Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona G?ówna Artyku?y Galeria ForumGrudzień 13 2019 16:29:06
Nawigacja
Strona G?ówna
Artyku?y
Galeria
Kategorie aktualno?ci
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 3
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
Tablica ku czci pomordowanych Polaków
Tablica ku czci pomordowanych Polaków
VI Dzie? Kultury Kresowej w K?dzierzynie-Ko?lu 6.06.2009 r.
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy si? angiels... [50]
Kto pomo?e mi sfo... [46]
Ba?kany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostro?nie ze s?owami, panie anonimie! Mo?e by tak zerwa? przy?bic? i stan??, jak m??czyzna, twarz? w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jeste?cie ostoj?... politycznej prostytucji. Wi?cej pisa? nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Mo?e by??

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porz?dek by trzeba zrobi?...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie wida? go.

Archiwum
Z przesz?o?ci RN - wywiad z Dmowskim 1907 r.
JednodniĂłwka Narodowa

Prezentujemy ma?o znany wywiad, jakiego Roman Dmowski udzieli? rosyjskiej gazecie Riecz w 1907 r., ?ci?lej - dziennikarzowi A. Wergie?skiemu, najpewniej w przerwie w obradach Dumy. Zapis podajemy w oryginale. Wywiad zosta? opublikowany w ?ódzkiej gazecie Rozwój, sympatyzuj?cej z Narodow? Demokracj?. Rozwój prawdopodobnie przedrukowa? ten wywiad z Gazety Polskiej (wówczas narodowej) nr 112 z 25 kwietnia 1907 r. Nie mo?na tak?e wykluczy?, ?e jest to opracowanie w?asne Rozwoju, gdy? nigdzie w tek?cie nie ma powo?ania na GP. Nie wiadomo w czyim on jest t?umaczeniu. Chodzi o kwietniow? sesj? Dumy, podczas której Dmowski wyst?powa? z przemówieniem w sprawie rolnej. Wywiad jest niezwykle interesuj?cy, gdy? Dmowski niemal w telegraficznym skrócie przedstawia w nim program polityczny Endecji w jego ówczesnym kszta?cie. Z tego powodu mo?e i powinien sta? si? jednym z przyczynków do dyskusji (i wniosków) o programie ND w ogólno?ci, zw?aszcza jego ewolucji na przestrzeni dziejów, a tak?e do dyskusji o pogl?dach samego Dmowskiego.

ROZWÓJ. - Nr 100, czwartek, dnia 9 maja 1907 r.

Prasa rosyjska.

Ten sam numer "Rieczi", który w artykule wst?pnym wyst?puje przeciwko projektowi autonomicznemu Ko?a Polskiego, podaje w odcinku rozmow? swego spó?pracownika, A. Wergie?skiego z Romanem Dmowskim. Stwierdziwszy fakt ogromnej przewagi politycznej stronnictwa demokratyczno-narodowego w Królestwie i zwarto?? Ko?a Polskiego, którego ka?dy krok ma na widoku jeden cel - autonomi?, autor przytacza nast?puj?ce wyja?nienie tego zjawiska ze strony Dmowskiego:

- Si?a nasza le?y nietylko w d??eniach do autonomii. Jeste?my silni naszym demokratyzmem. Wy, rosyanie, uwa?acie nas za nacyonalistów i szlachciców. Jeste?cie w b??dzie... Rosyanie pogardzaj? tradycy?, uwa?aj? j? za przes?d A ja uwa?am, ?e w niej le?y podstawa kultury. Wszak nawet nasz nacyonalizm jest dla was niezrozumia?y. S?dzicie, ?e nasza narodowo?? jest czem? w rodzaju szowinizmu francuskiego. Jest to zupe?nie b??dne. Bronimy ca?o?ci kultury polskiej, poczytuj?c to za obowi?zek ka?dego cywilizowanego narodu. W przeciwnym razie zatraca on swoj? flzyonomi?, rozp?ywa si? jest skazany na ?mier? polityczn?.

- Ale pan mówi? o waszym demokratyzmie?

- Tak jest, naturalnie - potwierdza Dmowski. - Mówili nam przedtem, ?e autonomia i interesy narodowe s? spraw? szlacheck?, pa?sk? a nie ludow?. I postanowili?my dowie??, ?e jest ona równie? potrzebna w?o?cianinowi jak i mnie. Szukali?my pierwiastków moralnej jedno?ci i znale?li?my je w idei narodowej. Idea za? nasza narodowa na tem polega, ?eby ugruntowa? przysz?o?? Polski na ludzie. Z tego wzgl?du interesom ludu - klasy w?o?cia?skiej i robotniczej - dajemy pierwsze miejsce w naszym programie.

Zaznaczywszy w tem miejscu "z w?a?ciw? prawdziwemu politykowi ogl?dno?ci? i bystro?ci?", ?e przemawia jako dzia?acz partyjny, a nie jako przewodnicz?cy Ko?a, skre?li? obraz pocz?tków ruchu narodowo-demokratycznego i tak mówi? dalej;

- Niech pan nie s?dzi, ?e?my szli do ludu z oderwanemi teoryami. Nie, postanowili?my, ?e trzeba nauczy? w?o?cianina walki o prawo, a w tym celu nale?y mu zaraz, w warunkach rzeczywisto?ci, wskaza? pierwszy etap walki. I wskazali?my mu na to, co najbli?ej i najsilniej porusza jego interesy - samorz?d gminny. Ju? wed?ug ustaw niewiele on wart, ale nawet te nieliczne prawa, które s? obj?te ustaw?, administracya uporczywie i bezprawnie okrawywa?a. Nauczyli?my w?o?cian przychodzi? do gminy z rz?dow? ustaw? pod pach? i punkt za punktem broni? samych siebie. W ten sposób poj?cia prawne ugruntowa?y si? w najciemniejszych zak?tkach kraju. ??danie j?zyka polskiego w procedurze gminnej, które przed dwoma laty zosta?y podniesione w ca?ej Polsce, dowiod?y ju?, do jakiego stopnia w?o?cia?stwo nasze jest w stanie wyst?powa? jednomy?lnie. Oto gdzie?my za?o?yli podstawy naszej autonomii. Teraz rz?dowi nie pozostaje tylko albo j? da?, albo utrzyma? Królestwo wiecznie w stanie wojennym. ?rodka niema.
- Oczywi?cie
- potwierdzi? ze spokojem Dmowski.

