Zadzwonił do mnie znajomy. Miał nie iść na drugą turę wyborów, gdyż obaj kandydaci zdecydowanie mu nie odpowiadają. Ale w Naszym Dzienniku z 18.06 przeczytał felieton p. St. Michalkiewicza, w którym autor przestrzega przed nowelizacją kodeksu karnego, która weszła w życie 8.06, i prowadzi do ograniczenia wolności słowa. Cytuję:
"8 czerwca weszła w życie nowelizacja kodeksu karnego, wprowadzona ustawą z 5 listopada 2009 roku, która między innymi obejmuje zmianę art. 256. Przepis ten pierwotnie przewidywał karę grzywny, ograniczenia wolności albo więzienia do lat dwóch za propagowanie "faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju" lub za "nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych, albo ze względu na bezwyznaniowość". Nowelizacja objęła taką samą karą nie tylko "propagowanie" lub "nawoływanie", ale również "produkowanie, utrwalanie, sprowadzanie, nabywanie, przechowywanie, posiadanie, prezentowanie, przewożenie lub przesyłanie druków, nagrań lub innych przedmiotów zawierających wyżej wymienioną treść, albo będących nośnikiem symboliki faszystowskiej, komunistycznej lub innej totalitarnej". Kodeks czyni wyjątek w przypadkach, gdy ktoś dopuszcza się "propagowania", "nawoływania", "produkowania", "utrwalania", "sprowadzania", "nabywania", "przechowywania", "posiadania", "prezentowania", "przewożenia" lub "przesyłania" w ramach "działalności artystycznej", "edukacyjnej", "kolekcjonerskiej" lub "naukowej"."
Niezależnie od tego jak będzie w przyszłości wyglądać praktyczna realizacja rozszerzonego art. 256, należy zgodzić się z red. Michalkiewiczem, że rzeczywiście prowadzi ona do ograniczenia wolności słowa, zapisanej chociażby w polskiej konstytucji z 1997 r. Rzecz w tym jednak, że w ogóle nie o to się tutaj rozchodzi! Felieton (zapewne takie było założenie Autora) nie zawiera informacji o tym, kto za owo rozszerzenie odpowiada. W związku z tym, mój znajomy, człowiek myślący trzeźwo i logicznie, wywnioskował (i miał do tego prawo, mając dostępne dane, choćby w postaci politycznego stanowiska Naszego Dziennika), że to zapewne B. Komorowski podpisał nowelizację KK i dlatego on, chwytając się ostatniej deski ratunku, zagłosuje, niechętnie, ale jednak, na p. J. Kaczyńskiego, jako na tego, który wolności słowa bronić będzie. Jest tylko pewien szkopuł, bardzo istotny dodajmy. Oto, sięgamy do ustawy nowelizującej KK z 5.11.2009 r. (Dz. U. nr 206, poz. 1589 z 2009 r.) i co widzimy? Proszę bardzo:
Jakby nie patrzeć, znajomy, broniąc wolności słowa przed p. B. Komorowskim, zagłosuje na p. J. Kaczyńskiego, którego brat tę nowelizację podpisał! Wnioski pozostawiam PT Czytelnikom...