Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumMaj 30 2017 00:40:33
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 5
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
Pabianiczanie ginęli także w Starobielsku...
Pabianiczanie ginęli także w Starobielsku...
Piękno pabianickiego cmentarza
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Moore. Manchester
Francja. Niemcy. kat...
Świdwin - referendum...
Putin a Polska
Pobicie Mateusza Pis...
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Sprawy ukraińskie z Trumpem w tle
Jednodniówka Narodowa

Tak, wiem, kolejność tytułu jest nieprawidłowa. Donald Trump i jego zaprzysiężenie zasługują na pierwsze miejsce. Część emocji rozpalających Amerykanów i cały świat, w tym Polskę, znalazła ujście w ceremonii inauguracji nowego prezydenta USA. Teraz, kiedy Donald Trump objął oficjalnie stanowisko, pozostaje nam czekać już nie na domysły i na przerzucanie się przez strony medialną propagandą, ale na konkrety. W najbliższym czasie przekonamy się, ile z zapowiedzi Trumpa i w jakim kształcie zostanie rzeczywiście zrealizowanych. W czasie pierwszego przemówienia nowy przywódca Stanów mówił bardzo pięknie. Każdy z zainteresowanych przyszłością światowego bezpieczeństwa mógł znaleźć w tym przemówieniu symptomy zmiany. Głównym przesłaniem było "America first" (Ameryka przede wszystkim) oraz zapewnienie, że Stany Zjednoczone "nie chcą narzucać amerykańskiego stylu życia innym krajom, ale chcą być (dla nich) przykładem". Trump podkreślił też. że "będą chronić stare sojusze i tworzyć nowe". Wkrótce potem na stronach Białego Domu ukazały się publikacje zawierające cele polityki zagranicznej i militarnej nowej administracji. Głównym celem ma być zniszczenie ISIS i innych grup radykalnych islamistów. Nie wyklucza się użycia siły poza granicami i zapowiada kontynuację budowy systemy obrony antyrakietowej. Trudno w tych ogólnikach znaleźć, przynajmniej literalnie, zapowiedź jakiejkolwiek zmiany. A jednak powtórzono i tam, że "świat musi wiedzieć, że (...) zawsze jesteśmy zadowoleni, kiedy starzy wrogowie stają się przyjaciółmi, a starzy przyjaciele zostają sojusznikami". Stwierdzenie to przyjmuje się powszechnie, przez jednych z nadzieją, przez drugich ze zgrozą, jako zapowiedź nowego resetu z Rosją. Zatem, musimy czekać. Z nadchodzących wiadomości nie wyłania się spójny obraz, raczej obraz swego rodzaju chaosu informacyjnego płynącego z obozu nowego prezydenta. Jest to prawdopodobnie zamierzone. Z jednej strony mamy bowiem przesłuchania kongresowe nominatów Trumpa na Sekretarzy Stanu i Obrony, odpowiednio Rexa Tillersona i Jamesa Mattisa, którzy w ich trakcie powtarzają neokonserwatywną papkę o "zagrożeniu rosyjskim" (Tillerson), czy nawet o "konieczności przygotowania USA do zbrojnej konfrontacji z Rosją, która próbuje zniszczyć NATO" (Mattis). Także nominowany na Sekretarza Skarbu Steve Mnuchin podczas przesłuchań stwierdził, że będzie "na 100%" egzekwować dotychczasowe sankcje wobec Rosji, ale dodał, "chyba że nastąpi jakieś porozumienie z Rosją". Komentatorzy antyestablishmentowi przyjmują te stwierdzenia w najlepszym wypadku bez entuzjazmu, podkreślając jednak, że wobec Kongresu zdominowanego przez War Party i oportunistów, musieli tak a nie inaczej mówić, żeby w ogóle objąć stanowiska. Pozostaje nam jedynie podzielić ich nadzieje i oczekiwania. Tym bardziej, że, z drugiej strony, sam Trump wypowiedział się zupełnie odmiennie, w swoim znanym bezkompromisowym stylu, w wywiadach udzielonych dwu europejskim gazetom - The Timesowi i Bildowi.

Czytaj całość
Czy trzeba się bać Dugina?
Polityka Zagraniczna

Zapraszam do lektury tekstu, który z różnych powodów powstawał przez ostatnie kilka lat. Sytuacja znowu się zmieniła, ale jego tezy ciągle pozostają aktualne. A czy Aleksander Dugin ma rację, twierdząc, że zwycięstwo Trumpa wszystko zmieniło? - przekonamy się wkrótce.