- Ale? to argument filologiczny a nie polityczny, - wyrwa?o mi si? pomimowoli. Zreszt? przepraszam, nie chc? dyskutowa?. Jak?e wi?c okre?lacie wasz stosunek do ?ydów?

- Nijak, stanowczo nijak - z jak?? niespodziewan? naiwno?ci? o?wiadczy? Dmowski - Je?eli ?yd idzie z nami, je?eli nie walczy z narodowemi d??eniami, uwa?amy go za swego. Je?eli nie, walczymy z nim. Naturalnie, nie przy pomocy praw wyj?tkowych. Stoimy mocno na gruncie równouprawnienia. Ale có?, przy wyborach nie przyj?li naszej platformy, nie pu?cili?my ich wi?c do Dumy. ?ydzi zaw?adn?li u nas ca?ym handlem, w?o?cianie zak?adaj? u nas koeperatywy. Nie dla tego, a?eby wyprze? ?ydów, ale poprostu z tej przyczyny, ?e jest to korzystne i potrzebne ze wzgl?dów gospodarczych. A tymczasem ?ydzi podnosz? ha?as, uwa?aj?c t? robot? za przejaw antysemityzmu. I takich przyk?adów jest mnóstwo.

- A wasz klerykalizm? Przecie? polak nosi? na sobie silne pi?tno wp?ywów ko?cielnych.

- Co znaczy wp?ywów? Jeste?my przeciwnikami zale?no?ci polityki od Ko?cio?a i uwa?amy, ?e w programach politycznych niema miejsca na kwestye religijne. Nie do nas, dzia?aczów partyjnych, nale?y pyta? si? ka?dego, jakie s? jego przekonania religijne. Ale je?eli stronnictwo opiera si? o g??boko wierz?cy lud, nie mo?e ono nie zwraca? si? z szacunkiem do jego wiary, nie patrz?c na to, ?e w?ród kierowników mog? si? znale?? ludzie niezupe?nie wierz?cy. W Polsce Ko?ció? d?ugo podlega? prze?ladowaniom, jako cz??? sk?adowa ?ycia narodowego. Czy? mo?e polityka narodowa nie broni? go, jako instytucyi narodowej? To w?a?nie jest zawarte w naszym programie. Niech duchowie?stwo pracuje razem z nami, ale jako równi nam, jako obywatele. Nie przyznajemy mu roli przoduj?cej. Przeprowadzamy wyra?n? granic? mi?dzy ?yciem politycznem i ko?cielnem; duchowie?stwu pozostawiamy kierownictwo tylko w tem ostatniem. St?d znaczna cz??? duchowie?stwa, zw?aszcza wy?szego, jest przeciwna. W ostatnich czasach zaznacza si? to do?? wyra?nie.

- Jest jeszcze jedna wielka kwestya, w której nie zgadzacie si? z post?powemi partyami rosyjskiemi - to ziemia...

Dmowski, przy ca?ej swojej rezerwie, niecierpliwie wzruszy? ramionami.

- Po co mamy si? zgadza?? Musimy j? rozwi?za? sami, w swym autonomicznym Sejmie. Mamy przecie zupe?nie inne warunki u?ytkowania ziemi, ni? u was. Wspólnoty gminy nie znamy. Wielkie posiad?o?ci stopniowo i do?? szybko przechodz? w r?ce w?o?cian. Bezrolni nawet jad? do Ameryki, po paru latach powracaj? z pieni?dzmi i kupuj? kawa?ek ziemi. W?o?cianin nasz domaga si? tylko swobody organizacyi o?wiaty i kredytu. Ca?ej reszty spodziewa si? tylko od siebie, od swej pracy i energii. Potrzebuje on ziemi i my ??damy jej dla niego, ale wobec ogromnej g?sto?ci zaludnienia w naszym kraju, nie mo?na nawet marzy? o tem, a?eby wszystkich zaopatrzy? w ziemi?. Z tego wzgl?du kwestya rolna jest u nas bardzo skomplikowana i rozwi?zanie jej i?? mo?e tylko w parze z szerokiemi reformami spo?ecznemi wogóle. Poczucie w?asno?ci wogóle, a ziemi w szczególno?ci, jest u nas nader silne. Czy wie pan, ?e jedynym czynnikiem, który móg?by wywo?a? prawdziwe powstanie w Polsce, to zaprowadzenie rezerwy ziemi?

Dzwonek przewodnicz?cego Dumy przerwa? rozmow?. Dmowski rzucil na po?egnanie:

- Jedno z prawide? naszej polityki, jedno z najg?ówniejszych g?osi: nale?y nietylko walczy?, ale i pracowa? dla wolno?ci. Jest to jedyny sposób i ugruntowania swobód i nadania im charakteru kulturalnego. A dla nas interesy kultury, w danym wypadku kultury polskiej, stoj? ponad wszystkiem.

Og?oszenie tej rozmowy ma mie? mo?e na celu os?abienie w czytelnikach polskich, a zw?aszcza w Kole polskiem, z?ego wra?enia, które musia? wywo?a? artyku? wst?pny.

