Po Helsinkach - Trump zmieszany z b?otem
Dodane przez Adam Smiech dnia Lipiec 23 2018 10:24:12

Niekt?rzy ludzie NIENAWIDZ? tego, ?e dobrze
dogadywa?em si? z prezydentem Rosji Putinem.
Woleliby raczej i?? na wojn? ni? widzie? co? takiego.

(Donald Trump po spotkaniu w Helsinkach)

D?ugo oczekiwane spotkanie prezydent?w USA - Donalda Trumpa i Rosji - W?adymira Putina, dosz?o w ko?cu do skutku w Helsinkach, stolicy Finlandii, kraju zawieszonego pomi?dzy wschodem a zachodem, i b?d?cego zarazem pomostem ??cz?cym te dwie rzeczywisto?ci polityczne i cywilizacyjne. Helsinki to miejsce, w kt?rym mog? funkcjonowa? obok siebie protestanci i prawos?awni (i dwie g?ruj?ce nad miastem katedry) a tak?e pomniki, z jednej strony cara Aleksandra II, z drugiej, marsza?ka Mannerheima. Tutaj ?aden instytut urz?dowej pami?ci nie ustala oficjalnie, co ma ha?bi? Fin?w, ich honor, histori?, czy sam? przestrze? publiczn?, a co nie. I chocia? historia samodzielnego bytu Finlandii jest znacznie kr?tsza od historii Polski, to jednak nie czu? tam wszechobecnej w Polsce mentalno?ci zbuntowanego niewolnika, kt?ry znalaz?szy sobie nowego pana, szczeka na starego. W ka?dym razie, cho? pragn??bym ?y? w Polsce, kt?ra organizuje w stolicy spotkania na szczycie ?wiatowych przyw?dc?w, zdaje sobie spraw? ze smutnego faktu, ?e w przeciwie?stwie do nas, poziom kultury politycznej w Finlandii predestynuje Fin?w a nie nas do organizacji takich spotka?.

W ocenie szczytu Trump-Putin pomi?my wszystko to, co jest trzeciorz?dnym dodatkiem - jakie? protesty, futbol?wk?, czy ?arty oraz banalne wpadki obu przyw?dc?w. Znacznie wa?niejsze s?: rzeczywiste ustalenia szczytu i reakcja na nie. Co do pierwszego elementu, naprawd? trudno m?wi? o jakich? konkretnych ustaleniach - tre?? merytoryczna szczytu zawiera si? w prostym, ale bardzo wa?nym zdaniu wypowiedzianym przez Trumpa kilka godzin po spotkaniu z Putinem - "mieli?my najgorsze stosunki z Rosja w historii, cztery godziny temu sta?y si? one najlepsze". Innymi s?owy, cel spotkania by? oczywisty dla obu stron i wszystkich ludzi my?l?cych kategoriami pokoju i stabilizacji stosunk?w mi?dzynarodowych na ?wiecie - chodzi?o o odpr??enie mi?dzy USA a Rosj?. Stosunki te obci??one s? nie tylko i nie przede wszystkim dziedzictwem Zimnej Wojny i konfrontacji USA z ZSRR, ale od czasu przemian w tzw. bloku wschodnim, w tym od rozwi?zania ZSRR i upodmiotowienia Rosji, a zw?aszcza po wyj?ciu Rosji z jelcynowskiej smuty po obj?ciu w?adzy przez W?adymira Putina, cierpi? ze wzgl?du na kompleks wy?szo?ci USA, kt?re poczu?y si? hegemonem ?wiata i rozpocz??y szereg dzia?a?, kt?re mia?y im w praktyce tak? hegemoni? zapewni?. W tej sytuacji odradzaj?ce si? supermocarstwo - Rosja - by?o niechcianym partnerem, a jednocze?nie stawa?o si? coraz bardziej znienawidzonym konkurentem. Stany Zjednoczone nie przyj??y i nie przyjmuj? nadal do wiadomo?ci, ?e Rosja mog?aby by? ich r?wnorz?dnym partnerem. Koncyliaryzm drugiej po?owy lat 80-tych rozp?yn?? si? w niebycie, na wierzch wysz?y si?y my?l?ce kategoriami zgniecenia os?abionego wroga. Dodatkowo, po latach okaza?o si?, ?e kto raz posmakowa? przywilej?w hegemona, z trudem b?dzie dochodzi? do konkluzji, ?e dla dobra ca?ego ?wiata nale?y si? z tej pozycji wycofa?. Dzisiaj, po dwudziestu siedmiu latach od rozwi?zania ZSRR mamy do czynienia ze swoistym paradoksem. Oto Rosja jest nowoczesnym pa?stwem narodowym, kt?re prowadzi zupe?nie odmienn? od ZSRR polityk? mi?dzynarodow?, wyst?puje z nowoczesnymi propozycjami u?o?enia stosunk?w mi?dzynarodowych, za? w stosunkach wewn?trznych poddaje si? w?asn? decyzj? ewolucji konserwatywnej, podczas gdy w tym samym czasie Zach?d ulega degeneracji, w ci?gu zaledwie 50 lat dokonuj?c autodestrukcji wewn?trznej poprzez porzucenie niemal wszystkich dotychczasowych fundament?w moralno-cywilizacyjnych i wprowadzenie na ich miejsce fundament?w w najgorszym tego s?owa znaczeniu, progresywnych, za? w polityce mi?dzynarodowej, poprzez uparte trzymanie si? archaicznych pozycji zimnowojennych i postrzeganie ?wiata jedynie w kategoriach agresji, obrony obl??onej twierdzy itd. Szczeg?lnym przyk?adem potwornego anachronizmu Zachodu jest dalsze funkcjonowanie NATO. Realny wymiar zimnowojennego zabobonu Zachodu w stosunku do Rosji, to jej demonizowanie (z demonizowaniem prezydenta Putina w szczeg?lno?ci), tworzenie jednego wielkiego fake newsa w postaci obrazu Rosji, jako permanentnego agresora, je?li jakim? cudem nie b?d?cego w trakcie inwazji jakiego? pa?stwa, to w ka?dym razie przyczajonego do kolejnego najazdu, kt?ry mo?e nast?pi? jutro, pojutrze, albo za tydzie?. Buduje si? w ten spos?b atmosfer? wielkiego, nieustaj?cego zagro?enia, byle tylko kto? nie pomy?la? inaczej.