Czy trzeba się bać Dugina?

Rząd RP odbudowuje mniejszość ukraińską

Kilka tygodni temu w tekście "Ukraina do konstytucji"pisałem m.in. o odtwarzaniu w Polsce mniejszości ukraińskiej:

Zapowiedziano również cztery dodatkowe przejścia graniczne i ułatwienia dla Ukraińców w przekraczaniu granicy z Polską. Zatem utrwalony zostanie proces imigracji z Ukrainy do Polski, który już w chwili obecnej liczony na 1,5-2 miliony prowadzi do najistotniejszej zmiany demograficznej w Polsce po przesiedleniach w drugiej połowie lat czterdziestych XX wieku - do odbudowy potężnej mniejszości ukraińskiej i zmiany oblicza etnicznego naszego kraju.

Obecnie otrzymaliśmy od rządu zapowiedź oficjalnego programu "Restytucji mniejszości ukraińskiej w Polsce", oczywiście bez nazwania tego w ten sposób.

Dziennik Gazeta Prawna z 18.01.17 (Link) podaje m.in. następujące pomysły rządu w tej kwestii:

- Nowa polityka migracyjna nastawiona głównie na Ukraińców ma być skuteczną receptą na demograficzne kłopoty Polski.

- Rząd stawia na młodych. Większość Ukraińców przyjeżdża do Polski w ramach procedury oświadczeń. Maksymalnie mogą zostać przez pół roku. Rząd myśli o wprowadzaniu ułatwień w dawaniu wiz na dłuższe pobyty.

- Ułatwienia dla rodzin. Dzieci imigrantów zyskają szerszy dostęp do edukacji. Niewykluczone, że dzieci osób z pozwoleniem na stały pobyt w Polsce zostaną np. objęte programem 500 plus.

- Rząd będzie zachęcał Ukraińców do uzyskiwania kart stałego pobytu oraz obywatelstwa.

Uważam, że jest to zaplanowana, celowa robota, która ma związać Polskę i Polaków z interesami Ukraińców wbrew nam samym. Już od jakiegoś czasu na uczelniach, w sklepach, wśród ekip technicznych coraz więcej Ukraińców, a teraz jeszcze mają uzyskać dodatkowe ułatwienia i to głównie ludzie młodzi. Cóż, monoetniczność Polski po 1945 r. stała zawsze kością w gardle naszym wrogom (a już szczególnie asymilacja dużej części Ukraińców po Operacji Wisła), dlatego znaleźli drogę obejścia (i to nawet, jeśli mamy świadomość tego, że część importowanych Ukraińców potraktuje Polskę jako przystanek w drodze na zachód). Dzieje się to przy pomocy polskich fanatyków walki z Rosją, którzy w sposób całkowicie nieodpowiedzialny wzdychają do tych stepów bezkresnych, do tego, co było, wciągając w swoje deliryczne działania cały naród i kraj. Tamtych ziem nikt im nie wróci, więc będą budować ukraiński Piemont w obecnej Polsce. Przypominam, że w I RP te złudzenia skończyły się hajdamackimi rzeziami, zaś w II RP kresowym ludobójstwem. Próba zawrócenia biegu historii w obecnym przypadku, skończy się kiedyś bez wątpienia kolejnym dramatem. Proszę zwrócić uwagę, że rząd państwa polskiego nie propaguje np. osiedlania się Polaków na Ziemi Czerwieńskiej (pomyślmy, jaki ryk podnieśliby wówczas Ukraińcy), ale odwrotnie.

Tylko niech ktoś za lat naście, czy dziesiąt, nie mówi, że "my nie wiedzieliśmy, nie spodziewaliśmy się, nie przewidywaliśmy". Po tragicznych dziejowych doświadczeniach Polski takie zgrane frazesy nie mogą być już nigdy więcej wytłumaczeniem dla skrajnego politycznego obskurantyzmu współczesności.