Komentarze
gjw dnia styczeń 25 2012 18:41:06
Rzecz bardzo ciekawa i pouczaj?ca. Nie stanowi przy tym dla mnie ogromnego zaskoczenia. Rzecz jasna ze wzgl?du na form? wypowiedzi pogl?dy wielkiego przywódcy na pewne zagadnienia zaledwie w zarysie. Za najwa?niejsze uwa?am owo podkre?lenia, aby nie miesza? religii z polityk?, które zreszt? pojawi si? równie? w dziele Ko?ció?, naród, pa?stwo i ... pozostanie do dzisiaj nie zauwa?one przez zwolenników uczynienia z polskiego ruchu narodowego czego?, co by?oby jednocze?nie chadecj?, równie bezkompromisow? co staro?wieck?.
Marzena Zawodzinska dnia styczeń 25 2012 20:56:41
To ja jeszcze dodam nie chwal?c si? (a mo?e i chwal?csmiley), ?e "Rozwój" jest moim odkryciem, a poniewa? siedz? nad nim ju? prawie rok, wi?c nied?ugo te? pewnie zaprezentuj? jakie? interesuj?ce materia?y. To by?a gazeta lokalna, ale sympatyzuj?ca z endecj? i zajmuj?ca si? równie? sprawami krajowymi, a nawet mi?dzynarodowymi.
gjw dnia styczeń 25 2012 22:02:19
Ogromnie dzi?kuj? i ... szykuj? prezent, b?d?cy równie? owocem pilnego ?l?czenia nad ?ród?ami. smiley
polski blog ru dnia styczeń 25 2012 22:26:01
Tak, tak.

Ciekawe tylko, jak zag?osowa?by Dmowski, gdyby w 1907 roku poddano w Dumie pod decyzj? deputowanych projekt prawa dopuszczaj?cego rozwody katolików i czyni?cego ma??e?stwo ?wieckim kontraktem, który ka?da ze stron mo?e w ka?dej chwili zerwa?.

Czy zag?osowa?by "za" - ze wzgl?du na niech?? do uzale?niania swej polityki od ówczesnej polityki Ko?cio?a i ch?? odci?cia si? od kwestii religijnych, czy te? zag?osowa?by "przeciw" - ze wzgl?du chocia?by na "szacunek dla g??boko wierz?cego ludu"?

A jak zag?osowa?by Dmowski w tej samej sprawie dzisiaj? Czy g?osowa?by "przeciw" takiemu prawu dopuszczaj?cemu rozwody katolików (skoro Ko?ció? dzisiejszy si? w praktyce i w Konkordacie na nie godzi), by da? wyraz swej niezale?no?ci od aktualnej linii Ko?cio?a, czy te? zag?osowa?by "za" rozwodami, by ucieszy? g??boko niewierz?cy lud i Panów "realistów", usi?uj?cych si? dostosowa? (a przy okazji - prawem kaduka - tak?e ide? polskiego narodu) do pogl?dów owego "ludu"?

Ja uwa?am, ?e Dmowski (który nie by? politycznym sekciarzem, ani chor?giewk? na wietrze, lecz patrzy? na Polsk? szerzej) zrobi?by w tak kluczowej sprawie - decyduj?cej o obliczu polskiej rodziny, a wi?c o dalszym istnieniu b?d? nieistnieniu narodu polskiego - krok bardzo pragmatyczny: popar?by to, co dla narodu polskiego jest najlepsze.

A zarówno dzisiaj, jak i sto lat temu najlepsz? form? ??czenia si? ludzi w podstawowe komórki dla p?odzenia i wychowywania dzieci na dobrych Polaków jest nierozerwalne ma??e?stwo sakramentalne.
Adam Smiech dnia styczeń 25 2012 23:37:30
A zarówno dzisiaj, jak i sto lat temu najlepsz? form? ??czenia si? ludzi w podstawowe komórki dla p?odzenia i wychowywania dzieci na dobrych Polaków jest nierozerwalne ma??e?stwo sakramentalne.
A kto to kwestionuje? Pan zdaje si? jednak nie zauwa?a? co nast?puje:

- ludzie przyzwyczaili si? do rozwodów i traktuj? bardzo lekko przysi?g? ma??e?sk? sk?adan? przed Bogiem w Ko?ciele (i znów, prosz? nie s?dzi?, ?e to popieram; pisz? jak jest, a to z tym, co jest musimy si? mierzy?, a nie z najpi?kniejszymi nawet wyobra?eniami)

- nie ma Pan najmniejszych szans na likwidacj? ma??e?stwa ?wieckiego w Polsce.

Primo, z wskazanego wy?ej powodu; wi?kszo?? katolików zat?uk?aby (w przeno?ni) Pana.

Secundo - jak Pan sobie wyobra?a wprowadzenie w ?ycie takiego przymusu? Ci, co maj? w nosie ma??e?stwo sakramentalne przel?kn? si? i zaczn? ?y? po Bo?emu? Ci wszyscy ?yj?cy ze sob? na prób?, na koci? ?ap? itd. po wprowadzeniu takiego prawa nagle si? mu podporz?dkuj?? Jakimi si?ami pa?stwa chcia?by Pan ten przymus wprowadza? i egzekwowa? nierozerwalno??? A co z zachowaniami seksualnymi, powszechn? akceptacj? antykoncepcji? Tez Pan ustawi policjantów albo stworzy S?u?b? Ochrony Moralno?ci, wspomagan? kamerami (totalna inwigilacja to w takim uj?ciu, o, zgrozo, dobry pomys?, byle tylko jej instrumenty by?y we w?a?ciwych r?kach)?

Tertio - nie s?ysza?em, aby wspó?czesny Ko?ció? by? skory do poparcia podobnych rozwi?za?

