi nam fatalny PR i wręcz zachęca do kwestionowania naszych praw przez podmioty zewnętrzne. Niestety, nasi rządzący wciąż podchodzą do PRL i bloku problemów z lat 1945-89 wynikających, na sposób romantyczno-infantylny - odczuwają najpewniej sztubacką satysfakcję z publicznego "przyłożenia komunie".

Krótkotrwała satysfakcja przemija, a szkoda dla Polski pozostaje.

Adam Śmiech
niedziela 17.02.2019

Po konferencji - Smutne widowisko
Polityka Zagraniczna

Zakończyła się amerykańska konferencja ws. sytuacji na Bliskim Wschodzie. Gwiazdą był premier Izraela Beniamin Netanyahu, który jako jedyny skupił zainteresowanie kogokolwiek na przypomnieniu o polskim antysemityzmie. Wiceprezydent USA Mike Pence wypowiedział parę banałów. Przyjechały drugo-, trzeciorzędne delegacje pomniejszych wasali "imperium dobra". Aha, byli jacyś Polacy, podobno nawet przedstawiciele władz. No i najważniejsze - konferencja była w Warszawie! Nikt poważny nie przyjechał, nie było żadnych dyskusji wnoszących cokolwiek do sytuacji na Bliskim Wschodzie. Nie podano żadnych argumentów świadczących o egzystencjalnym zagrożeniu tandemu atomowych mocarstw USA-Izrael przez Iran, nikt nie pochylił się nad losem Palestyńczyków trzymanych w zamknięciu, w getcie Strefy Gazy przez obrońców zachodniej cywilizacji z Erec Izrael. Nie usłyszano też głosu znanego i wybitnego znawcy prawa międzynarodowego i jego naruszania przez Rosję - prezydenta Dudy. Ot, taki sobie cyrk "American-style". A smirnym gospodarzom nawet nie obiecano bazy amerykańskiej.

Po co to wszystko? Po co to przesuwanie żałoby po premierze Olszewskim, żeby nie wchodzić w amerykański Valentine's Day? Doprawdy żałosne było to widowisko. Czy przyniosło coś Polsce? Jeżeli tak, to nic pozytywnego. Przeciwnie. Netanyahu odstawił szopkę z udziałem "Jerusalem Post" i ambasador Azari pod hasłem "polskiej kolaboracji ze sprawcami Holocaustu", dementi, nie-dementi i ostatecznej konkluzji, że chodziło mu o to, że za stwierdzenie, że "Polacy kolaborowali z Nazistami nikt nie został pozwany". No, fakt. Taki prztyczek dla "gospodarzy" konferencji w związku z niewydarzoną nowelizacją ustawy o IPN. Operetkowe wzywania ambasador Azari do MSZ to oczywiście pozór. W świat poszło znowu to samo - Polacy kolaborowali z Nazistami w Holokauście! Nikt nie będzie zajmował sobie uwagi i czasu nad jakimiś tam wezwaniami MSZ całkowicie powolnego USA kraiku. Cel Izraela osiągnięty - po raz kolejny przypomniano o "odpowiedzialności" Polaków i tradycyjnie już w towarzystwie "Nazistów" o nieustalonej tożsamości narodowej. Dodatkowo sekretarz stanu Pompeo przypomniał o zobowiązaniach odszkodowawczych Polski wobec Żydów.


Czytaj całość
Rosja jako zagrożenie dla wasala
Jednodniówka Narodowa

Tytuł poniższego tekstu, przyznaję ostry i nie pozostawiający marginesu na odmienną interpretację, jest całkowicie zamierzony i przede wszystkim, odpowiada rzeczywistości, jaka nas otacza. Wasalizacja Polski wobec USA postępuje w szybkim tempie. Trudno już to, co się dzieje przesłonić coraz bardziej prymitywną propagandą frazesów patriotycznych, które nic nie znaczą wobec wymowy faktów. Zauważają to już nawet ludzie stojący generalnie po stronie rządu „dumnych Polaków”, co prawda „powstałych z kolan”, ale obecnie już tylko pełzających na czterech z podkulonym ogonem przed hegemonem zza Atlantyku. Piotr Lisicki w „Do Rzeczy” wskazał na całkowicie zamierzoną „bezalternatywną” politykę PiS doprowadzenia za wszelką cenę do zainstalowania stałej bazy USA w Polsce. Pyta, co się stanie, jeśli dalszym krokiem USA będzie żądanie spełnienia roszczeń organizacji żydowskich, lub jakiś nowy ambasador następnego prezydenta USA, np. lewicowego, będzie żądał upowszechnienia praw LGBT w Polsce. Takie pytania stawiały do tej pory jedynie media takie jak „Myśl Polska”, czy różne portale internetowe, których wspólnym mianownikiem jest stygmatyzowanie przez propagandę PiS mianem zdrajców i „agentów Kremla”. Naturalnie płaszczenie się przed USA w oparach żałosnej retoryki godnej ślepo wiernych kundelków, jest zapewne wyrazem wręcz pomnikowego patriotyzmu partii o kuriozalnej nazwie, która z prawem i sprawiedliwością dawno nie ma już nic wspólnego. Świadectwem tego szczególnego stosunku jest ostatnie wystąpienie premiera RP, z okazji 100-lecia nawiązania stosunków dyplomatycznych pomiędzy Polską a USA. Zdaniem Morawieckiego przyjaźń między Polską a USA trwa „setki lat”(!) i jest ona „fundamentalna dla przyszłości świata”(!!!), ponadto premier pamięta, jak „w latach 80. i 90. (XX wieku) budowaliśmy pierwsze kroki ku naszej wolności, to Ameryka była dla nas zawsze wielkim, wspaniałym przyjacielem”. Znaczy się wolność nastąpiła dopiero w 2015 r.? Co prawda w latach 80-tych były sankcje, które uderzały w zwykłych Polaków, a co gorsza od lat 50-tych USA planowały zniszczenie Polski bombami atomowymi w ramach obrony przed ZSRR, ale nic to. My, Polacy jesteśmy bowiem zdolni do największych poświęceń, zwłaszcza w imię „eternal friendship”. PiS poszedł już drogą bezalternatywnej polityki wobec Ukrainy z fanatyzmem będącym ewenementem w historii polityki światowej. Drugim bezalternatywnym elementem jest poddanie się USA. Kiedy tę żałosną politykę porównamy do polityki Węgier lawirujących pomiędzy UE, NATO (Orban popiera pomysł armii europejskiej), a Rosją, czy obecną politykę Włoch, widać, że nie mamy czego szukać, pomiędzy narodami myślącymi kategoriami interesu własnego, a nie interesu innych. Morawiecki jest przekonany, że w osobie p. ambasador Georgette Mosbacher „mamy wielką przyjaciółkę, wielkiego przyjaciela Polski”. Tak, przyjaciela, który od początku swojego pobytu wtrąca się w sprawy wewnętrzne Polski i to z sukcesem w takich sprawach, jak media, PKP Energia, Uber itp., itd. O wymuszeniu na Polsce przez USA i Izrael zmiany ustawy o IPN też trzeba zawsze przypominać ślepcom żyjącym jedynie dniem dzisiejszym.

Strona 1 z 60 1 2 3 4 > >>
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014