Kooperatywy lekiem na (prawie) ca?e z?o globalizacji
Dodane przez Marzena Zawodzinska dnia Maj 25 2018 23:34:56

Dzisiaj, kiedy niemal wszystko mo?na kupi? za stosunkowo niedu?e pieni?dze w pobliskim markecie, nawet wielu mieszka?c?w wsi dochodzi do wniosku, ?e nie op?aca si? nic hodowa? ani produkowa? samemu. Wiejskie podw?rka pustoszej? - coraz mniej na nich kr?w, kaczek, g?si, nawet kur. Mo?na przejecha? p?? Polski i tylko raz us?ysze? pianie koguta. Zapewne ma to zwi?zek r?wnie? z coraz bardziej restrykcyjnymi przepisami, ale i tak niew?tpliwie ?atwiej zrobi? zakupy w markecie ni? po?wi?ca? czas i prac? na hodowl?. Tylko czy to na pewno jest pozytywne zjawisko?

Globalizacja sprawi?a, ?e nasz rynek zosta? zalany ogromna ilo?ci? atrakcyjnych, r?wnie? cenowo, towar?w z zagranicy, a my, z producent?w, stali?my si? w wi?kszo?ci konsumentami, uzale?nionymi od zagranicznych koncern?w. Oczywi?cie mamy te? polskich producent?w, ale coraz cz??ciej s? to du?e farmy, stosuj?ce w hodowli pestycydy i antybiotyki, aby unikn?? chor?b i szkodnik?w oraz zwi?kszy? plony. W dodatku, aby przewie??, nieraz z bardzo daleka, gotowe produkty, trzeba je odpowiednio zabezpieczy?, oczywi?cie przy pomocy konserwant?w. Zamienili?my wi?c zdrow? ?ywno?? z w?asnego ogr?dka lub od rolnika na dowo?one tirami z drugiego ko?ca Polski lub z zagranicy produkty o dziwnych sk?adach. Dlaczego nagle w marketach zacz??y si? pojawia? „zdrowe alejki”, „zdrowe p??ki”? Je?li tylko na nich znajduje si? zdrowa ?ywno??, to co znajduje si? na pozosta?ych?

Wypieranie rodzimego kapita?u przez korporacje mi?dzynarodowe jest wymieniane jako jeden z negatywnych skutk?w globalizacji. A nap?yw towar?w z zagranicy powoduje nie tylko ograniczanie produkcji krajowej, ale te? odp?yw pracownik?w do pa?stw lepiej rozwini?tych. Krytycy globalizacji nie bez powodu twierdz?, ?e wspiera ona materialistyczny, konsumpcyjny styl ?ycia, niszczy ekonomiczn? niezale?no?? spo?ecze?stw, zagra?a suwerenno?ci pa?stw poprzez dostosowanie narodowego prawa do interes?w korporacji, prowadzi r?wnie? do degradacji ?rodowiska (pestycydy, antybiotyki, hormony). Czy jeste?my wobec tych wszystkich zagro?e? bezbronni? Niekoniecznie.

Ju? przed wojn? endecka prasa promowa?a has?o: „Sw?j do swojego po swoje”.
Zamanifestujmy tem nasz? solidarno?? narodow?! Zr?bmy jeszcze jeden krok do urzeczywistnienia idei odrodzenia gospodarczego Polski (...)! - czytamy na ?amach "Or?downika". Wspieranie rodzimej produkcji i handlu, dzi? krytykowane jako "protekcjonizm", przeszkadza tak naprawd? tylko ponadnarodowym korporacjom, kt?re chcia?yby bez przeszk?d dyktowa? swoje warunki suwerennym pa?stwom, oczywi?cie w celu maksymalizacji w?asnych zysk?w. I, niestety, udaje im si? to. Kapita? bowiem, w warunkach globalizacji, ma wyb?r, mo?e wybra? inne rynki. A maj?c wyb?r, ma w?adz?. Pa?stwo, w obawie przed odp?ywem kapita?u, wprowadza odpowiadaj?ce mu regulacje. Ulegaj?c szanta?owi, przestaje by? suwerenem. Politycy natomiast nie s?u?? ju? wyborcom, tylko rynkom kapita?owym i finansowym. W sytuacji, kiedy nie mo?na liczy? na polityk? pa?stwa, pozostaje tylko jeden spos?b spo?ecznej ochrony – sp??dzielczo??.

