Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl :: jednodniowka.com :: szczerbiec.pl
Strona Główna Artykuły Galeria Encyklopedia ForumWrzesień 09 2010 12:32:07
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Encyklopedia
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 3
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 103
Najnowszy Użytkownik: Wiktor
Losowe zdjęcie
...narodowców...
...narodowców...
Piękno pabianickiego cmentarza
Reklama
Polecamy


Najnowsze...
Rocznica ważnego zwycięstwa [7 Komentarzy | 331 Czytań] | List otwarty do ministra sprawiedliwości [0 Komentarzy | 280 Czytań] | Amok ludzi nieszczęśliwych [11 Komentarzy | 431 Czytań] | Iskrzy na linii GW - PO [7 Komentarzy | 278 Czytań] | List do ministra sprawiedliwości [0 Komentarzy | 288 Czytań] | Komunikat Kresowego Ruchu Patriotycznego [0 Komentarzy | 286 Czytań] | Henryk Sienkiewicz o Organizacji Bojowej PPS [1 Komentarzy | 367 Czytań] | Polityczna ciemnota i zabobon [4 Komentarzy | 537 Czytań] | JN na Facebooku [0 Komentarzy | 348 Czytań] | Przedwyborcze zadziwienia [9 Komentarzy | 1018 Czytań] |
Narodowy PodCast
Aby rozpocząć odtwarzanie naciśnij poniższy przycisk, i chwilę odczekaj (około 10 sekund):
Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Jedność Słowiańska?
Wyblakły sztandar
Z. Wrzodak list do J...
Komorowski odcina si...
PW
Najciekawsze Tematy
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Narodowy liberali... [32]
13 grudnia - mani... [28]
CO to jest :Nasze... [25]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Marzena Zawodzinska
02/07/2010 22:17
Może lepiej nie? smiley

Administrator
22/06/2010 07:30
Trzeba będzie przebudować tą naszą Jednodniówkę, bo trochę stary kod się robi smiley

Boguslaw K
29/03/2009 15:46
Majewski

Adam Smiech
13/01/2009 20:53
3.Koncepcje polityki narodowościowej rządów polskich w latach 1921-1939.Wrocław 1979

Adam Smiech
13/01/2009 20:52
2.Między rzeczywistością polityczną a światem iluzji.Lublin 2002

Archiwum
Wstępne wyniki wyborów na Ukrainie
Tematyka ukraińska

Znane są już wstępne wyniki wyborów na Ukrainie (po przeliczeniu ponad połowy głosów). Oto one:

Wiktor Janukowycz - 36,86% głosów
Julia Tymoszenko - 24,31% głosów
Sergij Tihipko - 13,08% głosów
Arsenij Jaceniuk - 6,8% głosów
Wiktor Juszczenko - 4,87% głosów

Wyniki te potwierdzają przedwyborcze przewidywania. Juszczenko poniósł klęskę. To dobra wiadomość. Ale nie cieszmy się, ani zbyt szybko, ani nadmiernie. Wynik ostateczny nie jest jeszcze przesądzony. W drugiej turze do zagospodarowania jest aż 40 % głosów, a to oznacza ciężki bój, agresywną propagandę i niemal pewne oskarżenia o oszustwa, które będą wysuwane (i znajdą poparcie międzynarodowe) przede wszystkim w stosunku do Janukowycza. Znamy ten mechanizm z 2004 r. Jeżeli Janukowycz nie zdobędzie zdecydowanej przewagi (co najmniej ponad 55 %), możemy być świadkami kolejnej ruchawki a la pomarańczowa rewolucja.
Są jeszcze dwa ważne aspekty.
Pierwszy - banderowcy, niezależnie od klęski Juszczenki i możliwej porażki Tymoszenko, nie znikną. Kwestia ich nieprzystosowania do Ukrainy naddnieprzańskiej stanie więc, prędzej, czy później na porządku dziennym.
Drugi - wg wielu obserwatorów, także tych, z którymi mamy prywatny kontakt, nie należy widzieć w Wiktorze Janukowyczu (jeśli zostanie on prezydentem) spełnienia naszych marzeń o Ukrainie rządzonej przez właściwego człowieka na właściwym miejscu. Zapewne mają rację. Niemniej polityka międzynarodowa rzadko kiedy spełnia marzenia jej uczestników, a szczególnie silnie odnosi się to do Polski, dlatego przyjmując ewentualny wybór Janukowycza jednak z radością i sympatią, nie możemy tracić z pola widzenia jego ograniczeń, aby poprzez nasze własne, nadmierne oczekiwania, nie rozczarować się zbyt szybko.

Komentarze
Piotr Kolczynski dnia styczeń 18 2010 12:33:38
Nie zapominajmy, że przed wyborami premier Putin miał randkę z Julią, bodaj na Krymie?
A więc oba kierunki "ukraińskie" brane są przez Rosjan pod uwagę. ( Zresztą to zupełnie normalne ). Nie mniej pewien awanturniczy okres na Rusi już się skończył. Bez względu na wynik w lutym, pozycja upowców osłabła i ograniczy się do działalności w granicach naszych czterech województw (tarnopolskie stanisławowskie, lwowskie i wołyńskie). Tylko od polskiej polityki zależy co z tym "fantem" zrobi.
"Rozmowy" na Krymie, mam takie przeczucie, dotyczyły tego co Rosjanie mogą "odpuścić" a czego nie. Jak się wydaje kwestia Zadnieprza jest już poza dyskusją. Targi mogły dotyczyć jedynie Rusi Środkowej z Kijowem. I na koniec t.zw. "zachodnia ukraina"( po prostu Polska). Zapewne jest to kwestia otwarta... Mam nadzieję, że wypowiedź Zalewskiego koresponduje z tą, chwilowo, ziemią niczyją.
gjw dnia styczeń 18 2010 23:08:15
Polityka rosyjska nie bądzie zmierzać w kierunku aneksji ale raczej osmozy na wzór polityki niemieckiej. Może to zmienić tylko i wyłącznie skrajnie nieodpowiedzialne, wręcz krwawe działanie jakichś watażków, wymierzone w rosyjskich obywateli. Zaś co do naszych byłych ziem na wschodzie, to jak długo pozostajemy w ramach w perspektywie długoterminowej konkurencyjnego dla Rosji ugrupowania niemiecko-francuskiego, nie liczmy na jakiekolwiek przesunięcia terytorialne w naszą stronę. Nawet zachodnich Ukraińców można zmusić w swej masie do posłuchu środkami ekonomicznymi i to chyba będzie główny kierunek polityki rosyjskiej w razie gdyby rozpoczął się proces cementowania Ukrainy w ramach WNP.
Adam Smiech dnia styczeń 19 2010 09:18:27
Zdaję sobie sprawę, że wspomniane przeze mnie mapy to przede wszystkim straszak w rodzaju "jak będziecie niegrzeczni, to tak będzie wyglądać wasza przyszłość". Swego czasu (1990 lub początek 1991) Newsweek zamieścił na swych łamach mapy ewentualnego podziału Jugosławii. Poza pewnymi zmianami na niekorzyść (sic!) Serbii, tamta mapa pokrywa się z dzisiejszym podziałem dawnego państwa południowych Słowian. Dlatego powinniśmy gdzieś w tle pamiętać o mapie proponowanego podziału Ukrainy, zwłaszcza, że pomijając kwestię wschodnich rejonów tego państwa, od których aneksji Rosja może z łatwością odstąpić (gdyż całe państwo będzie w orbicie jej oddziaływania), pozostaje wciąż nierozwiązany problem banderowców na tzw. zachodniej Ukrainie. Uważam, że oni nie odpuszczą, choćby mieli poprowadzić politykę szaloną, co w ich przypadku nie jest przecież precedensem. Naturalnie, jeśli chodzi o zmiany terytorialne na naszą korzyść, nie widzę tu możliwości, w przeciwieństwie do kol. Piotra, jakichkolwiek zmian (oczywiście zawsze można wyobrazić sobie sytuację jakiegoś totalnego awanturnictwa połączonego z mordami i naruszeniem naszej obecnej granicy, ale powinniśmy myśleć raczej o scenariuszach bardziej realnych). Jeżeli nawet splot pewnych okoliczności kształtujący się od końca ZSRR sprzyjał w swych niektórych nurtach takiej sytuacji, to trzeba pamiętać, że Polska zrobiła dokładnie wszystko, aby wszelkie tego typu pojawiające się potencjalne możliwości storpedować bardzo skutecznie. Wypowiedź p. Zalewskiego świadczy o tym, że niektórzy ludzie zdają sobie sprawę, że Polska musi coś zmienić w swoim zachowaniu, i że postawa obrażonego karła nie robi na nikim wrażenia. Czy będzie to miało przełożenie np. na elity PO, które przecież tak samo jak PiS tkwią w okowach myślenia giedroyciowskiego (chociaż mniej głośno o tym krzyczą), czas pokaże. W każdym razie brak takiego przełożenia grozi wiadomymi konsekwencjami dla Polski.
Arek dnia styczeń 19 2010 15:46:08
do tej ciekawej dyskusji dodam trzy wątki oparte o osobiste doświadczenia, który jak na przeciętnego Polaka spędziła na Ukrainie sporo czasu a mój pobyt ograniczał się do odwiedzenia Lwowa. Otóż kilka lat temu kiedy dwukrotnie byłem na Ukrainie żeby pracować przy porządkowaniu starego zniszczonego cmentarza a następnie przy odbudowie kościoła Św. Doroty w Sławucie proboszcz tej parafii w podziękowaniu za pomoc zabrał nas do Kamieńca Podolskiego, tam kiedy stanęlismy na szczycie dawnego minaretu a obecnie wieży w kamienieckiej katedrze powiedzialem z nostalgią do jednego z kolegów że pomyśleć że to wszystko była kiedyś Polska obok stała jakaś kobieta z nastoletnią córką ktora tej naszej rozmowie się przysłuchiwała aby po chwili łamaną polszczyzną stwierdzić że my też byśmy chcieli żeby tu była Polska dopóki była tu Polska ta ziemia się rozwijala, brakuje u nas gospodarza u nas trzeba Polaka albo Niemca żeby tu się coś działo na koniec dodała że swoją córkę wyśle na studia do Polski. Choć była to zaskakująco miła wypowiedź wydała by mi się nawet naturalna gdyby nie fakt iż ta kobieta nie była polskiego pochodzenia. W samej Sławucie mieszka około 30 tys ludzi w tym około 2 % stanowią dziś Żydzi i tylko nieco większy jest tam odsetek Polaków ale nie ma się czemu dziwić skoro przed II wojną Sławuta położona była około 10-15 km od granicy z Polską więc od czasów zaborów była najpierw zaborem rosyjskim a później częścią ZSRR. Ciekawe jest jednak to że dziś handel w Sławucie przejęli mieszkający tam Żydzi natomiast kulturowo i cywilizacyjnie prym mimo swej nikłej liczebności wiodą Polacy, którzy traktowani są tam z estymą i to nie dlatego że takiego traktowania oczekują ale dlatego że są pewnego rodzaju wzorcem dla lokalnej społecznosci. wreszcie sprawa trzecia trochę nawet anegdotyczna ale pokazująca bardzo trafnie nierozerwalny zwiazek polskości i katolicyzmu na Kresach. Jedna z parafianek w Sławucie wyjechała na studia podczas których poznała murzyna z Afryki, katolika i postanowiła wziąc z nim ślub w swojej rodzinnej parafii. Po nabożeństwie kilka osób zwróciło sie do księdza z pytaniem o to czy ten Murzyn to też Polak.W lokalnej sławuckiej społeczności istnieje silne przeświadczenie że katolicyzm jest nierozerwalnie związany z narodowością polską i choć wielu parafian przyznaje się do narodowości ukraińskiej bądź rosyjskiej to w lokalnym środowisku i tak uchodzą za Polaków. Niestety na Ukrainie podobnie jak i na Bialorusi oraz Litwie lokalne struktury administracji kościelnej rugują język polski z liturgii na rzecz języków państw w których Polacy aktualnie zamieszkują. Podsumowując polacy i sama polskość poza środowiskiem upa odbierana jest i kojarzona bardzo pozytywnie, polski język, kultura czy wreszcie polskie produkty cieszą się estymą nie tylko wśród ludności odwołującej się wprost do polskości, formalnych szans na przesunięcie granic raczej w najbliższym czasie może i nie ma ale na pewno istnieje szansa na silne wpływy polskie w wielu obszarach na znacznym obszarze Ukrainy bo nawet w Odessie spotkałem się na ulicy z bardzo pozytywnym odbiorem jako Polak zresztą podobnie jak podczas pobytu w Moskwie ale to już inna historia smiley
Piotr Kolczynski dnia styczeń 19 2010 23:16:03
Rosjanie nie są znani z finezji, chociaż ciągle się uczą. Rzecz jasna można wyrżnąć jakąś nację, co na Kresach uczyniono, aby mieć "dowód" na etniczną jednorodność tych ziem. Można w Polsce znaleźć politycznych szaleńców, którzy takie rozwiązanie przyjmą za "dobrą monetę", ale nie da się żadną miarą przekreślić kilkusetletniej polskiej tam obecności. To nasz atut.
Jest dla mnie rzeczą oczywistą, że w obecnych warunkach możliwości Polaków są wyjątkowo ograniczone ze względu na pozbawioną jakiegokolwiek sensu politykę ośrodków giedryciowsko-piłsudczykowskich, której imanentną składową jest nienawiść do Rosji. Skutkuje to popieraniem w "państwach" powstałych na polskich Kresach każdego politycznego miazmatu zwróconego nienawistnie na wschód. W swej zaciekłej nienawiści do Rosji ośrodki, o których mowa zapominają, że ich sojusznicy Polski nienawidzą. To powoduje, że bezmyślnie narażają naszą suwerenność między innymi zezwalając na panoszenie się w Kraju wszelkiej maści mniejszości narodowych z banderowcami na czele. Jest to polityka samobójcza.
My wiemy, że politykę mądrą, na kierunku wschodnim zawsze prezentowali Narodowcy. Naszym zadaniem jest wyszukiwanie "perełek" w postaci, np. wypowiedzi Zalewskiego, który z Narodowcami nie ma, co prawda nic wspólnego, ale myśli. Sądzę, że nie tylko on.

