Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumListopad 22 2017 23:12:46
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 5
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
19
19
Marsz Pamięci w Warszawie - 11.07.2013
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Projekt euromajdanu ...
Trump w Polsce
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Realizm w polityce polskiej - Konstantynów 16.02.17
Jednodniówka NarodowaZ przyjemnością przedstawiamy zapowiadany zapis spotkania z Konstantynowa Łódzkiego.
Co dalej w sprawie ukraińskiej?
Tematyka ukraińska

W poprzednim numerze "Myśli Polskiej" (nr 7-8 z 12-19.02.17) skomentowałem wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego i prezydenta Andrzeja Dudy dotyczące banderyzacji Ukrainy, wystąpienia po raz pierwszy tak daleko idące w krytycyzmie tego zjawiska. Jakkolwiek były one skierowane do polskiej opinii publicznej, zauważono je naturalnie i na Ukrainie, gdzie reakcja, z oficjeli, na razie szefa ukraińskiego IPN, neobanderowca Wołodymyra Wiatrowycza, znanego kłamcy i manipulanta, a jednocześnie miłego partnera polskiego IPN-u w demaskowaniu jedynie słusznych zbrodni sowieckich, który - bez zaskoczenia - stwierdził, że Ukraina, szczególnie na żądanie z zewnątrz, nie odrzuci, ani nie będzie uzgadniać swojej historii, wypominając przy tym Polakom udział w pogromach antyżydowskich. Obok tego, w Kijowie rozpoczęto obchody roku 75 rocznicy powołania UPA. Aha, i zapomniałbym, Ukraińcy, przepraszam, oczywiście agenci Putina, powiesili baner z Banderą na płocie polskiej ambasady.

Od tego czasu również Jarosław Kaczyński powtórzył swoje słowa, tym razem w wywiadzie dla "Gazety Polskiej" (nr 6/17), mówiąc: Ale musimy też powiedzieć otwarcie, iż poziom ignorowania przez władze w Kijowie spraw związanych z ludobójstwem dokonanym na naszych obywatelach na Wołyniu i w Galicji Wschodniej, a często też zakłamywania ich prawdziwego przebiegu, gloryfikowania sprawców, przekroczył granice akceptowalności.(...) Jakiś czas temu rozmawiałem długo z prezydentem Poroszenką i powiedziałem mu wprost: z Banderą do Europy nie wejdziecie, trzeba wybrać - albo integracja z Zachodem i odrzucenie tradycji UPA, albo Wschód i wszystko, co się z nim wiąże.

Doceniając, niezależnie od faktycznych intencji prezesa PiS, obecne wystąpienia, nie sposób nie skomentować raz jeszcze owej "granicy akceptowalności". Czy naprawdę dopiero w drugiej połowie 2016 r. granica ta została przekroczona, kiedy upamiętnienia UPA liczy się w kilkanaście tysięcy, a może więcej, kiedy polityka historyczna jest w rękach neobanderowców, zaś nasilenie tych zjawisk miało miejsce po objęciu władzy przez Juszczenkę, a ostatnio, przez Poroszenkę? Przecież to są oczywiste sprawy, z których kto, jak kto, ale Kaczyński musi sobie zdawać sprawę. Blefuje zatem w żywe oczy. I druga kwestia - to rozróżnienie między dobrym Zachodem a złym Wschodem. Tak się składa, na nieszczęście polskich banderofili, którzy pragnęliby zdemaskować rękę rosyjsko-sowiecką, że szowinistyczny ruch ukraiński jest czystą kreacją Zachodu, najpierw Austro-Węgier, później Niemiec (Republiki Weimarskiej i III Rzeszy), wreszcie, po wojnie, służb specjalnych USA, Wielkiej Brytanii i RFN. Bez wsparcia Zachodu, ruch ten nie zaistniałby w takim wymiarze, nie rozwinął się, nie miał takich morderczych "osiągnięć" w czasie II w.św. i nie przetrwał 50 lat po wojnie. Wystarczy spojrzeć na życie i działalność Mykoły Łebeda, przed wojną współorganizatora zamachu na Pierackiego, podczas wojny jednego z głównych odpowiedzialnych za ludobójstwo na Polakach, a po wojnie "zdemokratyzowanego" przywódcy ruchu ukraińskiego za wielką wodą, pupila CIA. W tej sytuacji bliżej prawdy w swoich oczekiwaniach od Zachodu jest Poroszenko et consortes niż Kaczyński. W Polsce nikt z decydentów tego nie zauważa i nie chce zauważyć. A kiedy Parlament Europejski w 2010 r. - występując wbrew tej zachodniej tradycji - przyjął rezolucję w sprawie ówczesnej sytuacji na Ukrainie, w której zawarta była negatywna ocena przyznania tytułu "Bohatera Ukrainy" Banderze, to Paweł Kowal i różne polskie środowiska proukraińskie krytykowały tę decyzję.
Z punktu widzenia Ukrainy wygląda to zatem zupełnie inaczej - to Zachód dawał pieniądze, wspierał, roztaczał parasol ochronny w przeszłości, a ostatnio wspomagał pieniędzmi i propagandą rewolucje "pomarańczową" i "godności". Konfrontując wypowiedź Kaczyńskiego z faktami i oczekiwaniami neobanderowskiej Ukrainy, widać, że takie sytuacje jak rezolucja z 2010 r., to odstępstwa od reguły, zaś wizja złego/dobrego panująca w Polsce i wyrażona przez Kaczyńskiego, co najwyżej odpowiada kanonom szkolnego wykładu moralności, nie mającego jednakże wiele wspólnego z rzeczywistością polityki międzynarodowej.