Za ojca ruchu sp??dzielczego w Polsce uznaje si? Stanis?awa Staszica. „Kooperatywa”, kt?r? za?o?y?, nosi?a wiele m?wi?c? nazw?: „Hrubieszowskie Towarzystwo Rolnicze Wsp?lnego Ratowania si? w Nieszcz??ciach”. Jej cz?onkami byli ch?opi, kt?rzy otrzymali od Staszica ziemi?, zobowi?zuj?c si? jednocze?nie, ?e b?d? p?aci? solidarnie podatki, a w razie kl?ski udziela? sobie wzajemnej pomocy. Towarzystwo prowadzi?o dzia?alno?? o?wiatowo-wychowawcz?, a tak?e zorganizowa?o pierwsz? kas? po?yczkow?. Jego nazwa oddaje tak naprawd? najg??bsz? istot? sp??dzielczo?ci: wsp?lne ratowanie si? w nieszcz??ciach. Temu s?u?y?a przez wszystkie lata swojego istnienia, a szczeg?lnie pod zaborami, kiedy walka z uciskiem narodowym i politycznym polega?a mi?dzy innymi na obronie stanu posiadania. Pierwsze sp??dzielnie przy k??kach rolniczych szerzy?y o?wiat? na wsiach oraz zaopatrywa?y rolnik?w w niezb?dne produkty. Sp??dzielnie rzemie?lnicze chroni?y swoich cz?onk?w przed wysok? lichw? kredytow?. Wsz?dzie mia?y jeden wsp?lny cel: podtrzymanie materialnych podstaw istnienia narodu. Prawdziwy rozkwit sp??dzielczo?ci nast?pi? w dwudziestoleciu mi?dzywojennym, kiedy 20% obywateli by?o zaanga?owanych w tego rodzaju wsp??prac?. Podczas drugiej wojny ?wiatowej na terenach przy??czonych do Rzeszy sp??dzielnie zosta?y zlikwidowane, a na terenie Generalnego Gubernatorstwa pe?ni?y funkcje narzucone przez okupanta - zbiera?y kontyngenty p?od?w rolnych i prowadzi?y dystrybucj? towar?w na kartki. Poddane kurateli komisarzy niemieckich i lokalnej administracji nadal stara?y si? realizowa? prawdziwe idee sp??dzielczo?ci, dbaj?c chocia?by o zaopatrzenie r?wnie? w te towary, kt?re nie by?y dopuszczone do obrotu. Zako?czenie wojny przynios?o odrodzenie ruchu sp??dzielczego, cho? oczywi?cie w innym kszta?cie. Powi?zanie z ugrupowaniami politycznymi oraz w??czenie sp??dzielczo?ci w system gospodarki planowej nie s?u?y?o rozwojowi inicjatyw, kt?re powinny by? ca?kowicie oddolne i ponadpartyjne. Sytuacja zmieni?a si? dopiero po 1957 r.

Sp??dzielczo?? przetrwa?a w ka?dych warunkach, poniewa? zawsze by?a potrzebna. Dzisiaj przyszed? czas, aby si? odrodzi?a. Do tego wniosku doszli uczestnicy konferencji pt. Sp??dzielczo?? w budowaniu spo?ecze?stwa obywatelskiego - historia i wsp??czesno??, jaka odby?a si? 15 listopada 2012 r. w Muzeum Niepodleg?o?ci w Warszawie. Sp??dzielczo?? jest zjawiskiem ponadczasowym, - stwierdzi? Alfred Domagalski - (…) Pomaga przezwyci??a? problemy codziennego ?ycia, daje satysfakcj? z uczestniczenia we wsp?lnych przedsi?wzi?ciach, sprzyja tworzeniu wi?zi mi?dzyludzkich, pomaga w rozwijaniu w?asnych osobowo?ci, przyczynia si? do budowania lepszego spo?ecze?stwa i poprawy jako?ci ?ycia. Profesorowie Stefan J?zef Pastuszka i Romuald Turkowski przywo?ali w swoim referacie s?owa Edwarda Abramowskiego, kontynuatora ruchu etycznego w postaci „Zwi?zk?w Przyja?ni”, kt?ry uwa?a?, i? by?yby one uzupe?nieniem kooperatyzmu w dziedzinie moralnej cz?owieka - codzienn?, zwyk?? szko?? przyja?ni mi?dzy lud?mi, d???c? do tego, ?eby typ egoisty zamieni? na typ ?yj?cy tak?e dla innych. Takie zwi?zki wzajemnej pomocy powinny funkcjonowa? we wszystkich dziedzinach ?ycia. Dzisiaj coraz cz??ciej przybieraj? one posta? kooperatyw.