Oto co napisał Kolega "gjw".

"gjw dnia styczeń 18 2010 23:00:04
Nasza misja ma sens i musi się powieść, ponieważ wszystko zostało z góry postanowione. Trzeba w to wierzyć, patrząc ponad to, co jest dostępne oczom ludzi myślących powierzchownie, stale doskonaląc się i wzmacniając swą wolę. Wtedy będziemy coraz liczniejsi i będziemy zaczynem zmian, które są już nieuchronne i będą następować coraz szybciej. (...)"
RomanK dnia styczeń 20 2010 21:39:43
Bardzo slusznie zauwazyl pan Arek,,ze tam etnicznosc nie kojarzy sie z polskoscia, czy czym innym -ale wyznaniowosc.
Tam i Murzyn moze byc Polakiem skoro zeni sie w Kosciele.
Nadzieje na porzadek przychodzcy z Polska sa zludne i moga byc tragiczne niezaspokojone. W Polsce, ani w polskim Kosciele nie ma zadnego Porzadku, zatem i nie ma co exportowac. Tereny zachodnie nie tyle ciaza do Polski co do swej wlasnej identyfikacji odmiennej od polskiej jak i od tego co oferuje tzw Ukraina.
Ptrzcie panowie jak rozwijac sie bedzie sytuacja, ktorej wierzcholkiem jest dzialalnosc Ojcow z Pidhorciw ( Podhorce)..i
http://www.community.org.ua/letters.html
i Wschodnie Skrzydlo tego samego zjawiska
Ujkowice kolo Przemysla:
http://www.monasterujkowice.pl/
obejmujace swym wplywem cala strefe Kosciola Cyryla i Metodego..od Czeremoszu i Prutu , Huculszczyny, Pokucia, poprzez Bukowine, Gorgany, Zakarpacie, Slowacje, Podkarpacie...
Adam Smiech dnia styczeń 21 2010 09:15:39
Panie Romku! Liczy się przede wszystkim samookreślenie, a nie to, czy niezbyt rozgarniętym Ukraińcom coś się kojarzy. No, w każdym razie to kojarzenie nie może być dowodem na cokolwiek, co najwyżej informacją pomocniczą, jak postrzegają polskość ludzie hmm... bardzo prości. Faktem jest, że zwłaszcza na kresach polskość identyfikowana jest poprzez wyznanie rzymsko-katolickie. Już wieki temu ruscy kniaziowie, bojarowie przechodzili na rzymski katolicyzm, co zmieniało zasadniczo ich sytuację nie tylko w ówczesnym społeczeństwie, ale i rzutowało i rzutuje na ich kwalifikację i ocenę historyczną. Niemniej, pamiętajmy, że po reformacji także rozmaici protestanci sami na ogół nie przestali uważać się za Polaków (w rozumieniu ich czasów naturalnie), jak i też za Polaków byli na ogół uważani przez, nazwijmy to, Wschód. Od kilkunastu do 30% grekokatolików w czasach budzenia się świadomości narodowej mas ludowych w II poł. XIX w. wykrystalizowało się jako Polacy. Widać to w statystykach Kościoła g-k (trzeba tez pamiętać o słynnym liście Szeptyckiego - "Do Polaków grekokatolików" ) i w polskich spisach z 1921 i 1931 r. Tak więc dominujący rzymski katolicyzm miał jako towarzyszy mniejszość, ale bardzo cenną, Polaków innych wyznań chrześcijańskich (o Polakach-Ormianach już nawet nie ma potrzeby wspominać, gdyż u nich identyfikacja z polskością przy jednoczesnym zachowaniu tożsamości ormiańskiej jest czymś idealnym, wzorcowym; w dużej mierze można także powiedzieć podobnie o Tatarach, nawet nie będących chrześcijanami). To Szeptycki odpowiada za zbrodniczą akcję uczynienia z grekokatolicyzmu plemiennego wyznania szczególnie rozumianej nacji ukraińskiej, opartego na narodowym ekskluzywiźmie, nienawiści i niemal mafijnym sposobie działania. Trzeba sobie powiedzieć wprost - polski eksperyment unii brzeskiej, choć przez dłuższy czas przynosił wiele pozytywnych owoców, przegrał ostatecznie w zderzeniu z antypolską obsesją Szeptyckiego i tych, którzy za nim poszli. Rzeź banderowska wykopała dół nie do zasypania w dającym się przewidzieć czasie. Warto jednak również pamiętać, że także w ramach katolicyzmu rzymskiego miała miejsce podobna sytuacja, chociaż w mniejszej skali i bez aż tak straszliwych konsekwencji, a mianowicie chodzi o skrajnie antypolską działalność kleru katolickiego litewskiego, który odmawiał prawa do bycia Polakami ludowi Wileńszczyzny i Kowieńszczyzny, zwalczając polskość najpodlejszymi metodami (na Kowieńszczyźnie skutecznie, przy bierności Polski, a trzeba pamiętać, że okolice Kowna były, u progu odzyskania niepodległości przez Polskę, niemal czysto polskie; dziś to samo, tylko w białych rękawiczkach robią Letuwini na czysto polskiej Wileńszczyźnie, przy podobnej bierności).

Bardzo proszę, żeby Pan, Panie Romku przybliżył nam wszystkim działania wspomnianych przez Pana klasztorów. Myślę, że pomoże to także ukierunkować nasze własne badania tej sprawy.
RomanK dnia styczeń 21 2010 19:42:23
POdalem panom linki...warto to obserwowac.
Np, Monastyr w Ujkowicach to w wiekszosci Polacy etniczni, byli ksiezami rzymkat, Paulinami...Podhorce Slovaki, i Pokuty,,, TO wlasnei pni staja w obronie Tradycji Katolickiej, glosno odrzekajac sie od Herezji Modernizmu!
Sytuacja Paradoxalna- Wschodni Obrzadek broni tego co bylo domena Rzmu! Broni Czystosci Chrzecijanstwa i cywilizacji Chrzecijanskiej...
Niech pan nie zapomina, ze Limes Imperium Romanum najblizej polskich ziem byla w Czerniowcach, tu konczyla sie prowincja Dacia!

Czy to wina Szeptyckiego...???
Watpie..to raczej inna interpretacja tozsamosci. Tego co nazywamy tozsamoscia, pojemnosci tego pojecia. Niestety formula z czasow, kiedy kanonik krakowski, natus polonus gente ruthenian..jak pisal to z duma w XVI wieku swiatly obywatel Rzeczypospolitej...odnosilo sie to do kasty szlacheckiej,Ta formula przestala miec ta moc, kiedy wlaczyly sie masy chlopskie...nastapilo rozpiecie pomiedzy natus, a gente..
Masy w ciagu ostatnich 100 lat szybciutkio przestaly byc ciemne...i uzyskaly swoja tozsamosc. TO na jej przeciw wyszedl Szeptycki ,a skutki sa ,,jakie sa. Widzi pan- rzezie wolynskie byly nie przyczyna, ale skutkiem. Ja jestem przekonany ,ze gdyby nie glupie , idiotyczne akcje polonizacyjne na Chelmszczyznie i Wolyniu z 38 roku i niszczenie cerkwi ..czy wczesniej akcje pacyfikacyjne na Podolu...do rzezi byloby nie doszlo.
Ormianie -panie Adamie- tylko zaciemniaja obraz..piekna sentymentalna egzotyka, ale Ormianie nie maja dla nas takiego jak Ukraincy znaczenia. Ich tozsamosc -czy jej brak nie maja zadnego wplywu na to co bedzie sie dzialo na naszych Kresach.Oni dokladnie wiedza, gdzie Armenia,,i wiekszosc z nich po ormiansku nie gada. Armenia nie graniczy z POlska i dokladnie wiemy gdzie sa nasze granice..nas z Ormianami nei dzieli ziemia.Tu to jest troche bardziej skomplikowane.
Ale dla nas, najwazniejsze sa to- czy ci ludzie, zyjacy tam na obrzezach POlski od prawiekow na swojej ziemi, pilnujacy swoich cmentarzy, utozsamiajacy sie z ta ziemia...utozsamia sie z polskim panstwem!!!!
Zwlaszcza teraz , gdy panstwo niesuwerenne i slabe w stanie upadlosci i Kosciol w tym Kociol Polski slaby i rozdarty modernistycznymi herezjami...bez zadnego przelozenia na narodowe poslannictwo i wsparcie. Z kosmopolitycznym i modernistyczno konsupcyjnym klerem. Klerem o upadlym autorytecie z wlasnej winy niedokonania lustracji.
Niech pan dobrze obserwuje..bo byc moze trzeba bedzie wybrac...albo polskosc, albo rzymskokatolickosc do tego kilku odmian....
Obserwowal pan kiedys- jak zamarza jezioro???
To dziwne i tajemnicze zjawisko...w pewnym momencie woda jakgdyby zastyga..jest dalej woda, ale znika nawet mala zmarszczka na jej powierzchni -jakoby zastygla..i nagle zaczynaja sie na niej pojawiac- jak platki smiegu- pojedyncze zalazki lodu..tu, tam i blyskawicznie pokrywa sie cala powierzchnia...
Mamy taka sytuacje.Stan naszego udzialu w Unii Europejskiej to taki stan ztezalej wody....
Pamieta pan, ze mamy wieksze zmartwienie,,Ziemie Zachodnie- zeby nie -usilujac lapac ruska sojke za ogon..nie postradac sie pol chalupy.
Mamy granice bezpieczne z Ukraina...Szeptyckiego zastapil Husar..i maja ciezkie problemy...Ale to juz nie nasze problemy! Naszym celem powinno byc ulozenie sobie z Ukraincami braterskich, szczerych i partnerskich stosunkow na zasadzie wzajemnosci i jednakowym traktowaniem mniejszosci,,,Przy zapasci demograficznej trzeba myslec o Ziemiach Zachodnich...... i o madrej polityce emigracyjnej..wlasnie rozpoczynajac od repatriacji z Ukrainy .
Adam Smiech dnia styczeń 22 2010 00:26:10
Panie Romku!