- to wszystko prowadzi do wniosku zawartego w wypowiedzi Dmowskiego - w programach politycznych niema miejsca na kwestye religijne. W Polsce wprowadzono, na mocy konkordatu, bardzo dobre prawo ma??e?skie, daj?ce wolno?? wyboru (a wolno?? wyboru jest istot? chrze?cija?stwa, a nie przymus) pomi?dzy ma??e?stwem sakramentalnym (rejestrowanym pó?niej przez pa?stwo) a ma??e?stwem ?wieckim. Naprawd? ?wietna konstrukcja. Wydawa? by si? mog?o, ?e ci wszyscy letni niby-katolicy, ?yj?c pe?ni? ?ycia wspó?czesnego b?d? wybiera? tylko ma??e?stwa ?wieckie, a na te drugie zdecyduj? si? rzeczywi?cie ludzie powa?ni, powa?nie my?l?cy o swojej wierze. Niestety, nic takiego si? nie sta?o. Ko?cielne ma??e?stwo jest tak samo niepewne co do swej trwa?o?ci jak ?wieckie (nadto Ko?ció? ch?tnie je uznaje za nieby?e, zw?aszcza jak kto? ma przekonywuj?ce "argumenty"smiley. Bo tacy s? ludzie! I trudno tutaj stawia? zarzuty pa?stwu - jako? nie s?ysza?em propagandy pa?stwowej za rozwodami, a nawet w ?wieckiej formu?ce mówi si?, ?e uczyni? wszystko, aby nasze ma??e?stwo by?o zgodne, szcz??liwe i trwa?e, a nie, ?e jak mi si? wstanie lew? nog?, to wezm? rozwód. Powodów trzeba szuka? w ogólnym poziomie moralnym ludno?ci i w kl?sce w sprawowaniu funkcji wychowawczej przez Ko?ció?. Mamy do czynienia ze zjawiskiem zupe?nie nie politycznym i nie w polityczny sposób nale?y je zwalcza?. Je?eli Pan chcia?by ten ogromny i nierozwi?zywalny obecnie problem (rozk?ad tradycyjnych wi?zi rodzinnych ca?y czas si? pog??bia i na Zachodzie i u nas) wrzuci? na barki ruchu politycznego, o którym tu mówimy, to raz, ?e si? kompletnie nie rozumiemy, je?li chodzi o wizj? takiego ruchu, za? dwa, ?e ruch polityczny obci??ony podobnym zadaniem musi przegra?. To zadanie le?y na innej p?aszczy?nie i na innej p?aszczy?nie mo?e Pan, czy ka?dy z nas podobnie szanuj?cych ma??e?stwo sakramentalne, dzia?a?, nie zarzynaj?c przy okazji ruchu politycznego. Napisa?em w innych w?tkach ju? wcze?niej - dzi? ruch polityczny my?l?cy powa?nie o interesie pa?stwa narodowego musi kierowa? swoj? ofert? do ka?dego rokuj?cego zrozumienie tych kwestii, czy to wierz?cego, czy nie itd. Nie sta? nas dzisiaj na arbitraln? selekcj? w duchu fanatyzmu religijnego. Dlatego wszelkie pomys?y, w rodzaju pomys?u Pana Zagozdy, tworzenia organizacji o celach de facto tak?e religijnych, s? b??dem i s? skazane na pora?k?.

I jeszcze jedno - np. w XVIII wieku w Polsce funkcjonowa?o tylko nierozerwalne ma??e?stwo sakramentalne. No i co? Nawet najbardziej pobo?ny lud nie móg? zatrzyma? kl?ski pa?stwa. Polityka idzie swoim torem. Pobo?no?? narodu pod zaborami nie przek?ada?a si? na sukcesy polityczne, to dopiero letni religijnie pozytywi?ci, a zw?aszcza równie letni w pierwszych dekadach wszechpolacy (narodowcy) zatrzymali ci?g kl?sk i wywalczyli zwyci?stwo. Dmowski je?dzi? do papie?a nie po to, ?eby si? k?ania? nieomylnemu (bo nie jecha? w sprawach religijnych), ale ?eby zasi?gn?? opinii politycznej. Kiedy zasi?gn??, nie pos?ucha?. Dla jego stronników by?o to zupe?nie jasne, a my przed referendum unijnym prze?ywali?my ?a?osny spektakl z poparciem dla UE udzielonym przez Jana Paw?a II (od Unii Lubelskiej do UE), które prawdopodobnie zadecydowa?o w poka?nym stopniu o wyniku politycznego przecie? plebiscytu. I jako? wrogowie Ko?cio?a nie protestowali wówczas, nie krzyczeli, ?e papie? w istocie brutalnie wtr?ca si? do polityki zewn?trznego wobec Watykanu podmiotu prawa mi?dzynarodowego, jakim jest Polska. Co wi?cej, pomimo wielu wypowiedzi i zastrze?e? w niuansach, Jan Pawe? II popiera? ide? Unii Europejskiej, zdaj?c sobie przecie? doskonale spraw?, ?e owa Unia nie wprowadzi ?adnych praw katolickich. Przed wojn? Ko?ció? by? inny, ?y? w innej rzeczywisto?ci i faktycznie walczy? o konkretne rozwi?zania prawne. Dzia?ania polityków wychodz?ce temu naprzeciw mia?y swoje uzasadnienie. Jakie uzasadnienie maj? dzisiaj? W moim przekonaniu, ?adne.
polski blog ru dnia styczeń 26 2012 02:41:06
Niestety, Pan mówi tylko pozornie s?usznie, a w rzeczywisto?ci wyla? Pan tu du?o atramentu, by uzasadni? swoj? tez?, ?e has?o powrotu do zasady nierozerwalno?ci ma??e?stwa jest nierealne (a wi?c w praktyce nieistotne) i nie z tego ?wiata. A tymczasem jest to nieprawda. Równie dobrze móg?by Pan powiedzie?, ?e prawdziwa polsko?? jest dzi? nierealna i naród polski jest dzi? nierealny - i pewnie mia?by Pan wiele racji. Ale przecie? si? z tym Pan nie godzi. Niedobór realizmu? Czy pragnienie pozytywnej zmiany?

Bez przywrócenia ?adu w rodzinach nie mo?na marzy? o ?wiadomej polsko?ci i o narodzie polskim. Narodu si? nie wychowa na salach rozwodowych i na zebraniach partyjnych "realistów", naród si? kszta?tuje w domu rodzinnym, a naród Polski - w domu katolickim, w rodzinie posiadaj?cej matk? i ojca. Nie mo?na wi?c rezygnowa? z wysuwania postulatu likwidacji rozwodów zarówno pod adresem ruchu narodowego, jak i Ko?cio?a. Któ? inny bowiem ma zacz?? robi? porz?dek w tym narodzie, je?li nie WY - politycy, duchowni, intelektuali?ci?