Nazwa ta pojawi?a si? du?o wcze?niej, cho? oznacza?a nieco inny rodzaj wsp??pracy ni? teraz. Chocia?by w ?odzi Narodowy Zwi?zek Robotniczy zorganizowa? dwie kooperatywy: „Ufno??” oraz Stowarzyszenie Spo?ywcze „Wyzwolenie”. W sierpniu 1918 r. dosz?o do ich po??czenia. Opr?cz tego na Widzewie funkcjonowa?a enzeterowska „Zorza”, kt?ra dysponowa?a w?asn? kamienic?, sze?cioma sklepami i piekarni?. W ko?cu wrze?nia 1918 r. liczy?a oko?o tysi?ca cz?onk?w udzia?owc?w i oko?o pi?ciu tysi?cy konsument?w. Mogli oni zaopatrywa? si? w towary po cenach ni?szych ni? rynkowe.

Kooperatywa dzisiaj to nieformalna grupa ludzi, kt?rych ??czy idea wsp?lnego dzia?ania. Cz?sto ma sw?j wewn?trzny regulamin, statut, ale nie musi by? nigdzie urz?dowo zarejestrowana. Nie jest nastawiona na zysk ani nie s?u?y zarabianiu pieni?dzy, ma zaspokaja? potrzeby swoich cz?onk?w i s?u?y? rozwojowi lokalnych spo?eczno?ci. Dzisiaj sw?j renesans prze?ywaj? kooperatywy spo?ywcze, kt?rych powstawanie jest odpowiedzi? na zalew rynku niezdrow?, przetworzon? ?ywno?ci? i dominacj? ponadnarodowych koncern?w. Ich celem jest przede wszystkim kupowanie dla swoich cz?onk?w produkt?w spo?ywczych dobrej jako?ci, sezonowych, lokalnych, produkowanych naturalnie, bezpo?rednio od producent?w, w przyst?pnych cenach. Mo?na powiedzie?, ?e to kooperatywy realizuj? dzisiaj przedwojenne has?o „sw?j do swojego po swoje”. Przyczyniaj? si? bowiem do rozwoju wsp??pracy i wzajemnej pomocy mi?dzy cz?onkami, ale te? do poprawy sytuacji producent?w ?ywno?ci.

Kooperatywy zrzeszaj? swoich cz?onk?w najcz??ciej za po?rednictwem portalu spo?eczno?ciowego, strony internetowej albo innej platformy, kt?ra s?u?y do codziennych kontakt?w oraz wsp?lnego zamawiania produkt?w. Wszyscy maj? takie same prawa i obowi?zki oraz bior? udzia? w podejmowaniu decyzji na r?wnych zasadach. Dzi?ki temu grupa staje si? spo?eczno?ci?, w kt?rej ka?dy czuje si? wsp??odpowiedzialny za jej funkcjonowanie.
Oczywi?cie ka?da kooperatywa ma swoj? specyfik? i spos?b dzia?ania, dostosowany do potrzeb i mo?liwo?ci cz?onk?w, og?lne zasady dotycz? jednak wszystkich. Grupa nawi?zuje kontakt z miejscowym rolnikiem lub gospodarstwem ekologicznym oraz umawia si? na sta?e dostawy produkt?w ?ywno?ciowych. Ale nie tylko o sprzedawanie i kupowanie tu chodzi. Wa?nym elementem takiej wsp??pracy jest podtrzymywanie relacji z producentami. Zaanga?owani kooperanci odwiedzaj? rolnik?w, nieraz nawet pomagaj?c im w pracy, dzi?ki czemu mog? wzajemnie lepiej si? pozna?, wymieni? do?wiadczeniami, zdoby? wiedz? o tym, co kupuj?. A przy tym sprawdzi?, czy druga strona przestrzega ustalonych zasad wsp??pracy. W grupie dzia?aj? koordynatorzy, kt?rzy przyjmuj?, sk?adaj? i odbieraj? zam?wienia. Im bardziej rozproszone s? te dzia?ania, im wi?cej os?b si? w nie anga?uje, tym lepiej. Ka?dy cz?onek kooperatywy czuj? si? wtedy za ni? odpowiedzialny, a grupa staje si? bardziej solidarna, zaczyna tworzy? spo?eczno??, kt?ra osi?ga swoje cele wsp?ln? prac?.