Niestety, nie podzielam, we wspomnianych przez Pana kwestiach, ani Pańskich nadziei, ani interpretacji.

Kryzys Kościoła jest faktem. Jest to kryzys być może najcięższy w historii, którego źródło leży w istocie w podporządkowaniu się ludzi Kościoła Żydom, przynajmniej tym Żydom, którzy realizują pseudoreligijną ideę żydowskiego wybraństwa i rzekomego prawa do rządów nad światem. Struktury Kościoła zostały podporządkowane tej idei podczas SWII i później. Pod panowaniem tej idei wychowuje się od 45 lat duchowieństwo i zwykłych wiernych. Są oczywiście i inne problemy, jak Islam, tzw, dialog ekumeniczny z coraz bardziej zdemoralizowanymi denominacjami protestanckimi, czy nawet z animistami rożnej maści, ale umówmy się, są to wykolejenia myślowe poboczne i takoż poboczne są to problemy. Zasadniczym problemem są Żydzi i nie wynika to bynajmniej z naszej postawy ideowej, chęci, czy niechęci, ale z odwiecznej walki dobra ze złem, walki tych, którzy Chrystusa przyjęli, z tymi, którzy go odrzucili. Walka z tego rodzaju potęgą, a co za tym idzie, walka z kryzysem Kościoła, to sprawa przerastająca siły wszystkich tradycjonalistów razem wziętych, a co dopiero klasztorów, które Pan wspomina. Na tak potężny kryzys nie ma prostych i łatwych leków, jakiegoś panaceum, czy remedium. To walka, która potrwa być może wieki. Oczywiście, to nie znaczy, że indywidualnie mamy nie walczyć, bądź co bądź, każdy z nas powinien dołożyć własną cegiełkę do tej walki, ale trzymajmy w ryzach nasze emocje.

Tak, jest to wina Szeptyckiego, który nie pragnął, dającego się uzasadnić w jego przypadku, powrotu do rusińskich tradycji własnej rodziny, ale postanowił stworzyć naród ukraiński, którego podstawowym elementem kształtującym tożsamość miała być niechęć (w rezultacie nienawiść) do Polski. Odpowiada za to osobiście Szeptycki, a dowodem tego, że można było inaczej jest działalność biskupa Grzegorza Chomyszyna ze Stanisławowa. W czasie krystalizowania się świadomości narodowej mas, jak powiedziałem wcześniej, część grekokatolików - mowy polskiej - uznała się za Polaków (w 1900 r. we Lwowie stosunek kształtował się niemal jak 50/50). Normalna sprawa, Kościół grekokatolicki był częścią Kościoła Powszechnego i jako taki nie zamykał swych podwoi dla nie-Rusinów, czy nie-Ukraińców. Zmienił to dopiero Szeptycki. Kościół ten wg niego miał się stać twierdzą nowego nacjonalizmu ukraińskiego i tak też się stało. Skutek? Przyczyna? Zabójcza megalomania? Wybujała ambicja? Pragnienie przejścia do historii? W każdym bądź razie, poczucie misji, którą realizował za wszelką cenę.
Nie można też zapominać o masońskich i germańskich inspiracjach będących katalizatorem ukrainizmu od połowy XIX w., np. o działalności Loży Słowian Zjednoczonych.

Pacyfikacje z lat 30-tych były rzeczywiście działaniem, i w sposób prostacki brutalnym, i politycznie bezmyślnym. Nie kto inny, jak Jędrzej Giertych, wówczas już czołowe pióro Stronnictwa Narodowego, potępiał je w sposób zdecydowany i bezwzględny. Piłsudczycy popełniali błąd za błędem. A to głaskali nacjonalistów (zalew Wołynia przez nauczycieli nacjonalistów w z południa i ich destrukcyjna działalność wśród spokojnego dotąd ludu), a to reagowali ostro atakując nie nacjonalistów, ale lud rusiński jako taki. Jedna i druga polityka prowadziła do wzmocnienia stanowiska OUN.Jedna i druga była bezmyślna, niekonsekwentna i prowadząca do fatalnych dla Polski skutków. Zresztą nie tylko polityka piłsudczyków. W ogóle jako Polacy mamy awersję do konsekwencji i skłonność do wzruszeń, które także pod wpływem naszych własnych zwycięstw prowadzą nas do zatrzymywania się w pół drogi, a po latach do klęsk. Interes Polski wymaga tymczasem twardej polityki. Trzeba było wywalczyć usunięcie Szeptyckiego ze Lwowa i wysłanie go np. do Kanady, poprzez nacisk na Watykan i to w formie ultymatywnej. A jeśliby to się nie udało, należało go zlikwidować. W sytuacji wojennej nic nadzwyczajnego. Później równie głupio postąpiono z Banderą, najpierw zamieniając mu karę śmierci na dożywocie, a później pozwalając opuścić więzienie w 39 r., kiedy można go było zwyczajnie odstrzelić (znów sytuacja wojenna). Ale w tym wszystkim musimy pamiętać, że nawet te poronione akcje pacyfikacyjne, choć brutalne w sensie niszczenia mienia, nie były jednak akcjami skierowanymi przeciwko życiu ludności ukraińskiej. Także żadna nierówność społeczna i oczywiste uprzywilejowanie Polaków nie może tłumaczyć rzezi. Nie wolno nigdy godzić się na usprawiedliwianie dzikiego wymordowania polskich chłopów wraz z całymi rodzinami społecznymi nierównościami, czy represjami skierowanymi przeciwko mieniu. Trzeba mieć elementarne poczucie proporcji i ocenę rzeczywistości. Pan, Panie Romku, zbliżył się w swym porównaniu niebezpiecznie blisko do retoryki ukraińskich nacjonalistów.
Co do stosunków z Ukrainą, proszę przeczytać co napisałem w tekście na stronie głównej. Co do Ukraińców, to nie unikniemy dualizmu w ich postrzeganiu. Braterskie stosunki są możliwe ze wszystkimi Ukraińcami za wyjątkiem tych, którzy wyznają ekskluzywizm Szeptyckiego, ideologię szowinizmu Doncowa i Bandery. Nie są to i nigdy nie będą nasi bracia. Ci Polacy, którzy nie przyjmują tej prostej prawdy do wiadomości, skończą jak wszyscy poprzedni naiwni politycy polscy różnej rangi. W najlepszym wypadku doczekają się pogardy i kpiny ze strony tych ukraińskich kręgów.

Głęboko nie zgadzam się z sygnalizowanym przez Pana tu i tam spojrzeniem na kwestię ziemi. Nie zgadzam się z puntem widzenia mówiącym o odwiecznej ukraińskości ziem za obecną granicą Polski. Jesteśmy zbyt przywiązani do linii Curzona, rzutuje ona na nasze myślenie o historii sprzed tysiąca lat, wytworzyła w nas odruch Pawłowa, że za ta linią, to nie nasze. Otóż, są to ziemie pierwotnie polskie (przynajmniej Ziemia Lwowska - Czerwieńska i część Wołynia), natomiast poczucie sprawiedliwości i uczciwości ludzkiej i historycznej nakazuje mi przyznać, że później, z różnych powodów, ukształtowały się one jako ziemie etnicznie mieszane i wszyscy ich mieszkańcy (poza Żydami stanowiącymi kastę obcą) mają równe prawo do kochania tych ziem i uważania ich za swoją ojczyznę (choć prawa historyczne i polityczne są zdecydowanie po stronie Polski). Tymczasem Ukraińcy nam tego prawa zdecydowanie odmawiają, tworząc historyczne baśnie 1001 nocy. Ja nie chcę wojować o przesunięcie granic. Ja chcę mieć prawo mówienia prawdy o tych ziemiach, a moje dzieci mają prawo do tego, aby nie być kształconymi przez polskich imbecyli usłużnie stosujących komunistyczno-nacjonalistyczne potworki w rodzaju Zachodniej Ukrainy. Dlatego proszę nie mówić o repatriacji. Oni tam są w swojej ojczyźnie. Niezależnie bowiem od aktualnych granic, ziemie te stanowią część naszej ojczyzny, naszego dziedzictwa. Nie możemy się go wyrzec. Jestem Polakiem i mam prawo, kierując się wspomnianymi wskazaniami sprawiedliwości i uczciwości, do posiadania własnych, polskich racji i kierowania się przede wszystkim nimi w polityce mojego kraju. Inaczej stoczyłbym się do poziomu powszechnych dzisiaj pół-Polaków, o których Dmowski pisał:

"(...) idą tu przeciw narodowemu interesowi ludzie (...), którzy zatracili związek z aspiracjami narodu, którzy uważając się za Polaków, interesy polskie o tyle tylko uznają, o ile nie sprzeciwiają się one interesom innych ludów, którzy w swych uczuciach narodowych do takiej dochodzą rzekomej bezstronności, że w imieniu narodu ze wszystkiego gotowi zrezygnować, do czego ktokolwiek rości pretensję.(...) Z tymi ludźmi nie tylko nie pogodzimy się, ale nie zrozumiemy się nigdy. (...)"
Przegląd Wszechpolski 1902 r.
RomanK dnia styczeń 22 2010 05:58:33
Widzi ..pan moze sie nie zgadzac..tym gorzej dla rzeczywistosci:-)))
W sprawie Kosciola... to nei jest sprawa Zydow..ale sprawa chrzescijan!
Jesli pan uwaza ze kosciolem zrzadza zydzi tzn, ze nie ma juz Kosciola ale Synagoga. Stad pozostaje wierna Chrystusowi Cerkiew.-
Walka polega na prostym slowie NIE! NIkt nie gwarantowal nikomu ze do Nieba pojda tlumy..wrecz przeciwnie. Jestem Tradycjonalista i w 86 roku w wielkim miescie Dallas na Msze Sw zbieralo sie nas moze 12 osob...dzis mamy wlasny Kosciol i parafie 4 tysieczna...jak za 26 lat w takim tepie bedzie sie rozwijac znaczy cala diecezja bedzie Tradycyjna:-))
CO do ziem Wschodnich...ja urodzilem sie na tych ziemiach i wyroslem, moze dlatego inaczej odbieram ta rzeczywistosc. Lwow- panie Adamie tym roznil sie od wszystkich innych polskich miast..ze byl wielonarodowy i wielokulturowy. To to wyroznialo go i czynilo specjalnym.A jednoczesnie byl przykladem harmonii zycia jego mieszkancow.
Niech pan nie zapomina ze grekokatolicy polskojezyczni byli zdecydowana mniejszoscia, wiekszosc stanowili dwujezyczni. A przynaleznosc do obrzadku decydowala o tozsamosci narodowej,,nie inaczej! Obchodzono dwa swieta w rodzinach...rodzinach panie Adamie i ruskie i polskie..bo tak szedl podzial. Po rodzinach!
Absolutnie przecenia pan i demonizuje Szeptyckiego... zjawiska unifikacji Ukrainy nie wymyslil Szeptycki.. scheda Ksiestwa Halicko Wlodzimierskieg trwala i w pamieci i w kulturze i do dzis odstaje od reszty Ukrainnych regionow. Stad brak rownouprawnienia ruskojezycznej spolecznosci, odmiennosc spowodowala ruch separatystyczny. To stad te dzialania odradzajacej sie swiadomosci. Pan nie zapomina, ze dzialo sie to kiedy nie istnialo panstwo polskie...emancypacja chlopstwa zarowno polskiego jak i Rusinow przebiegala rownolegle... POdczas rzezi Galicyjskiej chlopi zrzeali panow ciarachow - Polakow..sami nie uwazali sie za ,,,POLKOW!a ci mieszkali tam gdzie zawsze... Rzeszow byl do 1372 roku poprostu Ruska Wsia...i przyszedl do Polski- jako scheda po ksieciu Halickim..jako spadek po rodzinie. Dzis to ostoja polskosci...tak samo Przemysl i Sanok!
Nie chce pan wojowac o granice..to nie bedzie pan mial granic! To jakby przeciw temu co pan cytuje za Dmowskim.
Rzeczywistosc tworza fakty...a faktem jest, ze tylko narod rosnacy, expandujacy potrzebuje ziemi i siega po ziemie, ktora jest w stanie zajac , utrzymac i uzyc. Jesli ta ziemia z jakichklwiek powodow opustoszeje,,jak w XIV w opustoszalo spladrowane i opustoszone Ksiestwo Halickie
..Niech pan sprobuje zajac siemie nasiedlaona gesto i czesto...widzi pan juz przed wojna miasta, w ktorych nigdzie poza Lwowem nie bylo wiecej niz 50% zazwyczaj 20-30%POlakow oblane byly rusinskim morzem,,w ktorej siedzialy od czasu do czasu, jak rodzynki w ciescie polskie wsie...
Ziemia..widzi pan- tak na prawde ziemia nie jest nasza,,bosmy dzierzawcami i wedrowcami,,a do Tej ziemi ci dzierzawcy i Polacy i Ukraincy zglaszaja pretensje,,, i panie Adamie obywaj maja Racje..bo Ta ziemia jest ICH! Jednych i drugich!Miejscowych... Bo taka jest rzeczywistosc i sprawiedliwosc i uczciwosc.Bo tak siedzieli na tej ziemi od wiekow i nikomu to nie przeszkadzalo!
Niech pan popatrzy na Zachodnie Ziemie,,one w podobnym procesie przejmowane zostaly przez Niemcow..i tez od XIV wieku...
Panie Adamie.. ja nie porownuje nieporownywalnego zatem prosze mi nie zarzucac porownan..ale wskazuje na przyczyny. Dlatego tez jesli bedzie trzeba rozmawiac na temat przyszlosci, napewno nie bedzie tego robil nikt z Banderowcow- ani tez pan. Wy mozecie sie tylko nawzajem wyrznac:-))) Jesli dojdzie kiedys do porozumienia ..a dojdzie..uczynia to ludzie,,ktorych ta ziemia Laczy..nie dzieli...
Ci ludzie przyjma Polske jesli Polska przyjmie ich,,takimi jakimi sa, Lemkami ,Bojkami z ich jezykiem cerkwia i kultura...ale czy pan przyjmie takich jako wspolobywateli??? Nie bedzie pana razic ich jezyk, wiara, obyczaj...nie bedzi im pan chcial przemeblowac cerkwi?:-))w imie inaczej pojetego polskiego interesu narodowego postarac sie ich wynarodowic???
Co do ludzi mieszkajacych tam i tu..pisze pan mieszkaja w swej Ojczyznie...owszem- ale dla pana ta Ojczyzna jest Polska, a dla nich Ukraina Wolyn, Podole, Pokucie....maja ukrainskie paszporty i obywatelstwo..takie sa bowiem realia.Dlatego pisze o rownych prawach..a dla tych- ktorzy tego nie chca z roznych powodow powinno sie zabezpieczyc prawo do repatriacji, zarowno w jedna- jak i w druga strone. Bardzo latwo obudzic upiory panie Adamie,,,jak narazie dla tych ludzi i Polakow i Rusinow i Polska i Ukraina jest macocha... i Polacy i Ukraincy wymieraja w szybkim tepie....zatem nasze dyskusje maja raczej charakter czysto akademicki:-)))
Adam Smiech dnia styczeń 22 2010 09:26:27
Panie Romku!

Nie zgadzamy się, bo reprezentujemy zupełnie inny pogląd na świat, na państwo, na naród. Trudno, tak bywa. Ja oczywiście uważam, że nie ma Pan racji, a Pan może się z takim poglądem nie zgadzać.

Istotą konfliktu jest to, że logika rozwoju społeczeństw prowadziła od wieków do powstania państw narodowych, a Pan tego nie przyjmuje do wiadomości. A skoro państwa narodowe powstały, skoro na terytoriach podległych, lub bez tradycji państwowej narody się wykrystalizowały, to oznaczało przewrót w dotychczasowym życiu, choćby miało ono tradycje wielosetletnie. I do tego przewrotu należało się odnieść. Odpowiedzią był nowoczesny Ruch Narodowy. W dobie odradzania się jednych państw, a powstawania drugich, logiczna konsekwencją nowych czasów był konflikt pomiędzy racjami i ambicjami narodów. Nie było, nie jest i nie będzie tak, że racje te będą jednakowo ważne, jednakowo uzasadnione. Na ziemiach, o których mówimy to Polska miała więcej racji, a Ukraina mniej. Nie będę roztrząsał tej kwestii. Moją, polska tradycją jest walka o polskość Lwowa, a nie walka Ukraińców, których jeszcze 50 lat wcześniej nie było o jego ukraińskość. Nie jestem obserwatorem z Grenlandii, który wyciąga wnioski ogólnoludzkie, ale Polakiem. W konflikcie tym, co do zasady to Polacy wykazali swoją moralną wyższość, zaś Ukraińcy, co do zasady, swoją stepową dzikość i brak zdolności państwowotwórczych. Ówcześni Polacy instynktownie rozumieli jakościową zmianę związana z zapanowaniem poczucia narodowego. Walczyli o przynależność kresów do Polski i o ich polskość, nie o pseudojagiellońską ułudę. Byli jednak tacy politycy polscy, którzy żyli w świecie, który odszedł bezpowrotnie, którego żaden cud nie mógł przywrócić do istnienia. Oni właśnie wyobrażali sobie, że odtworzą I RP, gdzie wszyscy będą się kochali i szanowali i dobrowolnie przyjmowali zwierzchnictwo formalne Korony. Przez ich wiarę w mrzonki przelano wiele polskiej i niepolskiej krwi. Potem okazało się, że nowi Ukraińcy wyobrażają sobie własne państwo jako własną wyłączną domenę, z której należy usunąć obcych. Usunąć przez wymordowanie. Jedyną receptą na takie dictum stały się przesiedlenia. W 1944 r. także narodowe przedwojenne koncepcje stały się przeszłością. Dramatem jest nie to, że przesiedlenia się odbyły. Zostaliśmy na kresach południowych przetrąceni skutecznie. Dramatem jest to, że zostaliśmy głęboko skrzywdzeni podziałem terytorialnym, wg którego te wysiedlenia następowały. Gdyby granica nasza obecna biegła wzdłuż Dniestru, potem na północ, na wschód od Lwowa, do źródeł Bugu, problem by nie istniał. Wysiedlenia zakończyłyby sprawę, tak jak zakończyły w obecnych granicach. Niestety, nieubłagana logika dziejów nie jest w przypadku niektórych Polaków wystarczającą nauczką na dziś i na jutro. Niby jagiellońskość wraca, wraca także w Pańskich słowach. Rozumiem sentyment, rozumiem pragnienie, żeby było jak kiedyś, ale tak już nie będzie, i nie warto narażać Polski na skutki kolejnej donkiszoterii. Pan dowodzi, że ludzie żyli razem. Zapewne tak było, ale w pewnym momencie nadeszła konieczność wyboru. Pomijam już, że to Pan przesadza z tymi rodzinami mieszanymi, statystyki dowodzą, że były one w mniejszości (sojusznikiem statystyk jest w tym wypadku także ludowa identyfikacja katolików jako Polaków). Wybór nastąpił nie tylko wtedy, gdy Ukraińcy zaczęli mordować, ale już wcześniej, w pierwszych spisach powszechnych. Można mieć o to żal do idei narodowej jako takiej, ale i tak nie zaklnie to rzeczywistości. Po co Szeptycki pisał list do Polaków grekokatolików po polsku? Przecież mieliby być wg Pana marginesem! Pisał w 1903 r., a potem już nie, nie dlatego, że oni się nauczyli ukraińskiego, ale dlatego, że zaczął wprowadzać w życie swoją wizję narodowej wiary ukraińskiej.
Jeżeli pisałem, że nie chcę wojować o granice, to myślałem, że Pan rozumie, że chodzi mi o podjęcie ewentualnej walki o powrót Lwowa do Polski. Napisałem wyraźnie o co mi chodzi, i o co Polska powinna walczyć, a także jak widzę prawa Ukraińców do tych ziem. Pomimo tego, że jestem narodowcem, nie widzę w swoim stanowisku niczego agresywnego i niedopuszczalnego moralnie w stosunku do Ukraińców. Oni (przynajmniej dominująca elita polityczna) stoją za to na zupełnie odmiennym stanowisku wobec Polski. Jeżeli widzi Pan gdzieś jakichś spadkobierców Rusinów, którzy by wyznawali piękną ideę braterstwa z Polakami we wspólnym państwie, to proszę ich wskazać, hołubić itd. Tylko, żeby Polska podjęła z nimi współpracę ukierunkowaną, muszą być kimś więcej niż polityczny trup Petlura.
Nie wiem, dlaczego usilnie uważa Pan, że związek Ziemi Czerwieńskiej (której zasięg pokrywa się z granicami Lędzian z X w. i mniej więcej z granicami wskazanymi przeze mnie wyżej, jako tymi, które by nas po II w.św. usatysfakcjonowały) datuje się na XIV w. Ich silnie ruskie oblicze to dopiero czas po najeździe mongolskim, wcześniej były lackie, a później mieszane, po stracie Grodów Czerwieńskich.
Dziękuje za postawienie mnie na równi z banderowcami. Pan zapewne będzie rozmawiał z jakimiś innymi Ukraińcami, tylko że takich nie ma, albo po prostu przyjmie Pan ich wersję, wyprze się polskiej historii, tradycji, dziedzictwa, byle tylko utrzymać ich w kruchym sojuszu. Jak Pan wyeliminuje banderowców, którzy głoszą dokładnie to samo, co Pan w niektórych aspektach historyczno-etnicznych, pozostaje dla mnie tajemnicą. Upiorów nie trzeba już dziś budzić. Zostały przez banderowców obudzone. Myśli Pan, że te setki pomników zbrodniarzy pozostaną bez wpływu na obecnych mieszkańców ziem, o których mówimy, że nie odcisną swego piętna na umysłowości młodzieży. Cóż Pan takiego widzi w moim rozumowaniu, że stawia je Pan na równi z ich podejściem. Że uważam te ziemie za część niepodważalnego polskiego dziedzictwa, że przedkładam interes Polski ponad interes Ukrainy, że domagam się prawdy w ocenie historii. Nikogo nie wyłączam z historii tych ziem, ale też nie jestem doktrynerem ogólnoludzkiego braterstwa bez tożsamości. Jestem Polakiem, nie łęczyco-sieradzaninem, a moje spojrzenie zawsze jest wszechpolskie, a nie regionalne. Państwo narodowe to spełnienie moich pragnień. Nie gnębi ono swych obywateli innej narodowości, ale nie pozwala także na tworzenie kulturowej mieszanki bez wyrazu. W taką ideę wierzę. Taka Polska nikogo za inność nie mordowała i mordować nie będzie, co najwyżej, może zdecydować się na bolesne przesiedlenia. Oczywiście, może się ta wizja Panu nie podobać, ale na tym w końcu polega wolność.
RomanK dnia styczeń 22 2010 16:39:32
To dlatego ruch nardowy panie Adamie wyglada tak- jak wyglada:-)) dwoch narodowcow trzy wersje i cztery organizacje:-))
DOkladnie w taki sam sposob- jak pan , przedstawiaja swoje racje banderowcy. Stad to nie ja sie zblizam do ich racji, ale pan jest bardzo blisko.
I banderowcy tez znikna, jak znikneli Ledzianie, Drewlanie przed nimi Wilki i Polanie, ktorzy siedzieli wokol Kijowa...Zanim powstala Rus Kijowska i POlska w VII wieku na moich ziemiach budowano swiatynie chrzescijanskie. W IX wieku papiez zatwierdzil ryt Cyryla i Metodego...na 150 lat przed Chrzetem Polski i 180 przed Chrzetem Rusi Kijowskiej. Tam powstalo wielkie panstwo Wielkomorawskie...ze stolica w Nitrze zajmujace tereny prawie calej Malopolski ,az po Tarnobrzeg..
Panie Adamie znikaja nie ludzie..ale znika tozsamosc! Powie to panu kazdy genetyk...Ludzie zmieniaja tozsamosc! Jedni latwiej inni trudniej. czasmi nastepuje ozywanie tozsamosci..i z tym musi sie pan liczyc!
Zadne panstwo slowianskie nigdy nie bylo narodowe w takim rozumieniu jak pan to widzi, ani Polska ani Rosja ani zadne innne powstale ostatnio nim nie jest. I proba wprowadzania czegos takiego konczy sie tym- co urzadzili banderowcy.
Chce pan tego samego?
Niech mi pan powie- jako Polak z Lodzi..co zrobic z tymi ludzmi z Pogorza Dukli , Zmigrodu i Gorlic???Ale bez wygodnych ogolnikow..prosze?zeby nie dpuscic cyt pana..zeby nie pozwolic na tworzenie kulturowej mieszanki bez wyrazu?
Pisze pan ,,Polska nikogo za odmiennosc nie mordowala...owszem ani Polska ani Ukraina..mordowali konkretni ludzie z nazwiskami imionami z przynaleznoscia organizacyjna w wiekszosci pospolici bandyci. A mordowali z kazdej strony...Co komu byly winne dziewczeta biedne wracajac z robot z Rzeszy, ktore wymordowano w moim lesie? 11 dziewczat zadna nie miala 20 lat..wymordowali ich Polacy..ludzie znali ich nazwiska..znali te dziewczeta byly ze sasiedniej ruskiej wsi Sieniawa...bez broni, ufne szly do domow piechota ze stacji kolejowej- jak zawsze.Nie baly sie Polakow sasiadow! Mordercy zabrali im to co wiozly ze soba,,jakies szmatki ubranie, buciki,,moze troche pieniedzy...Zawsze w tym miejscu moj Ojciec klekal i sie modlil i ja z nim. Wielu omijalo to miejsce z daleka.Zbrodnia jest i pozostanie zbrodnia..ta nigdy nie ukarana.Choc moze i tak..wiem, ze ludzie sekowali bandziorow, nie podawali im reki unikali..ale kary nie poniesli nigdyl, Nikt nie podniosl tego w jakis urzedowy sposob, choc mysle, ze wladze wiedzialy o tym, kto, jak i co..zwlaszcza kiedy donoszono o wszystkim na wszystkich.
Polska to wielkie slowo panie Adamie...i kazdy powinien sie wypowiadac w imieniu swoim wlasnym -a nie w imieniu Polski:-)
Poza tym podobnych przykladow tylko, ze swego terenu moge panu podawac w dziesiatkach- jak nie setkach. Bo taka jest prawda!
Kto nie potrafi uczyc sie na wlasnych bledach- zawsze skazuje swoje dzieci na ich powtarzanie!
Bo polityka panie Adamie to sztuka zalatwiania rzeczy ,,do zalatwienia mozliwych! Tylko tyle!
To nie jest problem wyjatkowo polski..to jest bardzo powszechne zjawisko.Tu ogladam zjawisko na skale nieporownwalnie wieksza wielka migracje mexykanska w Texasie..mam sasiadow Mexykanow, sklepy , chodze na wesela, chrzciny , quinseniery..slucham -jak rzna kapele mariachee, i spiewam O jalisco no te rajes..me sol del palma...czuje sie, jak na Podkarpaciu:-))) Bo Mexykanin narodowiec przedstawia mi sie i zone i swoje corki Maria, Esmeralda,Cochita,MIrabell..na co ja odpowiadam:
Don Miguel me hijos por favor: Maciej, Mateusz, Marcin, Marek:-))) i jak dzieciska wywija - my pijemy wineczko,,spokojni o przyszlosc Tej Ziemi...ktora nie jest nasza:-)))..ale bedzie:-))
Adam Smiech dnia styczeń 22 2010 17:51:37
Panie Romku!