Czytaj całość
List otwarty ws. obcych wojsk w Polsce
Od zaprzyjaźnionego środowiska otrzymaliśmy następujący list otwarty. Jednodniówka Narodowa identyfikuje się z jego przesłaniem.

Warszawa, dnia 17 stycznia 2017 roku

LIST OTWARTY W SPRAWIE OBECNOŚCI WOJSK AMERYKAŃSKICH W POLSCE

My niżej podpisani - polskie organizacje społeczne i mieszkańcy Warszawy - w 72. Rocznicę Wyzwolenia Stolicy Polski spod okupacji niemieckiej, wyrażamy swoje obawy i sprzeciw wobec wprowadzenia i rozlokowania wojsk Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej na terytorium naszej Ojczyzny. Obecność obcych wojsk na terytorium naszego kraju zawsze w historii była symbolem pozbawiania Polaków rzeczywistej Niepodległości i pełnej Suwerenności. Dziś obecność obcych wojsk na polskim terytorium stanowi zagrożenie naszego pokojowego bytu i niesie groźbę wciągnięcia nas, pod flagą NATO, w konflikt z naszymi sąsiadami w imię nie polskich interesów.

Bieg historii wskazuje, że USA od dwóch wieków realizuje politykę prowadzenia działań zbrojnych poza granicami swego kraju. Równocześnie za sprawą USA wybuchały i wybuchają wojny w różnych zakątkach globu ziemskiego. To jest podstawą ich dzisiejszej imperialnej potęgi. Wszędzie poza terytorium USA żołnierze amerykańscy strzegą wyłącznie interesów amerykańskiego kapitału i amerykańskiej racji stanu, a nie kraju do którego wkroczyli. Tam gdzie pojawiają się amerykańscy żołnierze, wcześniej lub później dochodzi do krwawych lokalnych wojen, rzekomo "w obronie demokracji". Na przykładzie krajów bałkańskich, Iraku, Libanu, Afganistanu, Syrii, widać, że także w ostatnich latach, rezultatem obecności wojsk USA w innych krajach zawsze są miliony zabitych i okaleczonych ludzi oraz potworne zniszczenia dóbr materialnych - lecz nigdy amerykańskich.


Czytaj całość
Kaczyński i Duda o banderyzacji
Tematyka ukraińska

Kaczyński i Duda o UPA - bez satysfakcji i zaufania

Ostatnie dni przyniosły długo oczekiwane i wreszcie wprost odnoszące się do problemu wypowiedzi prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i Prezydenta RP Andrzeja Dudy na temat gloryfikacji na Ukrainie zbrodniarzy odpowiedzialnych za ludobójstwo na Polakach w czasie II wojny światowej.