Nie ?yjemy w XIX wieku, kiedy wi?kszo?? Polaków by?a niepi?mienna. Je?li si? chce zrealizowa? wielki cel - taki, jak odbudowa narodu polskiego i polsko?ci - to trzeba na pierwszym miejscu postawi? sprawy najwa?niejsze. Na widocznym miejscu, jako swój znak rozpoznawalny, jako has?o. Trzeba da? ludziom problem przed oczy, kierowa? - jak sam Pan mówi - swoj? ofert? do ka?dego rokuj?cego zrozumienie tych kwestii.

Czy Pan rokuje? Pierwszy krok: odrzuci? sekciarskie my?lenie i manier? walki z urojonym fanatyzmem religijnym (którego w?a?nie w temacie rozwodów - czysto politycznym, cywilizacyjnym - nie ma).

Cho?by w imi? poszanowania swych w?asnych s?ów, ?e chce Pan wychodzi? do takiej Polski, jaka jest, do takich Polaków, jacy s?, i z nimi t? Polsk? naprawia?.

* * *

Polecam dla zrozumienia czym jest prawdziwy realizm polityczny, maj?cy na uwadze prawd? i dobro wspólne:

Realpolitik a realizm polityczny
http://konserwatyzm.pl/artykul/3543/realpolitik-a-realizm-polityczny

Realizm polityczny zak?ada wi?c dzia?anie polityczne, którego celem jest REALNE urzeczywistnienie dobra, a konkretnie dobra wspólnego. Realizm polityczny nie mo?e wi?c oznacza? koncepcji, która przyjmuje inne kryteria oceny dzia?a? politycznych ni? urzeczywistnianie dobra jako obiektywnie istniej?cej i poznawalnej prawdy bytu. Po drugie, realizm polityczny zak?ada podejmowanie takich dzia?a?, które s? adekwatne do tego, by faktycznie urzeczywistni? dobro.
Adam Smiech dnia styczeń 26 2012 09:40:25
Stawiaj?c si? w pozycji kaznodziei unika Pan odpowiedzi na konkretne pytania i wypowiedzi w sprawie bardzo konkretnych problemów.

Co do cytatu z p. Zi?tek - wszystko pi?knie, ale definicjami i rozwa?aniami teoretycznymi niczego si? nie zmieni. Owszem, b?dzie to okazja do ekscytuj?cej wymiany pogl?dów intelektualistów, ale nic poza tym.

Pan zupe?nie nie rozumie, ?e swoim radykalizmem nic nie osi?gnie. Ja chc? wychodzi? do takiej Polski jaka jest, bo innej nie ma. I do takiej jaka jest trzeba zwraca? si? jej j?zykiem w celu osi?gni?cia w?asnych celów, a nie j?zykiem przesz?o?ci, który natychmiast zostanie odrzucony.

Co do celów i sposobów ich osi?gni?cia. Przypominam raz jeszcze - "Polityk? niepodleg?o?ci nie jest ta, która o niej mówi, ani nawet ta, która jej tylko chce, jeno ta, która do niej prowadzi i ma jakiekolwiek widoki do prowadzenia". Prosz? podstawi? pod niepodleg?o?? moralne ?ycie spo?ecze?stwa i ma Pan odpowied?. Ha?a?liwe szermowanie has?ami, b?d? ich "chcenie" niczego nie za?atwi, a mo?e prowadzi?, jak pokazuje historia, i jak ju? tu ró?ni rozmówcy wskazywali, do z?ego.

has?o powrotu do zasady nierozerwalno?ci ma??e?stwa jest nierealne (a wi?c w praktyce nieistotne) i nie z tego ?wiata
Jako program polityczny jest to zadanie nierealne. Jako zadanie Ko?cio?a - jak najbardziej realne. Poza tym, przepraszam, ale widz?, ?e dla Pana has?o jako takie jest najwa?niejsze, za? kwestia realizacji nie ma dla Pana znaczenia. Mierz si?y na zamiary, prawda?

Je?li si? chce zrealizowa? wielki cel - taki, jak odbudowa narodu polskiego i polsko?ci - to trzeba na pierwszym miejscu postawi? sprawy najwa?niejsze
No, w?a?nie, powinni?my zacz?? od ustalenia, co jest w polityce najwa?niejsze i co jest dla ruchu politycznego najwa?niejsze. Endecja w ca?ym okresie walki o niepodleg?o?? nie stawia?a kwestii o których Pan mówi, nie tylko jako najwa?niejszych, ale w ogóle ich nie stawia?a. By?y one oczywi?cie zawarte w jej programie, jako konstatacja faktów, jako wskazanie ideowe, ale nikt z kierowników obozu narodowego nie stawia? tych spraw jako postulatów politycznych. Tym si? w?a?nie ró?nimy - Pan pragnie partii ?ci?le wyznaniowej - katolickiej, której g?ównym zadaniem jest walka o (utracone nawet przez Ko?ció?) pryncypia katolickie. Ja pragn? partii narodowej, która przede wszystkim prowadzi racjonaln? polityk? mi?dzynarodow?, wewn?trzn?, ekonomiczn?, sprzyjaj?c? sile pa?stwa i rozwojowi narodu. W takim pa?stwie, gdzie Polak czuje si? jak w domu i wie, ?e jego w?adze nie s? po to, aby go gn?bi? i kontrolowa?, ?atwo b?dzie przywróci? i ?ad moralny. Pan najwyra?niej idzie drog? niegdysiejszej wypowiedzi p.Goryszewskiego (najwa?niejsze aby Polska by?a katolicka), ja uwa?am, ?e katolicyzm narodu, jego moralno??, nie maj? prze?o?enia na sytuacj? polityczn?, na kwestie suwerenno?ci pa?stwowej itd. Dla polityka s? to sprawy najwa?niejsze.