Zapewne o coś Panu chodzi, o coś Pan walczy. Ale o co? Tego nie podejmuje się stwierdzić. Być może mam za mało danych. O wspólnotę na wzór państwa Wielkomorawskiego, o podlegającą ciągłym zmianom tożsamości wspólnotę żyjącą na określonym terytorium? I co z tego ma wynikać dla przyszłości?
Wydaje mi się, ale naturalnie mogę się mylić, że Pan jest w istocie przeciwnikiem państw narodowych, widząc w nich, i tu, w sposób zamierzony, bądź nie, idzie Pan śladem współczesnych ideologów globalizacji, coś złego, skierowanego zawsze, obligatoryjnie przeciwko komuś. Narodowość, określanie się przez pryzmat narodowości, zdaje się Pan odbierać negatywnie a priori. Wrzuca Pan mnie i mnie podobnych do jednego worka z banderowcami?! Czy nie rozumie Pan, że to nie idea narodowa jest zła, tylko ci, którzy ją wykoślawiają? To, że nożem można bez trudu zabić, nie oznacza, że nóż jest zły, że należy go wykorzenić z ludzkiej kultury. Czy to się Panu podoba, czy nie, idzie Pan pod rękę z ideologami Unii Europejskiej, ideologami globalizacji, którzy chcą wykorzenić tożsamość narodową na rzecz tożsamości regionalnej, na poły plemiennej. Jednocześnie, powtarzam, widzi Pan w idei narodowej jedynie zarzewie konfliktu z tymi, którzy przy regionaliźmie pozostali. Pyta Pan mnie co zamierzam zrobić z mieszkańcami Dukli, Gorlic, itd. I tu tkwi Pana błąd zasadniczy. Otóż, ja nie mam zamiaru nic z nimi robić. Nie mam, bo i dlaczego miałbym mieć, żadnych planów z nimi związanych. Niech sobie żyją tak jak uważają za stosowne. Powiem "nie" wtedy i tylko wtedy, gdy ich regionalizm zacznie zagrażać jednolitości i całości mojego kraju, którego kocham w całości, bez względu na miejsce urodzenie, które jest dla mnie kwestią trzeciorzędną, zupełnie marginalną. Pan tego nie zrozumie, bo myśli Pan innymi kategoriami. Kategoriami bliskiego sąsiedztwa, heimatów, wspólnot żyjących na konkretnym terytorium od wieków. Jest to na swój sposób piękne, ale nie może być traktowane jako zasada naczelna życia państwowego i narodowego. Co więcej, może być dla państwa zagrożeniem, gdyż w formie rozbuchanej pachnie rozbiciem dzielnicowym, pachnie rozbiciem zaborczym, pachnie różnymi Ślązakami, Baskami, czy Katalończykami. Pan jest niewolniczo przywiązany do identyfikacji miejscowej, regionalnej, ja jestem niewolniczo przywiązany do identyfikacji wszechpolskiej. "Ja kocham cały naród! - objąłem w ramiona wszystkie przeszłe i przyszłe jego pokolenia". "Wszystko, co polskie jest moje, niczego wyrzec się nie mogę". Zna Pan to przecież. Jest mi doskonale obojętne, czy jestem w Pabianicach, Szczecinie, Karpaczu, czy Wilnie. Tak samo czuję się w każdym z tych miejsc, które są moją ojczyzną. Jest mi doskonale obojętne, czy gra taki, czy taki polski klub. Prymitywizm kiboli i ich jakże regionalna nienawiść do drugich Polaków tylko dlatego, że są oni z innego miasta, jest mi całkowicie i z gruntu obca. Nie będę powtarzał w całości tego, co na tej stronie wielokrotnie już zostało powiedziane. Polski nacjonalizm (techniczne określenie, którego nie lubię), polska myśl narodowa, nie jest skierowana przeciwko komuś, nie szuka wroga, jako katalizatora swej żywotności. Jej głównym zadaniem jest doskonalenie narodu, podnoszenie go na wyższy poziom, wyższy typ człowieka, rozpoznawanie błędów i powstrzymywanie się od nich w przyszłości. Realizując ten cel, odrzuca jednakże naiwność, sentymentalizm i pacyfizm, ale nie po to, żeby kogoś niszczyć, gnębić, ale po to, żeby w razie potrzeby bronić się do upadłego, żeby stanąć u drzwi, i żeby krwi nie odmówił nikt. Tylko idea narodowa mająca swój wyraz w państwie narodowym może taki cel realizować. Ileż to mieliśmy i mamy przykładów egoizmów regionalnych, rodzinnych, kastowych, które albo niszczą albo okazują obojętność na zasadzie "mnie jest dobrze, co mnie obchodzi, że ktoś tam, gdzieś tam walczy, że musi bronić swego życia".

Pan jednak idzie jeszcze dalej. To właśnie Pan podąża śladem banderowców, Gaz. Wyb. i różnych innych środowisk relatywizując zbrodnie, relatywizując problem kata i ofiary.