Zniszczony pomnik w Hucie Pieniackiej

8 stycznia 2017 r. nieznani sprawcy zniszczyli (wysadzili) pomnik-upamiętnienie polskich ofiar zbrodni w Hucie Pieniackiej. Przypomnijmy, 28 lutego 1944 r. pododdziały SS Galizien i miejscowy oddział UPA dokonały krwawej pacyfikacji Huty Pieniackiej mordując ponad 860 Polaków i niszcząc całkowicie wieś. Zniszczony pomnik stanął w 2005 r. Można domniemywać, gdyż takie argumenty pojawiały się i pojawiają w internecie i nie tylko, ze strony ukraińskiej, że jest to swoista zemsta za niszczenie w Polsce pomników UPA. Argumentacja taka jest całkowicie błędna i wynika z niemożności zrozumienia przez pogrobowców UPA różnicy między mordującym a mordowanym, między przejechanym a tym, który przejechał, innymi słowy, między dobrem a złem. Polski pomnik upamiętniał ofiary okrutnej zbrodni dokonanej przez pachołków hitlerowskich i organizację na wskroś szowinistyczną. Został postawiony z aprobatą władzy państwowej Ukrainy. Likwidowane w Polsce, jak najbardziej słusznie, upamiętnienia UPA są po pierwsze, nielegalne, po drugie zaś, jako gloryfikujące ludobójczą organizację, bezwzględnie niedopuszczalne w polskiej przestrzeni publicznej. Tyle. Czekamy jeszcze na sugestie wiadomych polskich polityków i pismaków, że wysadzenie było prowokacją Putina...

PS. No i tłumaczyć mużykowi a i tak nie zrozumie... Oto szef IPN ukraińskiego, znany kłamca i gloryfikator UPA Wołodymyr Wiatrowycz, stwierdził: "działania w Hucie Pieniackiej podobne są do aktów wandalizmu na ukraińskich cmentarzach w Polsce. Są one analogiczne i mają ten sam cel: wywołanie wojny na pomniki. Niszczenie grobów i pomników po obu stronach granicy powinno spotkać się z jednakowym, zdecydowanym potępieniem w obu krajach, zarówno ze strony władz, jak i społeczeństwa obywatelskiego".

Obejrzyj całość
W oczekiwaniu na zaprzysiężenie Trumpa
Polityka Zagraniczna

Zbliżająca się szybkimi krokami data zaprzysiężenia Donalda Trumpa, jako 45 prezydenta Stanów Zjednoczonych powoduje wyraźne przyspieszenie polityczne w tym kraju. Akcja przeciwko Trumpowi ma dwojaki charakter, po pierwsze, jest to atak bezpośredni, po drugie, dotychczasowa administracja w pośpiechu prowadzi politykę faktów dokonanych, które mają związać ręce nowemu prezydentowi. Można się jedynie dziwić, że sytuacja - pomimo oskarżeń o charakterze zasadniczym i to w wykonaniu najważniejszych instytucji bezpieczeństwa państwa, czołowych mediów będących potężnym oparciem dotychczasowego establishmentu, wreszcie promowanych przez te media wpływowych i popularnych polityków - nie wydaje się być jeszcze ekstremalną. U nas podobna sytuacja, czyli nie przymierzając, uznanie przez czołowych polityków i przez większość głównonurtowych mediów oraz służby wywiadu, że nowowybrany prezydent RP jest kreacją rosyjskich służb, hakerów i samego W.Putina, doprowadziłaby z pewnością do przewrotu politycznego i to o charakterze gwałtownym. I choć USA to nie Polska, zagrożenia nie można absolutnie bagatelizować.

Przed Bożym Narodzeniem mieliśmy wystąpienie CIA zarzucające wprost Rosji wykreowanie Trumpa. Teraz doszedł raport FBI w tym samym tonie. Po nim Obama kazał wydalić z kraju dyplomatów rosyjskich i rozszerzyć sankcje na Rosję. Człowiek z pewnością opętany nienawiścią do Rosji, a jednocześnie czołowa twarz amerykańskiej War Party (Partii Wojny), senator John McCain robi objazd po krajach bałtyckich, Ukrainie i Gruzji, potwierdzając(!?) tam zobowiązania USA, otwarcie oskarżając Rosję o wykreowanie Trumpa i nawołując do poszerzenia sankcji i do przeciwstawienia się imiennie samemu Władimirowi Putinowi. Na Ukrainie McCain powiedział: Przekazuję przesłanie od amerykańskiego narodu - jesteśmy z wami, wasza walka jest naszą walką i razem zwyciężymy (...) W 2017 roku pokonamy najeźdźców i odeślemy ich tam, skąd przyszli. Do Władimira Putina (kieruję przekaz): nigdy nie pokonasz ukraińskiego narodu, ani nie pozbawisz go niepodległości i wolności.