Czytaj ca?o??
Rozszerzona zawartość newsa

Niekt?rzy ludzie NIENAWIDZ? tego, ?e dobrze
dogadywa?em si? z prezydentem Rosji Putinem.
Woleliby raczej i?? na wojn? ni? widzie? co? takiego.

(Donald Trump po spotkaniu w Helsinkach)

D?ugo oczekiwane spotkanie prezydent?w USA - Donalda Trumpa i Rosji - W?adymira Putina, dosz?o w ko?cu do skutku w Helsinkach, stolicy Finlandii, kraju zawieszonego pomi?dzy wschodem a zachodem, i b?d?cego zarazem pomostem ??cz?cym te dwie rzeczywisto?ci polityczne i cywilizacyjne. Helsinki to miejsce, w kt?rym mog? funkcjonowa? obok siebie protestanci i prawos?awni (i dwie g?ruj?ce nad miastem katedry) a tak?e pomniki, z jednej strony cara Aleksandra II, z drugiej, marsza?ka Mannerheima. Tutaj ?aden instytut urz?dowej pami?ci nie ustala oficjalnie, co ma ha?bi? Fin?w, ich honor, histori?, czy sam? przestrze? publiczn?, a co nie. I chocia? historia samodzielnego bytu Finlandii jest znacznie kr?tsza od historii Polski, to jednak nie czu? tam wszechobecnej w Polsce mentalno?ci zbuntowanego niewolnika, kt?ry znalaz?szy sobie nowego pana, szczeka na starego. W ka?dym razie, cho? pragn??bym ?y? w Polsce, kt?ra organizuje w stolicy spotkania na szczycie ?wiatowych przyw?dc?w, zdaje sobie spraw? ze smutnego faktu, ?e w przeciwie?stwie do nas, poziom kultury politycznej w Finlandii predestynuje Fin?w a nie nas do organizacji takich spotka?.