prawdziwa polsko?? jest dzi? nierealna i naród polski jest dzi? nierealny
Wie Pan, ja tych spraw nie definiuje. Prawdziwa polsko??? Czyli znowu jaka? jej ulubiona forma z przesz?o?ci, tak? Naród jest emanacj? czasów w jakich ?yje, raz jest taki, raz inny. Pan ju? kiedy? pisa?, ?e wspó?czesnych narodów nie uwa?a za narody. Pomijaj?c ju? fakt, ?e Pa?skie (moje, czy np. Pana gjw), wyobra?enia nie kreuj? rzeczywisto?ci, przede wszystkim nie mo?na si? na ni? obra?a?. Panta rei, kiedy? by?o tak, dzisiaj jest inaczej. Poza dogmatami Wiary (w za?o?eniu; SWII skutecznie wzruszy? i niewzruszalne) wszystko jest p?ynne. To nie postulat - to stwierdzenie faktu. Jak pokazuje Pa?ska dyskusja z kol. Marzen? nt. listów tradycyjnych i elektronicznych, i tutaj ci??ko nam b?dzie si? zgodzi?. Fetyszyzm negatywny skierowany przeciwko nowinkom technicznym jest niegodny katolika-intelektualisty. Rozumia? to doskonale O. Kolbe, rozumie to i pod wzgl?dem formy znakomicie realizuje, o. Rydzyk (mój zdecydowany sprzeciw wobec jego dzia?a? sprowadza si? wy??cznie do b??dnych i wr?cz zabójczych dla polskiego my?lenia tre?ci politycznych propagowanych w s?usznej, nowoczesnej formie).

Na zako?czenie -
Bez przywrócenia ?adu w rodzinach nie mo?na marzy? o ?wiadomej polsko?ci i o narodzie polskim.
- powtarzam pytanie z poprzedniego wpisu. W jaki sposób, jakimi instrumentami przywróci Pan ?ad moralny i w jaki sposób, przy pomocy jakich ?rodków przymusu, b?dzie Pan ten ?ad egzekwowa??
polski blog ru dnia styczeń 26 2012 16:57:27
Tym si? w?a?nie ró?nimy - Pan pragnie partii ?ci?le wyznaniowej - katolickiej, której g?ównym zadaniem jest walka o (utracone nawet przez Ko?ció?) pryncypia katolickie. Ja pragn? partii narodowej, która przede wszystkim prowadzi racjonaln? polityk? mi?dzynarodow?, wewn?trzn?, ekonomiczn?, sprzyjaj?c? sile pa?stwa i rozwojowi narodu.


Nieprawda, ja mog? si? podpisa? pod s?owami Tadeusza Do??gi-Mostowicza:

"Otó? o?wiadczam, ?e nigdy nie tylko endekiem, lecz ?adnym partyjniakiem partyjnym, czy partyjniakiem bezpartyjnym nie by?em, nie jestem i nie b?d?".

Jestem Polakiem i zale?y mi na polskiej Polsce (chrze?cija?skiej, oczywi?cie), a nie na kultywowaniu chorych idea?ów "O?wiecenia" i pogodni za "post?pem". A tak?e na polskim ruchu narodowym, który by o tak? Polsk? walczy?, a nie na ruchu "narodowym", który równie dobrze móg?by Pan sobie tworzy? z Murzynów w Namibii czy Ghanie.

Fakt, ?e broni Pan swojej "wizji" dzia?ania poprzez atak na g?osz?cego postulat przywrócenia normalnej Polski, opartej na zdrowej katolickiej rodzinie - bardzo ?le o Panu ?wiadczy. Jako Polak powinien Pan ten postulat wspiera?.
Adam Smiech dnia styczeń 26 2012 17:55:36
Szanowny Panie!

To fakt, ?e zarzuci?em Pana argumentami i mo?e nie ma Pan czasu na którykolwiek z nich odpowiada?, ale to nie upowa?nia Pana do skrótów my?lowych, u?ytych we wpisie powy?ej:

a nie na kultywowaniu chorych idea?ów "O?wiecenia" i pogodni za "post?pem"


broni Pan swojej "wizji" dzia?ania poprzez atak na g?osz?cego postulat przywrócenia normalnej Polski, opartej na zdrowej katolickiej rodzinie - bardzo ?le o Panu ?wiadczy


Jedno i drugie stwierdzenie Pa?skie jest ca?kowicie nieuzasadnione. Mam pewno??, ?e jest to oczywiste dla ka?dego obiektywnego czytelnika tej dyskusji. Prosz? równie? ?askawie zwróci? uwag? na subteln? ró?nic? mi?dzy nami. Pan mnie od razu obra?a i imputuje mi rzeczy zupe?nie nie maj?ce pokrycia w rzeczywisto?ci. Ja, dyskutuj? i wyja?niam istot? swojego stanowiska przy pomocy argumentów. Mo?e nie s? to argumenty najlepsze, przesadzaj?ce, mo?e móg?by je Pan obali?. Ale do tego potrzebna jest dyskusja, a nie zacietrzewienia z powodu nie przyjmowania Pa?skich pogl?dów w ca?o?ci, jako jedynie s?usznych. Dopóki Pan nie odpowie posi?kuj?c si? argumentami, dopóty Pa?skie propozycje pozostan? jedynie koncepcj? abstrakcyjn?. Dlatego jeszcze raz zach?cam do dyskusji.
polski blog ru dnia styczeń 26 2012 19:56:17
@?miech
Wie Pan, retoryka to jeszcze nie wszystko. Od Pana powinno si? wymaga? przede wszystkim traktowania rozmówcy jako Polaka, a wi?c jako potencjalnego sojusznika, a nie przeciwnika. Tymczasem nie tylko ostatni Pa?ski wpis ka?e spyta?, czy naprawd? zale?y Panu na uczciwej i szanuj?cej rozmówc? dyskusji, skoro przytacza Pan dwa moje zdania, stwierdzaj?c, ?e s? nieuzasadnione i dla Pana obra?liwe (i etykietuj?c mnie od razu). A tymczasem oba moje stwierdzenia s? prawdziwe i uzasadnione:

zale?y mi na polskiej Polsce (chrze?cija?skiej, oczywi?cie), a nie na kultywowaniu chorych idea?ów "O?wiecenia" i pogoni za "post?pem".