Specjaln? form? wsp??pracy s? tzw. RWS-y, czyli Rolnictwo Wspierane Spo?ecznie. Kiedy cz?onkowie kooperatywy chc? mie? wp?yw na to, co i w jaki spos?b b?dzie wyhodowane, umawiaj? si? z lokalnym rolnikiem i p?ac? mu z g?ry. W taki spos?b rolnik nie musi bra? kredytu, aby rozpocz?? upraw? i ma zagwarantowany zbyt. Odbiorca ponosi ryzyko nieurodzaju, ale zyskuje dost?p do ?wie?ej ?ywno?ci, takiej, jak? potrzebuje. W Polsce jest to forma nadal ma?o popularna, ale ju? zyskuje zwolennik?w.

Nieformalne sp??dzielnie spo?ywcze dzia?aj? ju? w ca?ym kraju, nie tylko w du?ych miastach. Te wi?ksze i lepiej zorganizowane przyjmuj? wpisowe oraz maj? tzw. fundusz gromadzki, do kt?rego trafia 10% warto?ci ka?dego zakupu. Prowadz? te? dzia?alno?? spo?eczn? oraz o?wiatowo-kulturaln?, bior? udzia? w upowszechnianiu wiedzy o zasadach i metodach sp??dzielczych, wsp??pracuj?c z innymi, podobnymi organizacjami, na szczeblu lokalnym, krajowym i mi?dzynarodowym. Szczeg?lnie interesuj?cym przyk?adem jest Warszawska Kooperatywa Spo?ywcza „Dobrze”. Jej cz?onkowie za?o?yli sklep przy ul. Wilczej, b?d?cy w?asno?ci? wszystkich cz?onk?w grupy, kt?rzy mog? kupowa? w nim taniej ni? klienci z zewn?trz. Oczywi?cie wi??? si? z tym pewne obowi?zki, jak chocia?by praca na rzecz kooperatywy - co najmniej 3 godziny w miesi?cu. Sklep zarabia na swoje utrzymanie, a dochody s? przeznaczane na rozw?j grupy i cele statutowe. Obecnie sklepy s? dwa - na Wilczej i Andersa, a ten pierwszy sta? si? ju? za ciasny. Rosn?ca w Polsce popularno?? kooperatyw pokazuje, ?e coraz wi?cej z nas odczuwa potrzeb? organizowania si? w nowy spos?b. - czytamy na stronie dobrze.waw.pl.

Kooperatywy maj? dzi? dobry klimat do dzia?ania, przynajmniej na razie. By? mo?e dlatego, ?e nie b?d?c przedsi?wzi?ciem masowym, nie stanowi? zagro?enia dla interes?w ponadnarodowych korporacji. A masowe nie s?, poniewa? wi?kszo?? nie ma czasu na anga?owanie si? w tego rodzaju inicjatywy, nie m?wi?c ju? o tym, ?e nie widzi takiej potrzeby. Oczywi?cie sytuacja zawsze mo?e si? zmieni? na niekorzy??. Niestety opr?cz nielicznych przepis?w, kt?re poszerzaj? nam sfer? wolno?ci, pojawia si? wiele takich, kt?re t? wolno?? ograniczaj?. Sp??dzielcy jednak mog? dzia?a? w ka?dych warunkach, co ju? niejednokrotnie w historii udowodnili. Trzeba tylko obudzi? w Polakach sp??dzielc?w.