Lider Prawa i Sprawiedliwości przebywając na Podkarpaciu, w wywiadzie dla Radia Rzeszów stwierdził m.in., że przyszłość relacji polsko-ukraińskich zależy od tego, jak Ukraina będzie odnosić się do swojej historii. Jest ciągle niepewne, czy Ukraina pójdzie w stronę, która w Polsce będzie nie do zaakceptowania, czyli oparcia swojej historycznej legitymacji o tradycje UPA, o tradycje organizacji, które dopuściły się potwornych zbrodni na Polakach, czy też z tej drogi zrezygnuje. (...) Powtarzam: mamy znak zapytania i pewien niepokój, ale często bywa w polityce tak, że jest źle, a później się okazuje, że jest dobrze. Ja ciągle liczę na to że tak będzie. (...) Powtarzam: są pewne granice nie do przekroczenia. Myśmy przez wiele lat wykazywali ogromną cierpliwość. I tej cierpliwości jeszcze trochę mamy, ale powtarzam: w tym roku tam będą (na Ukrainie) zapadały bardzo ważne decyzje z tego względu, że są różne rocznice i będziemy się musieli temu przyjrzeć.

Z kolei Prezydent RP, wyraźnie ośmielony przez prezesa, po raz pierwszy w czasie kadencji zabrał również głos w tej sprawie w wywiadzie udzielonym Janowi Pospieszalskiemu dla jego programu "Warto Rozmawiać".

Czytaj całość
Spotkanie w Konstantynowie - Zapraszamy!
Jednodniówka Narodowa

Tym razem będę indoktrynował w Konstantynowie:-). Zapraszam wszystkich, którym po drodze z poglądami endeckimi (aczkolwiek merytoryczna dyskusja z przeciwnikami będzie również mile widziana) i którym po drodze do Konstantynowa!

16 lutego o godzinie 18:00 w sali przy parafii pw. Narodzenia NMP w Konstantynowie Łódzkim­-Srebrnej (ul. Kościelna 9) odbędzie się spotkanie z Adamem Śmiechem, publicystą "Myśli Polskiej".

Temat: "Realizm w polityce"

Wielkopolskie drogi do niepodległości
Historia Polski

Serdecznie zapraszam PT Czytelników do obejrzenia krótkiej Konferencji "Wielkopolskie drogi do niepodległości". Miała ona miejsce 27 grudnia 2016 r. w Poznaniu. Wziąłem w niej udział dzięki zaproszeniu przez Kol. Przemysława Piastę, jednego z głównych organizatorów, za co Mu jeszcze raz w tym miejscu dziękuję.

Jedna uwaga. Tytularnym organizatorem konferencji było Stowarzyszenie Endecja. Nie oznacza to, że jestem członkiem tego stowarzyszenia. Występuję tam, gdzie mam możliwość przekazania ludziom swoich poglądów w sposób nieskrępowany.