I jeszcze o Kościele, bo wcześniej mi umknęło. Nie pisałem, że Żydzi rządzą Kościołem. Napisałem, że ludzie Kościoła podporządkowali się Żydom-mesjanistom i kierują Kościołem tak, jak tego ci Żydzi od nich oczekują. Podporządkowanie, to idealny termin na określenie stanu, o którym mówię. Jest ono faktem. W pewnym sensie jest też winą chrześcijan. Jednych, że działali w tym kierunku wewnątrz Kościoła na długo przed SWII, drugich, że nie przeciwstawili się temu zjawisku, kiedy jeszcze mieli przewagę. Podtrzymuję, że odrodzenie Kościoła to sprawa być może wieków. Sam Pan dostarczył argumentu. Po 24 latach macie 4 tysięczna parafię. Czy za kolejne 24 lata będziecie mieli 400 tysięcy? Może tak, może nie, ale jeśli nawet tak, czego Wam życzę (choć prywatnie jestem pesymistą), to przyzna Pan, że 48 lat to niemało, a i wynik niepewny.
RomanK dnia styczeń 22 2010 19:40:18
Panie Adamie- nie wiem czego pan nie rozumie:-)
Napewno nie rozumie pan co to jest panstwo narodowe. Badz rozumie ta idee opacznie. Moze wiecej, nie za bardzo pan rozumie- czym jest panstwo. A to co pan sobie wyobraza -jako panstwo narodowe nie przystaje do rzeczywistosci.
Jesli sie myle niech mi pan poda dobry przyklad panstwa narodowego.
Bo tu pan zaczyna sam sobie przeczyc..raz posadzajac mnie o lokalizm..raz o globalizm , a jedno- panie Adamie- drugie WYKLUCZA ZUPELNIE.
Wie pan- poznac po zapachu..owszem mozna..ale nie zmieni to faktu, ze Baskowie sa i nigdzie nie zmierzaja odejsc, tak jak Katalonczycy. czy Lemkowie, czy inni. Byli sa i beda...i predzej czy pozniej musi sie nad tym tym problemem pochylic.
Niech pan nie oebjemuje i nie kocha "calego narodu", zanim pan nie zidentyfikuje co to jest- panski narod.! Bo spotka pana brzydka niespodzianka. Pisze pan ponadto: cyt pana:: Polski nacjonalizm (techniczne określenie, którego nie lubię), polska myśl narodowa, nie jest skierowana przeciwko komuś, nie szuka wroga, jako katalizatora swej żywotności."..wybaczy pan- ale to wykrecanie sie sianem.
Patrzenie z pozycji Wszechpolskiego orla latajacego wysoko,,nie uchroni po zladowaniu na ziemie przed wdepnieciem w etniczne kupki w lesie, zwlaszcza na skrajach.. Owszem moze pan udac- ze ich nie widzi..ale skoro pan widzi polskie mniejszosci poza granicami obecnej polski tzn, musi pan miec dobry wzrok!
Roznica w patrzeniu na problem miedzy nami polega na tym, samym, jak roznica z jaka patrzy na samochod - kierowca,, a z jaka mechanik.
Nastepna sprawa- z ktora w zyciu sie z panem nie zgodze..pisze pan lekkomyslenie...." bronic sie do upadlego".
Prosze pana bronic mozna sie tylko- jak sie ma szanse obrony. Jak panu zycie nie mile i nie moze sie pan pogodzic ze status quo- moze sie pan powiesic panska sprawa..ale kiedy do samobojstwa namawia pan niewinnych ludzi i wystawia ich na takie niebezpieczenstwo,,to przekracza pan pewne granice. Kazdy ma prawo do samoobrony i caly czas to trwa, gina ludzie padaja ofiarami czystek etnicznych, religijnych politycznych. I nic i nikt sie tym nie przejmuje. Dlatego przedewszystkim nalezy sie przed taka mozliwoscia- jak mozna -zabezpieczyc ,zeby do sytuacji- kiedy musi sie bronic do upadlego bo nie ma zadnego innego wyjscia- nie dopuscic!
Narodowiec dba o Narod, bo ten jest dla niego wielka wartoscia..i robi wszystko zeby temu Narodowi zapewnic bezpieczny i wlasciwy rozwoj. Pokolenia, rodza sie i umieraja a Narod zyje, Ten narod zawsze moze i zawsze zmienia swoje granice! To zalezy tylko i wylacznie od tego w jakiej jest kondycji!BYl czas kiedy Narod a raczej narody Rzeczypospolitej, Obojaga Narodow mialy granice 150km od Moskwy..i nie mial ich wcale...Teraz ma takie -jakie ma...a tamte tez maja swoje:-))) Bo te zaleza od Kondycji od ralnej kondcycji w tym i przedewszystkim od jego ilosci , zdrowia i ducha. I dokladnei w takiej kolejnosci!
I czy sie to panu podoba -czy nie- pomoc innemu moze tylko ten , ktory sam jest w dobrej kondycji i wie- jak pomoc sobie samemu, swojej rodzinie dalszej etc.
Na jakiej podstawie panie Adamie porownuje mnie pan z bandrowcami i Michnikiem? Na jakiej -ze ralatywizuje zbrodnie..katow ofiary..pan wybaczy...ale nie zdarzylo mi sie to nigdy w zyciu. Ja nigdy nie nazwalem zadnego Narodu bandyckim...co podkreslam na kazdym kroku. Nigdy tez nie wypowiadam sie w niczym imieniu oprocz swego.I nie nawoluje i nie nawolywalem do czystek etnicznych
Podalem panu przyklad z mojej wlasnej okolicy,,czy uwaza pan, ze te dziewczeta byly ..katami?(???)
Polska po wojnie i dzyskala stare Piatowskei Ziemie..z ktorych moca postanowien Aliantow usunieto ludnosc niemiecka..dzis zaczyna sie powolna zmudna praca odzyskiwania mienia przez Niemcow juz maja gotowe 70 tys wnioskow do Polskich Sadow.
Te ziemie dano za wlasnie te nadniestrzanskie tereny i przesiedlono ludnosc,,w kilku falach ostatnia chyba w latach 62gim...zostali tylko ci co chcieli zostac.
Co pan zrobilby z tymi ludzmi ze Lwowa i z woj Lwowskiego jesli nawet Lwow wrocilby do Polski?
Adam Smiech dnia styczeń 22 2010 22:36:58
Ale dlaczego ja mam definiować? Ja mam świadomość tego, co wyznaję i o co walczę. Pan tylko odbija piłeczkę, niczego nie definiując, ani nie wyjaśniając. Więc teraz oddaję Panu pole, niech Pan się wykaże definicjami. Chce Pan poczytać o postrzeganiu narodu, odsyłam do mojego tekstu, który jest w dziale artykuły. Nie będę go przepisywał. Nie będę przepisywał tez tekstów klasyków Myśli Narodowej, bo i po co. Przecież Pan i tak to wszystko neguje, nie dając w zamian żadnego programu pozytywnego, poza uporczywym pochylaniem się nad problemami regionalnymi różnych grup etnicznych. To Pańskie idee fixe, ale poza stawianiem samego problemu oczekiwałbym, jak wspomniałem, programu pozytywnego. Między globalizmem a regionalizmem nie ma sprzeczności, o czym też już wcześniej pisałem. Regionalizm jest promowany przez globalistów (istnieją całe poważne programy UE, wspierane przez ogromne pieniądze) właśnie w opozycji do identyfikacji narodowej. Polska, Niemcy, Francja, Hiszpania, Portugalia, Włochy i wiele innych, to państwa narodowe. Że są różnice między nimi? No i co z tego? Ale koń jaki jest każdy widzi. Zapewne nie odpowiada to Pańskiej wizji, ale w jakich konkretnie kwestiach, tego nie wiem, bo powtarzam, Pan swej wizji nie ujawnił. To bardzo komfortowe podejście - ja nie rozumiem, nie wiem po co jest państwo, co to jest państwo narodowe. Pan to wszystko wie, ale jako mentor, nie będzie się Pan dzielił ze mną i innymi czytelnikami swoją wiedzą. Tak to wygląda. Jak ja dobrze znam takie postawy z dyskusji internetowych! Niedługo dojdziemy do tego, że Polski w ogóle nie było. W ogóle nie było żadnych państw, tylko niezliczone społeczności lokalne. Państwa zaś narodowe, które pojawiły się w XVIII/XIX w. znalazły się na arenie nie w wyniku logicznego następstwa dziejów, tylko drogą zamachu rewolucyjnego na społeczności lokalne. Można i tak.
Skąd tyle u Pana troski o te etniczne kupki? To nie jest dzisiaj w Polsce żaden problem. Czy mniejszości w Polsce nie krzyczałyby na cały świat, gdyby działa im się krzywda? Przecież zawsze krzyczały. A jednak dzisiaj nie krzyczą. Nawet osławieni Ślązacy to tylko hobbyści z takich czy innych powodów nienawidzący Polski, więc znaleźli sobie ujście w "narodowości" śląskiej. Mniejszości w Polsce mają zapewnione prawa wynikające z umów międzynarodowych. I ja dla Polaków żyjących poza Polską, zwłaszcza na naszych dawnych ziemiach, domagam się jedynie wzajemności ze strony ich obecnych gospodarzy. Czytał Pan uwagi Kol. Arka? Po skonfrontowaniu ich z tym, co wiemy o sytuacji Polaków na Wileńszczyźnie, można najlepiej rozeznać różnicę pomiędzy pozycją jednych a drugich.
Passus o samobójstwie nie skomentuję. A za tego typu porady dziękuję. Postoję.
Na jakiej podstawie porównuję Pana? Ano na takiej, że cała Pana retoryka o tym, że wszyscy mordowali i wszyscy mają krew na rękach, to dokładnie to samo, co na temat tzw. konfliktu polsko-ukraińskiego mówią i banderowcy i GW. Dziwię się, że Pan o tym nie wie. To jest elementarny składnik ich argumentacji. To samo można powiedzieć o tym, co Pan napisał o pacyfikacjach. Zdanie żywcem z arsenału banderowskiego i GW. "Gdyby nie pacyfikacje, to by nie było Wołynia". Tak oni mówią. Tak powiedział Pan. "Rozwaliliście mi kurnik, spaliliście cerkiew, to teraz ja wyrżnę waszych chłopów z całymi rodzinami, łącznie z rodzinami mieszanymi, bo daliście mi tym kurnikiem i cerkwią do tego prawo". Taka logika.
Nie aprobuję zabójstwa tych dziewcząt, nie aprobuję wyrżnięcia Wierzchowin, natomiast oceniając zjawisko po obu stronach, muszę zauważyć, po której stronie było to efektem choćby prymitywnej i ślepej, ale zemsty, nie mówiąc już o skali tego typu zachowań, a po której była to część ideologii, wprowadzona planowo w życie przez organizację. To jest różnica fundamentalna. W ogóle zaś nie powinno się do tego mieszać zabójstw pospolitych. One nie mają tu nic do rzeczy. Śmiem natomiast twierdzić, że żaden z tych, którzy się mścili, nie popełniłby zbrodni z zemsty, gdyby nie spotkało go nieszczęście ze strony Ukraińców wykonujących zaplanowaną eksterminację Polaków.
To cenne co Pan pisze o Ziemiach Zachodnich (są one równie stare jak Ziemia Czerwieńska, razem z nimi należąca do ziem macierzystych Polski piastowskiej). Trzeba o nie dbać jak o oko w głowie. Nie robi się tego w Polsce od 20 lat, bo to pachnie rzekomo komuną. Bo mamy je wyłącznie dzięki Stalinowi, bo komuniści je hołubili itd. Nie do końca jest tak z tym "w zamian". Przy całej uległości i uzależnieniu rządu Osóbki-Morawskiego, sprawa Lwowa rozstrzygnięta została nie przez Poczdam, ale dopiero przez, o ile pamiętam, lipcową umowę graniczną z ZSRR z 1945 r. Umowę dwustronną. Nawet przygotowano memoriał do Stalina w sprawie Lwowa, ale ze względu na "brak atmosfery", sprawy nie podniesiono. A gdyby Stalin miał wtedy kaprys i Lwów nam oddał? Alianci zachodni rzuciliby się walczyć o niemieckość Szczecina? Żarty! Cała ta teoria "zamiast" jest naciągana i służy usprawiedliwieniu rozmaitych podłości i zwykłego tchórzostwa. Tymczasem wszystko zależało od woli Soso. Mieliśmy zwyczajnie mniej siły perswazji od Chruszczowa. Kończąc sprawę Ziem Zachodnich, zwrócę tylko uwagę, że tutaj, na szczęście, nie dzieli Pan włosa na czworo, a są przecież dzisiaj w dużej liczbie tacy, którzy w analogiczny sposób do Pańskiego traktowania problemu wschodniego, traktują problem zachodni. I mają cały arsenał argumentów. Tyle.
Odnośnie powrotu Lwowa do Polski. Jak pisałem sto razy, nie dążę do fizycznego zawładnięcia Lwowem. Szaleńcem byłby ten, kto chciałby dzisiaj wojny. Wojnę odrzucałem sto razy, a teraz odrzucę sto pierwszy. Powtarzam tylko po raz kolejny, że jeżeli w jakimś czasie i w jakichś okolicznościach w przyszłości, banderowcy, lub jacyś im podobni szaleńcy wywołają wojnę z Polską, Polska będzie miała pewne prawo nie zatrzymywać się na obecnej granicy, w ramach retorsji. To samo dotyczy hipotetycznej sytuacji wyludnienia tych ziem w przyszłości. Są to praktycznie jedyne sytuacje, w których wyobrażam sobie powrót tych ziem do Macierzy. Dziś zaś walczymy tylko o prawa mniejszości polskiej, prawo do prawdy o historii tych ziem i o to, aby ludobójcy nie byli stawiani na piedestał, a młodzież ukraińska nie była wychowywana w ich kulcie. Uściślając jeszcze potencjalną sytuację z 45 r. Gdyby wówczas Stalin oddał nam Lwów, uważałbym za właściwe, rozwiązanie zastosowane w Polsce po wojnie. Całkowite przesiedlenie jednej i drugiej nacji. Pożegnanie z Tarnopolem, Stanisławowem z jednej strony, pożegnanie ze Lwowem i Przemyślem z drugiej.
RomanK dnia styczeń 23 2010 01:26:57
Ja czytalem i panskie i klasykow texty i wiem, jaka jest panska swiadomosc w tym zagadnieniu -panie Adamie..dlatego tez nie prosilem o definicje, ale o przyklad. A w panskich textach zadnego pan nie podaje.
Definicje zyja swoim zyciem , a ich wcielacze robia po swojemu..prosze przyklad z najblizej przeszlosci.
Syn Herszta Mordercow w imie Milosci do Narodu powiada cyt: za prasa..
Stepan Bandera przyznał, iż jego dziadek rzeczywiście walczył z państwem polskim. - Nie walczył jednak przeciwko Polakom, Niemcom, czy Sowietom. On walczył przede wszystkim o niepodległą Ukrainę - podkreślił wnusio Dobrotek- panstwa polskiego nie bylo , rznal Polakow a teraz wnusio rznie glupa publicznie w TelAwizji...
Podsylam te linki i zwracam uwage, bo takie rzniecie glupa odbywa sie z dwoch stron granicy...
Widzi pan- nie walczyl z Polakami, nie mial zadnych wrogow w Niemcach Polakach, Rosjanach..on walczyl o Ukraine..taku WsiechUkrainu kotoru prytulal do swijegho sercia,,,
Dlatego mowie o tych kopulkach - panie Adamie - bo ja do dzis widze te kopulki tych cerkwi -jakie plonely w gorach, a wiatr halny- niosl swad spalenizny i czesci plonacych strzech i ryk przerazonego bydla palonego zywcem...
Na losy nasze i na nasze granice nie mielismy zadnego wplywu i panie ADAMIE NIE MAMY DO DZIS! I dopuki nie mamay nie mam zamiaru wyglaszc swoich definicji na rozszerzanie Imperium Polskiego, wolac sluchac tego od innych. I dlugo nie bedziemy mieli i dlatego uwazam ze lepiej sie zajac czyms na co wplyw mamy - badz mozemy miec!
Dlaczego poslalem te linki i zwrocilem uwage na te sprawy..wlasnie dlatego- zeby na nie zwrocic uwage i panu i wielu Polakom! Przy wielu nieszczesciach mielismy jednak troche szczescia- ze zostalismy w bezpiecznych granicach, w jednorodnym etnicznie panstwie i to bez najmniejszej naszej zaslugi. Mamy to dzieki przytomnosci Stalina i jego rosyjskich doradcow...i gdyby nie glupota parchatkow udajacych polskie wladze- do Polski nalezalyby jeszcze Luzyce..wystarczylo tylko szepnac Stalinowi ze to toze nasze slawianskije dierzawy. Wiem to od samego gen Berlinga.
Pisze pan ,ze prowadze retoryke o pacyfikacjach. pan wspomina ze nie chce wojny, ale zaraz zastrzega ze,,nomen omen -jak sie taka zdazy to POLSKA, BEDZIE MIALA PRAWO NIE ZATRZYMYWAC SIE NA OBECNEJ GRANICY W RAMACH RETORSJI....A skad ta panska pewnosc- ze Bedzie Polske stac na retorsje???
Mysle, ze problem wsrod polskich nacjonalistow, lezy w rozumieniu pojecia wlasnosci ziemi. Czlowiek nie moze wladac ziemia...bo z jej pylu powstal i w jej pyl sie obroci...Macierz panie Adamie jest tam- gdzie w tej chwili jest Narod i Bedzie tam -gdzie ten Narod bedzie w Przyszlosci!
Bo Macierz to abstrakcja! Bardzo wazna- ale abstrakcja!
dopisujac sie do textu pana Arka wskazalem, ze kij ma dwa konce...budowanie spolecznosci na kresach spowoduje odrodzenie takich samych w Polsce..i wskazalem na podatny grunt.
Jednym z najskuteczniejszych sposobow walki z ogniem jest przeciwogien..ale musi sie wiedziec co sie robi, kiedy i w jakim miejscu zapala sie takowym -zeby samemu sie nie zapalic:-)))
Niech pan to pooglada:
http://www.lemko.org/index.html
To tez Polska... jeszcze Polska. Ci ludzie uwazaja sie za Polakow,,jeszcze sie uwazaja za Lemkow Polakow...ale to zmienia sie- jak obserwuje -z roku na rok. Niech pan poobserwuje to tez- prosze...
http://www.lemkounion.republika.pl/index.html
Arek dnia styczeń 23 2010 02:53:13
Widzę że moja wypowiedź a może ścislej jej interpretacja przez Pana Romana K. wywołała ożywioną dyskusję ponieważ interpretacja ta jednak znacznie odbiega od tego co chciałem przekazać czuje się przywołany do tablicy i już wyjaśniam.
Ponieważ przywołałem wcześniej przykład Sławuty i mojego pobytu w tej miejscowości, to i teraz na podstawie historii jak i teraźniejszości odniosę się do wywodu Pana Romana w kontekście rzekomego poszukiwania tożsamości przez aktualną społeczność tej ziemi. Nim Sławuta znalazła się pod panowaniem sowieckim jeszcze w czasach zaborów należała do rodu Sanguszków. Ten zasłużony ród dla naszych Kresów przyczynil się do znacznego rozwoju również tego miasta. W mieście znajdował się tartak, uzdrowisko oraz stadnina koni arabskich znana i ceniona w całej ówczesnej Europie. Była piękna posiadłość Sanguszków a przy niej park. O bogactwie rodu świadczyły marmurowe żłoby dla koni w stajniach oraz fakt że choć Sanguszkowie byli Polakami i katolikami to oprócz ufundowania budowy koscioła będącego odwzorowaniem jednego z kościołów w Paryżu ufundował innowiercom synagogę i cerkiew jak na dbającego o swoich poddanych administratora przystało. Kiedy tereny te zaczęli zajmować bolszewicy wszyscy o cechach burżuazji bądź kułactwa uciekali z tych ziem to samo sugerując Sanguszkom. Sanguszko stwierdził jednak że nie zamierza opuszczać Sławuty ponieważ ani on ani nikt z jego rodziny nigdy nie wyrządził nikomu krzywdy wiec nie spodziewa się represji ze strony bolszewików ci jednak kiedy zajęli Sławutę zakłuli bagnetami Sanguszkę oraz dokonali profanacji zwłok pochowanych zmarłych krewnych w podziemiach kościoła. Sowieci podczas swego panowania na tych terenach zniszczyli niemal wszystko co pobudowali Sanguszkowie. Nie ma śladu ani po posiadłości Sanguszków ani po stadninie, kościół został przerobiony na magazyn soli, która zniszczyła mury. Cmentarz przetrwał dzieki naszej pomocy przy jego porządkowaniu bo dzisiejsze władze planowały przysłowiowo zaorać go i pobudować w tym miejscu supermarket. Nasz przyjazd i praca na cmentarzu była dla mieszkańców sporym szokiem, naszym przyjazdem zainteresowana była regionalna telewizja. Nikt nie mógł uwierzyć, że przyjechali porządkować za darmo to miejsce ludzie z innego kraju. Cmentarz który służył im aktualnie za miejsce spożywania alkoholu, zażywania narkotyków oraz załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych nawet podczas naszej pracy na cmentarzu. Mówi Pan, że Ci ludzie szukają dziś własnej tożsamości trudno mi to zrozumieć kiedy widzę jak szukają miejsca żeby się wypróżnić na cmentarzu, który w każdej religii nawet wśród prymitywnych ludów afrykańskich jest miejscem świętym.
Śmiem twierdzić że oprócz tych którzy uważaja się tam za Polaków albo zydów to cała reszta po utracie tożsamości sowieckiej jest w tej chwili bez tożsamości. System panujący w ZSRR spowodował znaczne spustoszenie cywilizacyjne w ich głowach i potrzeba będzie wielu lat żeby to zmienić ale jeśli Polska prowadziłaby tak skuteczną ekspansję narodową jak Litwa w Polsce to myslę że pierwsze trwałe efekty naszej dominacji na tych ziemiach bez względu na to do jakiego państwa będą wówczas należeć będą trwałe. Historia Sanguszków pokazuje własnie naszą polską tolerancję i otwartość na inne religie w ramach jednego państwa.
Co do religii katolickiej i utożsamiania polskości tylko przez pryzmat katolickości na Kresach jest dużym uproszczeniem bo tu chodzi o coś wiecej ta katolickość to również pewne bogactwo cywilizacyjne wyrażające się w kulturze zwyczajach sposobie bycia i postrzegania świata. Polacy darzeni są tam estymą nie dla tego że są katolikami ale dlatego że ta ich katolickości niesie ze sobą cały szereg wartości, postaw życiowych i zachowań, których otaczający ich ludzie przez lata sowietyzacji się wyzbyli. Zresztą nie uważam że tylko ten może być dobrym polakiem kto jest katolikiem tu przychodzi mi do glowy przykład Polaków na Śląsku Cieszyńskim którzy w trakcie odzyskiwania przez Polskę niepodległości po epoce zaborów jednoznacznie opowiedzieli się za przynależnością tych ziem do Polski choć przecież im jako luteranom i czasami korzeniom niemiecki żyłoby się lepiej pewnie w Czechach. Stąd dziś w Cieszynie kilka ulic z niemiecko brzmiącymi nazwiskami w nazewnictwie to wszystko byli ludzie walczący na rózne sposoby o polskość tych ziem. Więc katolicyzm nie warunkuje przynależności do polskości ale na pewno w swoim czasie odegrał znaczącą rolę w umacnianiu tożsamości narodowej i każdy kto poczuwa się do polskości powinien mieć tego świadomość.
Co do Kościoła to i ja uważam że w Polsce przechodzi on kryzys zresztą również jako całość a nie tylko u nas ale jeślibym miał powiedzieć gdzie ten kryzys jest najmniejszy lub prawie w ogóle nie dostrzegalny to właśnie tam na Kresach jest dziś najbardziej zdrowa tkanka polskiego kościoła. Jak patrzę na tytaniczną pracę jaka wykonują tam polscy księża nie tylko na polu ewangelizacji ale również na polu szerzenia wartości cywilizacji łacińskiej czy tożsamości narodowej to jestem pełen uznania.
A co do UPA to kiedy pracowaliśmy na cmentarzu przyszedł do nas starszy człowiek z pochodzenia Polak który opowiedział nam pokrótce historię swojego życia, mówił że w latach trzydziestych zaczęły się prześladowania wysiedlano Polaków do Kazachstanu tuż przed wojną pozwolono im wrócić wtedy wkroczyli Niemcy i znów zaczęły się prześladowania kiedy zakończyła się wojna to znów ich wywieziono w głąb ZSRR a wrócił do Sławuty dopiero po śmierci Stalina ale nikt nie dokonał takiego spustoszenia w ich umysłowości i nie dokonał tam takich zbrodni na Polakach jakich dopuściło się UPA. W bestialski sposób UPA zabiło brata tego człowieka przecinając go ręczną piłą do ścinania drzew na pół tylko dlatego że był Polakiem. Powiedział nam że dziś dla jego pokolenia to nie jest już nawet tak ważne że przywieźliśmy im polskie ksiązki czy gazety ani nasza praca na cmentarzu czy przy odbudowie kościoła ale sam fakt że tam przyjechaliśmy, że w Polsce są ludzie którzy o nich pamiętają.
Adam Smiech dnia styczeń 23 2010 12:09:33
Drogi Panie Romku!