Czują Państwo, czym to pachnie. Można co prawda uznać McCaina za człowieka chorego psychicznie, ale byłoby to tylko akademickie uproszczenie i niczego by w istocie nie zmieniło w rzeczywistości, w której przyjmowany jest on przez marionetkowe rządy wasali USA, jak tytan zwiastujący prawdziwą wolność, jak Prometeusz niosący światło demokracji na ziemie otoczone cieniem moskiewskiego samodzierżnego kagiebisty. Nawiasem mówiąc, prezydent Putin zwrócił kiedyś uwagę na fakt, że McCain został pojmany w czasie wojny wietnamskiej, przetrzymywano go w dziurze w ziemi i zasugerował możliwość poddania (jeszcze nie)senatora praniu mózgu...

Czytaj całość
"Degradacja" Jaruzelskiego..?
Jednodniówka Narodowa

Nie będę mówić o rzeczywistości za oknem. Nie jestem po żadnej ze stron. Nie popieram ani tych, którzy po ośmiu latach w opozycji wzięli się do rządów w sposób skrajnie amatorski, do niczego nie przygotowani, tworzący prawne buble i ustawy pisane pod konkretne zamówienie, kupujący poparcie rozdawnictwem pieniędzy na kredyt, wszystko utopione w sosie zupełnie nieznośnej propagandy.

Nie popieram też tych, którzy po ośmiu latach rządów rosnącej biurokracji i kontroli nad obywatelem, występują teraz w roli obrońców nie wiadomo kogo, bo nie zwykłego Polaka, któremu za ich rządów przybyło jedynie obowiązków nakładanych przez państwo. Przy czym jedni i drudzy prześcigają się w nienawiści do Rosji i w miłości do Ukrainy. Jedni i drudzy są siebie warci. Niestety, skala poparcia partii rządzącej i głównych sił opozycji parlamentarnej dowodzi, że Polacy pragną dalej błędnego koła rządów postsolidarnościowych, że nie są gotowi na realną zmianę, zmianę, której przykłady mamy w świecie. Cyrk, z którym mamy do czynienia, dotyczy mnie jak każdego innego obywatela naszego kraju. Świadczy on na pewno o naszej cywilizacyjnej degradacji. Jednak moja pozycja polityczna jest zupełnie inna od pozycji rządu i opozycji. To nie moja walka i nie zamierzam się w nią angażować, pozostawiając sobie prawo do krytyki z mojego punktu widzenia.

Tragedia Chóru Aleksandrowa

Świąteczny dzień 25 grudnia rozpoczął się od fatalnej wiadomości o tragicznej śmierci w katastrofie lotniczej 64 członków słynnego chóru Armii Rosyjskiej im. Aleksandrowa. Ze względu na swój wysoki poziom artystyczny i szeroki repertuar, Chór Aleksandrowa (tak był potocznie nazywany) był niezwykle popularny na całym świecie, także w Polsce. Oprócz klasycznego repertuaru - radzieckich pieśni wojskowych, wykonywał także tradycyjne rosyjskie pieśni i przyśpiewki ludowe, światowe szlagiery oraz utwory typowe dla krajów, w których występował. W Polsce Chór prezentował m.in. dwie piękne polskie pieśni wojskowe - "Czerwone maki na Monte Cassino" oraz "Okę (Szumi dokoła las)". W ostatnim czasie, w ramach promocji nowej historii, mającej łączyć Rosjan, Chór włączył do swego repertuaru także pieśni armii carskiej. I choć Aleksandrowcy występowali często w naszym kraju ciesząc się wielką popularnością (i nienawiścią garstki szaleńców), mnie osobiście dane było zobaczyć ich na żywo jeden jedyny raz daleko od Ojczyzny, w Mieście Krzyża, podkaukaskim Stawropolu, w 2014 r. Poniżej prezentuję kilka zdjęć z tego występu, który zapowiadał i kończył miejscowy arcybiskup. Chór nie śpiewał w rosyjskim mieście polskich pieśni, ale wykonywał jedną naszą wspólną (jeśli chodzi o muzykę) pieśń "Pożegnanie Słowianki" Wasyla Iwanowicza Agapkina, czyli nasze "Rozszumiały się wierzby płaczące". 9 maja 2015 r. w Moskwie wraz z Kolegą Zbigniewem Sekulskim śpiewaliśmy tę pieśń z Rosjanami (oni swoją, my swoją wersję) na obchodach 70-lecia Dnia Zwycięstwa.