Sprawy ukraińskie z Trumpem w tle
Jednodniówka Narodowa

Tak, wiem, kolejność tytułu jest nieprawidłowa. Donald Trump i jego zaprzysiężenie zasługują na pierwsze miejsce. Część emocji rozpalających Amerykanów i cały świat, w tym Polskę, znalazła ujście w ceremonii inauguracji nowego prezydenta USA. Teraz, kiedy Donald Trump objął oficjalnie stanowisko, pozostaje nam czekać już nie na domysły i na przerzucanie się przez strony medialną propagandą, ale na konkrety. W najbliższym czasie przekonamy się, ile z zapowiedzi Trumpa i w jakim kształcie zostanie rzeczywiście zrealizowanych. W czasie pierwszego przemówienia nowy przywódca Stanów mówił bardzo pięknie. Każdy z zainteresowanych przyszłością światowego bezpieczeństwa mógł znaleźć w tym przemówieniu symptomy zmiany. Głównym przesłaniem było "America first" (Ameryka przede wszystkim) oraz zapewnienie, że Stany Zjednoczone "nie chcą narzucać amerykańskiego stylu życia innym krajom, ale chcą być (dla nich) przykładem". Trump podkreślił też. że "będą chronić stare sojusze i tworzyć nowe". Wkrótce potem na stronach Białego Domu ukazały się publikacje zawierające cele polityki zagranicznej i militarnej nowej administracji. Głównym celem ma być zniszczenie ISIS i innych grup radykalnych islamistów. Nie wyklucza się użycia siły poza granicami i zapowiada kontynuację budowy systemy obrony antyrakietowej. Trudno w tych ogólnikach znaleźć, przynajmniej literalnie, zapowiedź jakiejkolwiek zmiany. A jednak powtórzono i tam, że "świat musi wiedzieć, że (...) zawsze jesteśmy zadowoleni, kiedy starzy wrogowie stają się przyjaciółmi, a starzy przyjaciele zostają sojusznikami". Stwierdzenie to przyjmuje się powszechnie, przez jednych z nadzieją, przez drugich ze zgrozą, jako zapowiedź nowego resetu z Rosją. Zatem, musimy czekać. Z nadchodzących wiadomości nie wyłania się spójny obraz, raczej obraz swego rodzaju chaosu informacyjnego płynącego z obozu nowego prezydenta. Jest to prawdopodobnie zamierzone. Z jednej strony mamy bowiem przesłuchania kongresowe nominatów Trumpa na Sekretarzy Stanu i Obrony, odpowiednio Rexa Tillersona i Jamesa Mattisa, którzy w ich trakcie powtarzają neokonserwatywną papkę o "zagrożeniu rosyjskim" (Tillerson), czy nawet o "konieczności przygotowania USA do zbrojnej konfrontacji z Rosją, która próbuje zniszczyć NATO" (Mattis). Także nominowany na Sekretarza Skarbu Steve Mnuchin podczas przesłuchań stwierdził, że będzie "na 100%" egzekwować dotychczasowe sankcje wobec Rosji, ale dodał, "chyba że nastąpi jakieś porozumienie z Rosją". Komentatorzy antyestablishmentowi przyjmują te stwierdzenia w najlepszym wypadku bez entuzjazmu, podkreślając jednak, że wobec Kongresu zdominowanego przez War Party i oportunistów, musieli tak a nie inaczej mówić, żeby w ogóle objąć stanowiska. Pozostaje nam jedynie podzielić ich nadzieje i oczekiwania. Tym bardziej, że, z drugiej strony, sam Trump wypowiedział się zupełnie odmiennie, w swoim znanym bezkompromisowym stylu, w wywiadach udzielonych dwu europejskim gazetom - The Timesowi i Bildowi.

Czytaj całość
Czy trzeba się bać Dugina?
Polityka Zagraniczna

Zapraszam do lektury tekstu, który z różnych powodów powstawał przez ostatnie kilka lat. Sytuacja znowu się zmieniła, ale jego tezy ciągle pozostają aktualne. A czy Aleksander Dugin ma rację, twierdząc, że zwycięstwo Trumpa wszystko zmieniło? - przekonamy się wkrótce.

Czy trzeba się bać Dugina?

Rząd RP odbudowuje mniejszość ukraińską

Kilka tygodni temu w tekście "Ukraina do konstytucji"pisałem m.in. o odtwarzaniu w Polsce mniejszości ukraińskiej:

Zapowiedziano również cztery dodatkowe przejścia graniczne i ułatwienia dla Ukraińców w przekraczaniu granicy z Polską. Zatem utrwalony zostanie proces imigracji z Ukrainy do Polski, który już w chwili obecnej liczony na 1,5-2 miliony prowadzi do najistotniejszej zmiany demograficznej w Polsce po przesiedleniach w drugiej połowie lat czterdziestych XX wieku - do odbudowy potężnej mniejszości ukraińskiej i zmiany oblicza etnicznego naszego kraju.

Obecnie otrzymaliśmy od rządu zapowiedź oficjalnego programu "Restytucji mniejszości ukraińskiej w Polsce", oczywiście bez nazwania tego w ten sposób.

Dziennik Gazeta Prawna z 18.01.17 (Link) podaje m.in. następujące pomysły rządu w tej kwestii:

- Nowa polityka migracyjna nastawiona głównie na Ukraińców ma być skuteczną receptą na demograficzne kłopoty Polski.