Mam propozycję. Zakopmy topór wojenny!
Nie jest to z mojej strony rejterada z dyskusji, niczego nie cofam z tego, co napisałem, ale to już dalej nie ma sensu. Co mieliśmy powiedzieć, powiedzieliśmy. Stanowiska zostały określone. Rozbieżności jakie są, takimi pozostaną, więc nie przedłużajmy tego, co może skończyć, tak bardzo po polsku, niepotrzebnym zacietrzewieniem i obrażaniem (jednako z obu stron). W wielu sprawach się zgadzamy i możemy coś dobrego uczynić dla sprawy polskiej, każdy w ramach własnego stanowiska. Myślę, że darzymy się wzajemnym szacunkiem i sympatią, więc nie warto tego narażać.
Ze swej strony, podkreślę na zakończenie jeszcze raz, żeby Pana uspokoić, że ja nie żywię żadnych nienawistnych uczuć, nie mam żadnych agresywnych planów wobec nie-Polaków żyjących w Polsce, ani wobec któregokolwiek z naszych sąsiadów. Jestem zwolennikiem wolności i wolnego wyboru (nie liberalizmu). Szanuję wieloetniczną przeszłość ziem polskich i nie mam nic przeciwko kultywowaniu własnej tradycji przez kogokolwiek. Występuję za to twardo i bezwzględnie przeciwko wyznawcom zbrodniarzy i przeciwko tym, którzy pragną zawłaszczyć historię, kulturę i tradycję ziem polskich tylko dla siebie. Tylko tyle i aż tyle.