Nie wiem, ilu ludzi spośród uwiecznionych na moich zdjęciach zginęło w katastrofie. Wszystkim rodzinom rosyjskich muzyków i innych osób, które dziś, zaledwie na 12 dni przed rosyjskim Bożym Narodzeniem, w sposób nagły straciły życie, głęboko współczuję i składam kondolencje. Wierzę, nawet jestem pewien, że Rosjanie odbudują Chór Aleksandrowa, i że będzie on trwał pomimo tej tragedii.

Adam Śmiech



Oglądaj wszystko
Ukraina do konstytucji
Polityka Zagraniczna

W piątek 2 grudnia odwiedził Polskie ponownie, i tak naprawdę, nie wiadomo po co, postmajdanowy prezydent Ukrainy, król czekolady Petro Poroszenko. Wizyta posłużyła władzom Polski do kolejnego głośnego wyrażenia bezwarunkowego poparcia dla Ukrainy.

Wygląda na to, że mamy do czynienia z czymś w rodzaju nowej świeckiej tradycji – co dwa miesiące Polakom bombardowanym nieustannie wzrastającym zagrożeniem rosyjskim, wtłacza się do głów, jakież to głębokie więzy przyjaźni i interesu politycznego łączą bratnie narody polski i ukraiński.
Będę przypominał o tym do znudzenia, ze względu na historyczne – bez wątpienia negatywne – znaczenie tych dokumentów, że w sierpniu Prezydent RP w Kijowie, a październiku Sejm RP podjęli deklaracje o bez alternatywnym sojuszu Polski z Ukrainą, silnie antyrosyjskie w treści i angażujące wprost Polskę, jako samozwańczego gwaranta niepodległości i nienaruszalności terytorialnej Ukrainy, na razie przynajmniej werbalnie, także w „walkę” o odzyskanie przez nią Krymu i Donbasu. Polska stała się de facto gwarantem administracyjnych zmian dokonanych przez bolszewików (Donbas), przez Chruszczowa (Krym) oraz podbojów militarnych i politycznych ZSRR (Kresy Płd-Wsch RP, Ruś Zakarpacka, część ziem należących do Rumunii).

Podbrodzie - relacja+foto
Dzięki uprzejmości organizatorów udostępniamy relację z uroczystości w Podbrodziu wzbogaconą zdjęciami.

3 grudnia 2016 roku w Pabrade (pol. Podbrodzie), miejscowości położonej niedaleko Wilna, będącej skupiskiem mniejszości polskiej na Litwie - litewskiej Polonii, odbyły się uroczystości poświęcone trudnemu okresowi stosunków polsko-litewskich.

Miasto Podbrodzie (prawa miejskie nadane w 1521 roku przez Króla Zygmunta Starego) w listopadzie 1939 roku zostało wybrane przez władze litewskie na lokalizacje obozu przejściowego dla mieszkańców Wileńszczyzny, obywateli II RP, osoby różnych narodowości i wyznań (Polacy, Białorusini, Rosjanie, Żydzi, katolicy i prawosławni, ...), których ówczesne litewskie władze traktowały jako element niepewny światopoglądowo i politycznie.

Niedawno przeprowadzone badania historyczne jednoznacznie wykazały, że w tej miejscowości znajdował się także litewski obóz pracy.

Czytaj całość
"Chyba już nikt poza Polską nie upomina się o Krym"
Jednodniówka Narodowa