- Rząd stawia na młodych. Większość Ukraińców przyjeżdża do Polski w ramach procedury oświadczeń. Maksymalnie mogą zostać przez pół roku. Rząd myśli o wprowadzaniu ułatwień w dawaniu wiz na dłuższe pobyty.

- Ułatwienia dla rodzin. Dzieci imigrantów zyskają szerszy dostęp do edukacji. Niewykluczone, że dzieci osób z pozwoleniem na stały pobyt w Polsce zostaną np. objęte programem 500 plus.

- Rząd będzie zachęcał Ukraińców do uzyskiwania kart stałego pobytu oraz obywatelstwa.

Uważam, że jest to zaplanowana, celowa robota, która ma związać Polskę i Polaków z interesami Ukraińców wbrew nam samym. Już od jakiegoś czasu na uczelniach, w sklepach, wśród ekip technicznych coraz więcej Ukraińców, a teraz jeszcze mają uzyskać dodatkowe ułatwienia i to głównie ludzie młodzi. Cóż, monoetniczność Polski po 1945 r. stała zawsze kością w gardle naszym wrogom (a już szczególnie asymilacja dużej części Ukraińców po Operacji Wisła), dlatego znaleźli drogę obejścia (i to nawet, jeśli mamy świadomość tego, że część importowanych Ukraińców potraktuje Polskę jako przystanek w drodze na zachód). Dzieje się to przy pomocy polskich fanatyków walki z Rosją, którzy w sposób całkowicie nieodpowiedzialny wzdychają do tych stepów bezkresnych, do tego, co było, wciągając w swoje deliryczne działania cały naród i kraj. Tamtych ziem nikt im nie wróci, więc będą budować ukraiński Piemont w obecnej Polsce. Przypominam, że w I RP te złudzenia skończyły się hajdamackimi rzeziami, zaś w II RP kresowym ludobójstwem. Próba zawrócenia biegu historii w obecnym przypadku, skończy się kiedyś bez wątpienia kolejnym dramatem. Proszę zwrócić uwagę, że rząd państwa polskiego nie propaguje np. osiedlania się Polaków na Ziemi Czerwieńskiej (pomyślmy, jaki ryk podnieśliby wówczas Ukraińcy), ale odwrotnie.

Tylko niech ktoś za lat naście, czy dziesiąt, nie mówi, że "my nie wiedzieliśmy, nie spodziewaliśmy się, nie przewidywaliśmy". Po tragicznych dziejowych doświadczeniach Polski takie zgrane frazesy nie mogą być już nigdy więcej wytłumaczeniem dla skrajnego politycznego obskurantyzmu współczesności.

Zniszczony pomnik w Hucie Pieniackiej

8 stycznia 2017 r. nieznani sprawcy zniszczyli (wysadzili) pomnik-upamiętnienie polskich ofiar zbrodni w Hucie Pieniackiej. Przypomnijmy, 28 lutego 1944 r. pododdziały SS Galizien i miejscowy oddział UPA dokonały krwawej pacyfikacji Huty Pieniackiej mordując ponad 860 Polaków i niszcząc całkowicie wieś. Zniszczony pomnik stanął w 2005 r. Można domniemywać, gdyż takie argumenty pojawiały się i pojawiają w internecie i nie tylko, ze strony ukraińskiej, że jest to swoista zemsta za niszczenie w Polsce pomników UPA. Argumentacja taka jest całkowicie błędna i wynika z niemożności zrozumienia przez pogrobowców UPA różnicy między mordującym a mordowanym, między przejechanym a tym, który przejechał, innymi słowy, między dobrem a złem. Polski pomnik upamiętniał ofiary okrutnej zbrodni dokonanej przez pachołków hitlerowskich i organizację na wskroś szowinistyczną. Został postawiony z aprobatą władzy państwowej Ukrainy. Likwidowane w Polsce, jak najbardziej słusznie, upamiętnienia UPA są po pierwsze, nielegalne, po drugie zaś, jako gloryfikujące ludobójczą organizację, bezwzględnie niedopuszczalne w polskiej przestrzeni publicznej. Tyle. Czekamy jeszcze na sugestie wiadomych polskich polityków i pismaków, że wysadzenie było prowokacją Putina...