Pozdrawiam i wołam o pax między chrześcijany!
Adam Smiech dnia styczeń 23 2010 12:19:00
Kilka słów od siebie a propos wypowiedzi Kol. Arka. W ostatnich latach byłem pięć razy na kresach - dwa razy na Wileńszczyźnie i trzy razy na Ziemi Lwowskiej i Podolu. W ubiegłym roku miałem już wykupioną świetnie się zapowiadającą wycieczkę na Wołyń (m.in. Huta Pieniacka!), ale dwa dni przed terminem biuro rzeszowskie PTTK , które ma w swojej ofercie wiele bardzo interesujących kresowych objazdów(to taka mała reklama r11; naprawdę warto zapoznać się z ich ofertą), poinformowało mnie o zbyt małej liczbie chętnych i musiałem obejść się sianem. Ale wracając do meritum. Mam sporo obserwacji związanych z życiem miejscowych społeczeństw i poszczególnych narodowości. Najbardziej interesowali mnie oczywiście Polacy. Co za różnorodność typów ludzkich! We Lwowie wrażenie zrobili na mnie dwaj Polacy, którzy nigdy nie mieszkali w powojennej Polsce (i urodzili się po wojnie), a posługiwali się językiem polskim literackim, bez żadnych naleciałości. W Czortkowie miejscowe działaczki polskie mówiły z zaśpiewem, natomiast w Słobódce Rachnowieckiej za Zbruczem (droga Kamieniec - Dunajowce) ludzie w ogóle po polsku nie mówią, ale jako katolicy od wieków, identyfikują się jako Polacy i uczą się polskiego w kościele, którego powstanie wymogli siłą i w którym wszystko odprawia się po polsku. Na Wileńszczyźnie spotkałem głównie Polaków - mieszkańców wsi. Trudno pisać o nich chłopi, czy rolnicy, gdyż, jak u nas, praca na roli jest tam w tej chwili już w dużej mierze wspomnieniem. Nie ma też co ukrywać, bieda idzie tam w parze z patologiami (alkohol) i polskość, i w ogóle całe życie codzienne ciągną tam kobiety. No, ale już na szczeblu władz gminnych rządzą jednak mężczyźnismiley. Niektórzy, jak nasz gospodarz, niezwykle sympatyczny pan Franek, to nawet biznesmeni pełną gębą. Językowo wypadają też różnie. Generalnie, kobiety mówią lepiej po polsku. Jest to można powiedzieć typowy kresowy (tym razem północny) zaśpiew. Jednak większość posługuje się dziwną mieszanką polskiego, rosyjskiego i własnego patentu neologizmów. Litewski jest praktycznie nieobecny. Co innego młodzież. Ta uczęszczają do polskich szkół na ogół dobrze i bardzo dobrze mówi po polsku (część, zależy to chyba od nauczycieli, zupełnie bez zaśpiewu). Mówi również bardzo dobrze po litewsku. Siła wpływu języka rosyjskiego opiera się na telewizji rosyjskiej, którą Polacy oglądają chętniej od telewizji polskiej.
Jeśli chodzi o ludność miejscową, Ukraińców i Litwinów, to zdecydowanie bardziej sympatyczny jest kontakt z Ukraińcami. Przynajmniej takie są moje doświadczenia i odczucia. Nie mogę nic powiedzieć o młodzieży, ale ludzie w średnim wieku wyraźnie nie są jeszcze przesiąknięci ideą banderowską, wszechobecną w formie pomników, tablic, nazw itd. (liczba tych upamiętnień obserwowana przeze mnie w latach 2006-2008 wzrosła w postępie geometrycznym). Nasi gospodarze, zwłaszcza w Czortkowie, byli niezwykle sympatyczni, na ogół też kontakt turystyczny (pytanie o drogę, o jakiś obiekt) spotyka się z otwartą, miłą reakcją. Ludzie ci nie ujawniali swoich poglądów. Być może tak naprawdę część z nich jest nam wroga, ale faktem jest, że tego nie okazywali. Spotkałem trzy osoby otwarcie przyznające się do ideologii banderowskiej. Przewodnika po Lwowie, mówiącego doskonale po polsku i równie doskonale zorientowanego ideologicznie (znał dzieła Jędrzeja Giertycha!), przewodniczkę, jawną banderówkę, reprezentującą, że tak się wyrażę, banderowskość ludową, prostą oraz żonę jednego z gospodarzy w Słobódce (a więc za Zbruczem!), która ujawniła się po tym, jak z kolegami wygłosiliśmy parę ostrych zdań na temat UPA. Ale kolację i tak podałasmiley. Co innego Litwini. Miałem z nimi bardzo niewielki kontakt, gdyż obracałem się w zasadzie tylko wśród Polaków, ale wrażenia mam bardzo negatywne. Często niechęcią, utajoną agresją przyjmowali już sam fakt zadania pytania po polsku. Błędem było np. pytanie o Uniwersytet Stefana Batorego. Płachta na byka. Wielu z nich w oczywisty sposób udawało, że nie rozumieją po polsku, chociaż pytania zadawałem w miejscach, gdzie ze względu na mieszkających Polaków i turystów, muszą być osłuchani z naszym językiem, np. w Trokach. Tam panienki zbierające za parkowanie powiedziały po angielsku, że one po polsku nie mówią i nie rozumieją. Więc odpowiedziałem im po polsku, że jak tak, to ja nie zapłacę. Jakoś przyjęły pieniądze! Z otwarta agresją spotkałem się w katedrze wileńskiej (usilnie zresztą lituanizowanej np. poprzez wymianę tablic), gdzie ściszonym głosem, ale wyraźnie, opowiadałem córce o POLSKIM królu Aleksandrze Jagiellończyku i o Barbarze Radziwiłłównie, co usłyszała siedząca w ławce kaplicy (gdzie pochowani są król i Barbara) Litwinka. Zaatakowała mnie ostro. Nie wiem, co mówiła, bo litewskiego nie znam ani w ząb, ale nie sądzę, żeby chodziło jej o aparat, na który pokazywała (nie robiłem zdjęć), ani o przeszkadzanie, bo mówiłem cicho, a poza tym w kaplicy ciągle przebywa wielu ludzi, w tym wycieczki, więc tumult jest stałą. Tym bardziej, że wcześniej wyraźnie przysłuchiwała się temu, co mówiłem córce.
Rosjanie wileńscy pozostawili z kolei dobre wrażenie. Pracownik stacji benzynowej wyjaśnił mi szczegółowo jak dojechać do Ponar (jest tam skomplikowany układ komunikacyjny), po tym jak jego litewski kolega twierdził, że on w ogóle nie wie o co chodzi. Wreszcie pani ekspedientka na osiedlu chyba zasiedlonym przez Rosjan (w sklepie wszyscy mówili po rosyjsku), z którą swobodnie można było rozmawiać po polsku. Dodam jeszcze, że na Łotwie, w Dyneburgu, spotkałem się z sympatycznym przyjęciem przez ludzi, których pytałem o drogę. W tym samym mieście, w luterańskiej katedrze spotkaliśmy Polkę-luterankę, która doskonale mówiła po polsku na sposób, który kojarzył mi się z okresem międzywojennym. Bardzo miłe spotkanie dla obu stron.
Na zakończenie zastrzegam, że to wszystko są tylko moje wycinkowe obserwacje, z których nie należy wyciągać wniosków generalizujących odnośnie którejkolwiek z nacji.
RomanK dnia styczeń 23 2010 16:31:30
Niech Reka Boska broni..ja nie chwytam, ani nie ma zamiaru chwytac za zaden topor i nie hce prowadzic zadnej wojny,,nie tu -nie z Panem, panie Adamie, nie z ta grupa- jaka sie wokol Jednodniowki skupia!
Czy roznimy sie..?? Ja nie sadze..to raczej jest efekt taki- jak przy zbieraniu oswiadczen swiadkow z jakiegos wydarzenia. Otoz kazdy widzial cos innego, inny szczegol i to daje pelny obraz faktu.
Uwazam, ze wasze srodowisko odgrywa bardzo wazna role w ruchu narodowym ,,odradzajcym sie w bolach,,i spelnia bardzo wazna role a mam nadzieje bedzie odgrywac jeszcze wiweksza- ksztaltujaca Policy! To odroznia Wasze srodowisko od wielu innych! Jakosc! Panskie- panie Arku relacje bardzo cenne- byly dla mnie bodzcem do skierowania waszej uwagi na cos zupelnie nie zwiazanego z poruszanym przez pana tematem- ale tylko pozornie! Zreszta to, co pisze pan Adam i jego uwagi umacniaja mnie w tym -czym chcialem sie z wami podzielic zwracajac wam uwage na pewien bardzo wazny aspekt problemu. Ze pomimo wielu niedogodnosci i uwarunkowan przy madrej Policy mozna odwrocic sympatie i zbudowac propolski trend na Ziemiach Zabranych. Trend na istniejacych sympatiach zamienic na kierunek dzialania. Ja wiem ,ze jestescie do tego zdolni!
Takim moim cichym marzeniem, zeby wlasnie przy Uniwersytecie Lodzkim z waszego srodowiska powstal Instytut Badan Relacji Narodowych....taki think tank- ktory moze sluzyc expertyza dla wladz i samorzadow przy ksztaltowaniu Policy.
Ale sie chyba rozgadalem,,
Arek dnia styczeń 23 2010 21:38:58
co do rosyjskiej telewizji to nie dziwie się że ogladają ją chętniej bo wg mnie stoi na duzo wyższym poziomie niż nasza oferująca z roku na rok coraz większą sieczkę. nawt ja choć bardziej rozumiem niż sam dobrze mówię po rosyjsku jak mam tylko okazję oglądam rosyjskie kanały, niezłe filmy, ciekawe reportaże i bardzo dobre filmy dokumentalne. U nas jak jest jakiś wartościowy reportaż albo dokument to emitowany najwcześniej około północy tak żeby społeczeństwo nie zmądrzało przypadkiem w zbyt dużym odsetku
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Reklama
W naszym serwisie


TYLKO U NAS NAJNOWSZE I ARCHIWALNE ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...


Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2007, 2008, 2009