Powyższe słowa wypowiedział minister spraw zagranicznych Polski Witold Waszczykowski w wywiadzie udzielonym portalowi Onet, 21 listopada b.r. Są one wyrazem, po pierwsze, tragicznego trwania przy politycznych schematach rodem z XIX wieku; po drugie, wyrazem bezradności wobec niemożności realizacji tych schematów; po trzecie wreszcie, jakże klasycznym wołaniem na świat - a nuż do kogoś ważnego to dotrze i wesprze to polskie upominanie się o Krym. Hm..., ale czy aby na pewno polskie? Oczywiście na zewnątrz tak jest - Polską rządzą określone siły polityczne, które wyznają taki punkt widzenia na politykę zagraniczną i pracują one nie tylko i nie przede wszystkim na konto własne, ale właśnie na konto Polski. I nie ma tu znaczenia, że są w Polsce wcale nie nieliczne środowiska, które nie tylko takiej wizji politycznej nie podzielają, ale nawet ją piórem i słowem zwalczają. Tak to już jest. Dla świata to Polska, a nie sanacja wzięły udział w rozbiorze Czechosłowacji, a głosy temu nawet zdecydowanie przeciwne, to było tylko wołanie polskiej opozycji nie mające wpływu na zachowanie państwa. Z punktu widzenia wewnętrznego, nie jest to oczywiście głos Polski, ale tylko i aż głos dominujących w Polsce po 1989 r., a szczególnie po pierwszym Majdanie i Smoleńsku, środowisk nieprzytomnie rusofobicznych. Tylko, gdyż bez ryzyka popełnienia wielkiego błędu można powiedzieć, że miliony Polaków - nawet wyborców partii rządzącej i nawet nie darzących Rosji sympatią - nie pragną jednocześnie wojny z naszym największym sąsiadem, chcieliby korzyści dla Polski na wymianie handlowej z nim, a przede wszystkim, wcale nie chcą popierać ponurej kliki ukraińskich hochsztaplerów, która ideologię banderowską uznała za fundament swojego nowego państwa. Aż, gdyż wymowa liczb i większości jest jednoznaczna. Dlatego musimy, jak pisał Dmowski - przyjąć i upokorzenie, które spada na naród za to co jest w nim marne, ale i być gotowi na sytuację, w której zostaniemy jako Polska wplątani w sytuację, która zagrozi bytowi naszego państwa i nas wszystkich, także wrogów polityki konfrontacji z Rosją z hasłem "tryumf albo zgon" wypisanym na sztandarach, i mieć na taką okoliczność własny plan. Tym bardziej, po tragicznie bezsensownych deklaracjach Prezydenta RP i Sejmu z sierpnia i października dekretujących bezalternatywne wspieranie Ukrainy, także w "odzyskiwaniu" terytoriów.


Czytaj całość
Na nutę "wszystko albo nic" - polemika z J.Dmowskim
Jednodniówka Narodowa

W "Myśli Polskiej" nr 47/48 z 20-27 listopada 2016 r., Kol. Jędrzej Dmowski w ostrych słowach polemizował z pozytywnymi ocenami twórczości zmarłego niedawno Andrzeja Wajdy, które ukazały się po śmierci reżysera na łamach naszego tygodnika. Ponieważ obok Kol. Łukasza Kobeszki i przytoczonych krótko opinii Kolegów Jana Engelgarda i Bohdana Piętki, dłuższy tekst poświęciłem Wajdzie również ja, uważam za konieczne odnieść się w do krytyki Kol. Dmowskiego.

Przede wszystkim powtórzę, co już napisałem w mojej opinii o filmie "Wyrok na Franciszka Kłosa" - trudno mieć pretensje do pisarzy i reżyserów o zmiany dokonane w ich dziełach. Rembek i Andrzejewski, nawet jeżeli "pożyczyli" niektóre wątki biografii swoich bohaterów od rzeczywiście istniejących osób, nie pisali reportażu z ich życia, ale tworzyli własną wizję ich losów. Jest to technika obecna w literaturze od samego jej początku. Podobnie reżyserzy nie są w 100% związani treściami powieści, które ekranizują, ani tym bardziej realnymi pierwowzorami postaci. To także praktyka znana od samego początku kina. Czym innym byłaby powieść i film biograficzny. Wówczas stawianie zarzutów niezgodności z życiem ma swój sens i uzasadnienie.

Tym, co jednak w największym stopniu uderzyło mnie w krytyce Kol. Dmowskiego, to olbrzymi ładunek agresji i emocji w ocenach oraz - to jest najistotniejsze - same oceny. Niech mi Szanowny Kolega wybaczy, ale odniosłem przemożne wrażenie, że wpisują się one w stanowisko antykomunistyczne i anty-PRL w wydaniu tzw. prawicy postsolidarnościowej, szerzej - prawicy odwołującej się do tradycji romantycznej patriotyzmu ofiarnego. Taki punkt widzenia jest oczywiście częścią polskiego świata, dziś szczególnie mocno obecną, ale jest również faktem, że właśnie ten rodzaj patriotyzmu emocjonalnego, uczuciowego był wielokrotnie poddawany ostrej krytyce i odrzucany przez narodowo-demokratyczny nurt ideowy w polityce polskiej.


Czytaj całość
Strona 3 z 57 < 1 2 3 4 5 6 > >>
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014