Mówi?em o sobie.

Fakt, ?e broni Pan swojej "wizji" dzia?ania poprzez atak na g?osz?cego postulat przywrócenia normalnej Polski, opartej na zdrowej katolickiej rodzinie - bardzo ?le o Panu ?wiadczy.

Mam prawo tak uwa?a?, chcia?by ze wzgl?du na u?yte przez Pana pod moim adresem sformu?owania:

Stawiaj?c si? w pozycji kaznodziei
Pan...swoim radykalizmem
dla Pana has?o...jest...najwa?niejsze
Pan pragnie partii ?ci?le wyznaniowej
Pan...idzie drog?...Goryszewskiego
Fetyszyzm negatywny skierowany przeciwko nowinkom technicznym

Je?li to nie jest atak na rozmówc? w celu zaszufladkowania go jako fundamentalisty, kleryka?a, radyka?a, dziwaka, epigona przegranych idei - to, co to jest? Obra?liwy i imputuj?cy mi rzeczy zupe?nie nie maj?ce pokrycia w rzeczywisto?ci atak, wzmacniaj?cy "si??" Pa?skich argumentów, maj?cych podwa?y? s?uszno?? postulatu przywrócenia nierozerwalno?ci ma??e?stwa sakramentalnego, a wi?c ma??e?stwa katolików.

?e tego si? od razu nie zrobi, to jasne. ?e trzeba to jak najszybciej zrobi?, to dla ka?dego Polaka kieruj?cego si? w?a?nie realizmem politycznym te? jest jasne. I oczywiste jest przy tym, ?e nie rozstrzygnie si? to w jednej przypadkowej dyskusji na jednodniowka.pl z nie?yczliwie nastawionymi do tematu rozmówcami, lecz w znacznie szerszym wymiarze i w znacznie d?u?szym czasie. Ta dyskusja powinna dotyczy? nie tylko rozwodów, którymi rewolucja francuska zniszczy?a rodziny i narody, ale i odrzucenia tej spu?cizny filozoficznej i praktycznej tzw. O?wiecenia, która okaza?a si? utopijna, szkodliwa i niezgodna z zasadami cywilizacji ?aci?skiej-personalistycznej.

Podyskutuj? o tym, ale na zasadach partnerskich, w dobrej wierze, bez wywy?szania si?, ataków ad personam i udawania jeszcze potem obra?onego.

Nikt nie ma monopolu na prawd? i na nieomylno??, Panie ?miech.
Adam Smiech dnia styczeń 26 2012 22:32:30
Przykro mi, ?e Pan tak to odbiera. Nie mog? jednak pozby? si? wra?enia, ?e szukanie dziury w ca?ym, czyli rzekomych moich ataków ad personam w stosunku do Pana, s?u?y przede wszystkim rzeczy podstawowej - temu, ?eby Pan nie odpowiedzia? na ?adne pytania/argumenty wysuni?te przeze mnie. Ma Pan oczywi?cie do tego prawo.

Odpowiem Panu po raz ostatni, gdy? dalsza dyskusja z brakiem kontrargumentów z Pa?skiej strony nie ma sensu. Tak naprawd? nie odniós? si? Pan ani do moich wywodów, ani do tre?ci przekazanych w wywiadzie przez Dmowskiego. Szkoda.

udawania jeszcze potem obra?onego.
Napisa?em, ?e Pan mnie obra?a, a nie, ?e jestem obra?ony. Obra?a mnie Pan, gdy? ja nie kultywuj? chorych idea?ów O?wiecenia i nie atakuje Pana jako g?osz?cego postulat powrotu do normalno?ci, ale kwestionuj? mo?liwo?? urzeczywistnienia tego postulatu we wspó?czesnej Polsce. Czy doprawdy nie wida? ró?nicy?

Stawiaj?c si? w pozycji kaznodziei
To moja subiektywna opinia, tak odbieram niektóre Pa?skie stwierdzenia. Nie ma tu intencji obra?enia Pana.

Pan...swoim radykalizmem
Reprezentuje Pan, mo?na powiedzie?, ewangeliczny radykalizm. Czy to nieprawda? I czy to równie? Pana obra?a?

dla Pana has?o...jest...najwa?niejsze
Pan pragnie partii ?ci?le wyznaniowej
Pan...idzie drog?...Goryszewskiego
Czy praktycznie ka?da Pa?ska wypowied? nie ?wiadczy w?a?nie o tym? Je?eli tak nie jest, je?eli si? myl?, co przecie? jest naturalne - nie znam Pana wystarczaj?co dobrze - to trzeba by?o mnie u?wiadomi?.

Fetyszyzm negatywny skierowany przeciwko nowinkom technicznym
To rzeczywi?cie mog?o Pana urazi?, ale nic nie poradz? na to, ?e tak w?a?nie oceniam wstr?t do technologii.

Takie s? moje pogl?dy. nie wywy?szam si?. Przedstawi?em szereg argumentów ?wiadcz?cych wg mnie o braku mo?liwo?ci realizacji postulatów, które Pan proponuje. Nigdzie nie podwa?y?em ich s?uszno?ci. Co wi?cej, wielokrotnie napisa?em lub zasugerowa?em, ?e mo?na je zrealizowa? skuteczniej, innymi ?rodkami ni? wskazane przez Pana. By? mo?e moja, jak Pan pisze "wizja" (cho? ja mam wstr?t do wszelakich wizji, przepowiedni i ró?nych innych okoliczno?ci mistycyzuj?cych polityk?), w zetkni?ciu z rzeczywisto?ci? okaza?aby si? równie? nieskuteczna, nikt tego nie wie. Tyle, ?e moja propozycja jest propozycj? do dyskusji, natomiast Pa?sk? odbieram (mo?e b??dnie, prosz? si? znowu nie obrusza?) jako dogmatyczn? na zasadzie - albo taka albo ?adna.