PS. No i tłumaczyć mużykowi a i tak nie zrozumie... Oto szef IPN ukraińskiego, znany kłamca i gloryfikator UPA Wołodymyr Wiatrowycz, stwierdził: "działania w Hucie Pieniackiej podobne są do aktów wandalizmu na ukraińskich cmentarzach w Polsce. Są one analogiczne i mają ten sam cel: wywołanie wojny na pomniki. Niszczenie grobów i pomników po obu stronach granicy powinno spotkać się z jednakowym, zdecydowanym potępieniem w obu krajach, zarówno ze strony władz, jak i społeczeństwa obywatelskiego".

Obejrzyj całość
W oczekiwaniu na zaprzysiężenie Trumpa
Polityka Zagraniczna

Zbliżająca się szybkimi krokami data zaprzysiężenia Donalda Trumpa, jako 45 prezydenta Stanów Zjednoczonych powoduje wyraźne przyspieszenie polityczne w tym kraju. Akcja przeciwko Trumpowi ma dwojaki charakter, po pierwsze, jest to atak bezpośredni, po drugie, dotychczasowa administracja w pośpiechu prowadzi politykę faktów dokonanych, które mają związać ręce nowemu prezydentowi. Można się jedynie dziwić, że sytuacja - pomimo oskarżeń o charakterze zasadniczym i to w wykonaniu najważniejszych instytucji bezpieczeństwa państwa, czołowych mediów będących potężnym oparciem dotychczasowego establishmentu, wreszcie promowanych przez te media wpływowych i popularnych polityków - nie wydaje się być jeszcze ekstremalną. U nas podobna sytuacja, czyli nie przymierzając, uznanie przez czołowych polityków i przez większość głównonurtowych mediów oraz służby wywiadu, że nowowybrany prezydent RP jest kreacją rosyjskich służb, hakerów i samego W.Putina, doprowadziłaby z pewnością do przewrotu politycznego i to o charakterze gwałtownym. I choć USA to nie Polska, zagrożenia nie można absolutnie bagatelizować.

Przed Bożym Narodzeniem mieliśmy wystąpienie CIA zarzucające wprost Rosji wykreowanie Trumpa. Teraz doszedł raport FBI w tym samym tonie. Po nim Obama kazał wydalić z kraju dyplomatów rosyjskich i rozszerzyć sankcje na Rosję. Człowiek z pewnością opętany nienawiścią do Rosji, a jednocześnie czołowa twarz amerykańskiej War Party (Partii Wojny), senator John McCain robi objazd po krajach bałtyckich, Ukrainie i Gruzji, potwierdzając(!?) tam zobowiązania USA, otwarcie oskarżając Rosję o wykreowanie Trumpa i nawołując do poszerzenia sankcji i do przeciwstawienia się imiennie samemu Władimirowi Putinowi. Na Ukrainie McCain powiedział: Przekazuję przesłanie od amerykańskiego narodu - jesteśmy z wami, wasza walka jest naszą walką i razem zwyciężymy (...) W 2017 roku pokonamy najeźdźców i odeślemy ich tam, skąd przyszli. Do Władimira Putina (kieruję przekaz): nigdy nie pokonasz ukraińskiego narodu, ani nie pozbawisz go niepodległości i wolności.

Czują Państwo, czym to pachnie. Można co prawda uznać McCaina za człowieka chorego psychicznie, ale byłoby to tylko akademickie uproszczenie i niczego by w istocie nie zmieniło w rzeczywistości, w której przyjmowany jest on przez marionetkowe rządy wasali USA, jak tytan zwiastujący prawdziwą wolność, jak Prometeusz niosący światło demokracji na ziemie otoczone cieniem moskiewskiego samodzierżnego kagiebisty. Nawiasem mówiąc, prezydent Putin zwrócił kiedyś uwagę na fakt, że McCain został pojmany w czasie wojny wietnamskiej, przetrzymywano go w dziurze w ziemi i zasugerował możliwość poddania (jeszcze nie)senatora praniu mózgu...

Czytaj całość
Strona 3 z 57 < 1 2 3 4 5 6 > >>
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014