Na Jednodniówce dyskutujemy na zasadach partnerskich i w dobrej wierze. Ludzie u?ywaj?cy chamskiego j?zyka nie maj? tu prawa wst?pu i nawet si? nie dobijaj? wiedz?c o tym. Ka?dy z uczestników ma jednak swój temperament, zaci?cie polemiczne i na ogó? (wybacz Marzeno!), m?sk? ambicj? do przewodzenia i zwyci?stwa cho?by w boju na argumenty. Najcz??ciej okopujemy si? potem na z góry upatrzonych pozycjach i dalej wiemy swoje. JN to m.in. moje dziecko i subiektywnie oceniam poziom tutejszych dyskusji wysoko. Nikt Panu nie odbiera prawa do odmiennej oceny. Chcia?bym tylko, aby?my wszyscy d??yli do precyzji w naszych wypowiedziach. Je?li ze swojej strony zagalopowa?em si? tu i tam naruszaj?c wymaganie precyzji, mog? tylko przeprosi?.
gjw dnia styczeń 27 2012 18:20:05
Mo?na tak dyskutowa? bez ko?ca. Pan polskiblog b?dzie nadal g?osi? swój ultramontanizm (do czego ma pe?ne prawo jako cz?owiek, dzia?acz bractwa religijnego albo organizacji spo?ecznej) i próbowa? udowodni?, ?e jest to jedyny w?a?ciwy program dla polskiego ruchu narodowego na dzisiaj (co jest szkodliw? i niebezpieczn? bzdur?). Ja jako Polak-ewangelik odrzucam jego stanowisko w cz??ci drugiej z punktu i w ca?o?ci i zdania nie zmieni?. Za w?a?ciwe podej?cie ideowe do tych spraw uwa?am nacjonalizm chrze?cija?ski/pozytywny (wy?szo?? uniwersalnych zasad moralnych nad interesem narodowym) oraz rzymskie podstawy naszej cywilizacji. Nie oznacza to jeszcze, ?e próby przekonywania ludzi politycznie nieprzygotowanych mam zaczyna? za ka?dym razem od obja?niania prawa naturalnego oraz tego, w jaki sposób niez?omno??, wytrwa?o??, ofiarno??, a zarazem d??enie do doskona?o?ci w organizowaniu ludzkiego wysi?ku prowadzi?y do ostatecznego zwyci?stwa rzymskie legiony. Jestem bowiem zwolennikiem Realpolitik zamiast dogmatyki.
polski blog ru dnia luty 08 2012 14:27:21
"PROF. G. KUCHARCZYK O ANTYKATOLICKICH MITACH - RELACJA

We wtorek 7 lutego (2012) klub Polonia Christiana go?ci? w Krakowie prof. Grzegorza Kucharczyka - wybitnego historyka i publicyst?, autora licznych ksi??ek i artyku?ów naukowych.

W wyst?pieniu zatytu?owanym "Antykatolickie mity" prelegent nakre?li? historyczne korzenie propagandy antykatolickiej w Europie, poczynaj?c od czasów Reformacji, poprzez kolejne stulecia, w których intensyfikowa?y si? wysi?ki zmierzaj?ce do kompromitacji Ko?cio?a, sko?czywszy na XX wieku, powszechnie znanym z totalitarnych eksperymentów i prze?ladowa? katolików na niespotykan? dot?d skal?.

Wyk?adowca Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu mówi? o znaczeniu propagandy jako mechanizmu narzucaj?cego spo?ecze?stwu antyklerykalny przekaz. Podkre?li? równie? mnogo?? ?rodków s?u??cych do prowadzenia tego typu dzia?a?, m.in. poprzez konstruowanie mitów i stereotypów na temat Ko?cio?a Katolickiego. Wiele z takich mitów, propagowanych po 1517 r. przetrwa?o do czasów wspó?czesnych.

Motyw nowoczesno?ci i przeciwstawianie mu wiary katolickiej jako symbolu zacofania sta? si? charakterystyczn? figur? propagandow? okresu rewolucji francuskiej. Ów antykatolicyzm czerpa? swoje inspiracje z ideologii rewolucyjnej, której twórcy chcieli "zacz?? ?wiat od nowa". Symbolem tego nowego porz?dku mia?o by? og?oszenie we Francji republiki w 1792 r.

Zdaniem prof. Kucharczyka, restauracja starego porz?dku po Kongresie Wiede?skim 1815 r. nie nios?a ze sob? kresu propagacji antykatolickich stereotypów. Ca?a niemiecka publicystyka liberalno-protestancka w tym okresie zacz??a postrzega? kultur? katolick? jako obc? i przyjmuj?c dokonania Reformacji jako jedyne ?ród?o kulturowe ówczesnych Niemiec. Katolików obwiniano za przeró?ne zjawiska, m.in. za... epidemi? cholery w Genui. Tego typu narracja w nieodleg?ej perspektywie przyczyni?a si? do powstania i wcielania w ?ycie zasad "kulturkampfu".

Wiek XX to intensywne wykorzystywanie propagandy do dyskryminacji katolicyzmu w Europie. Komunistyczna indoktrynacja opiera?a si? cz?sto na ukazywaniu wierz?cych jako starych, zacofanych ludzi - w przeciwie?stwie do m?odych pokole?, pragn?cych kszta?ci? si? w sposób "nowoczesny" i w oderwaniu od udzia?u w praktykach religijnych. Nowym elementem propagandy, szczególnie w nazistowskich Niemczech, by?o publikowanie licznych tre?ci dotycz?cych rzekomo przest?pczej dzia?alno?ci duchownych. (...)r1;

?ród?o: http://www.piotrskarga.pl/ps,9326,8,0,1,I,informacje.html (08.02.2012)

Dzi?kuj? za mo?liwo?? powiedzenia prawdy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKU?Y PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKU?Y L. KULI?SKIEJ
T?umaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014