W ocenie szczytu Trump-Putin pomi?my wszystko to, co jest trzeciorz?dnym dodatkiem - jakie? protesty, futbol?wk?, czy ?arty oraz banalne wpadki obu przyw?dc?w. Znacznie wa?niejsze s?: rzeczywiste ustalenia szczytu i reakcja na nie. Co do pierwszego elementu, naprawd? trudno m?wi? o jakich? konkretnych ustaleniach - tre?? merytoryczna szczytu zawiera si? w prostym, ale bardzo wa?nym zdaniu wypowiedzianym przez Trumpa kilka godzin po spotkaniu z Putinem - "mieli?my najgorsze stosunki z Rosja w historii, cztery godziny temu sta?y si? one najlepsze". Innymi s?owy, cel spotkania by? oczywisty dla obu stron i wszystkich ludzi my?l?cych kategoriami pokoju i stabilizacji stosunk?w mi?dzynarodowych na ?wiecie - chodzi?o o odpr??enie mi?dzy USA a Rosj?. Stosunki te obci??one s? nie tylko i nie przede wszystkim dziedzictwem Zimnej Wojny i konfrontacji USA z ZSRR, ale od czasu przemian w tzw. bloku wschodnim, w tym od rozwi?zania ZSRR i upodmiotowienia Rosji, a zw?aszcza po wyj?ciu Rosji z jelcynowskiej smuty po obj?ciu w?adzy przez W?adymira Putina, cierpi? ze wzgl?du na kompleks wy?szo?ci USA, kt?re poczu?y si? hegemonem ?wiata i rozpocz??y szereg dzia?a?, kt?re mia?y im w praktyce tak? hegemoni? zapewni?. W tej sytuacji odradzaj?ce si? supermocarstwo - Rosja - by?o niechcianym partnerem, a jednocze?nie stawa?o si? coraz bardziej znienawidzonym konkurentem. Stany Zjednoczone nie przyj??y i nie przyjmuj? nadal do wiadomo?ci, ?e Rosja mog?aby by? ich r?wnorz?dnym partnerem. Koncyliaryzm drugiej po?owy lat 80-tych rozp?yn?? si? w niebycie, na wierzch wysz?y si?y my?l?ce kategoriami zgniecenia os?abionego wroga. Dodatkowo, po latach okaza?o si?, ?e kto raz posmakowa? przywilej?w hegemona, z trudem b?dzie dochodzi? do konkluzji, ?e dla dobra ca?ego ?wiata nale?y si? z tej pozycji wycofa?. Dzisiaj, po dwudziestu siedmiu latach od rozwi?zania ZSRR mamy do czynienia ze swoistym paradoksem. Oto Rosja jest nowoczesnym pa?stwem narodowym, kt?re prowadzi zupe?nie odmienn? od ZSRR polityk? mi?dzynarodow?, wyst?puje z nowoczesnymi propozycjami u?o?enia stosunk?w mi?dzynarodowych, za? w stosunkach wewn?trznych poddaje si? w?asn? decyzj? ewolucji konserwatywnej, podczas gdy w tym samym czasie Zach?d ulega degeneracji, w ci?gu zaledwie 50 lat dokonuj?c autodestrukcji wewn?trznej poprzez porzucenie niemal wszystkich dotychczasowych fundament?w moralno-cywilizacyjnych i wprowadzenie na ich miejsce fundament?w w najgorszym tego s?owa znaczeniu, progresywnych, za? w polityce mi?dzynarodowej, poprzez uparte trzymanie si? archaicznych pozycji zimnowojennych i postrzeganie ?wiata jedynie w kategoriach agresji, obrony obl??onej twierdzy itd. Szczeg?lnym przyk?adem potwornego anachronizmu Zachodu jest dalsze funkcjonowanie NATO. Realny wymiar zimnowojennego zabobonu Zachodu w stosunku do Rosji, to jej demonizowanie (z demonizowaniem prezydenta Putina w szczeg?lno?ci), tworzenie jednego wielkiego fake newsa w postaci obrazu Rosji, jako permanentnego agresora, je?li jakim? cudem nie b?d?cego w trakcie inwazji jakiego? pa?stwa, to w ka?dym razie przyczajonego do kolejnego najazdu, kt?ry mo?e nast?pi? jutro, pojutrze, albo za tydzie?. Buduje si? w ten spos?b atmosfer? wielkiego, nieustaj?cego zagro?enia, byle tylko kto? nie pomy?la? inaczej.

A jednak, przy tych wszystkich zaanga?owanych si?ach i ?rodkach, Zach?d dotkni?ty jest g??bok? schizofreni? w stosunku do Rosji. Chce j? traktowa? z g?ry, poucza?, dyktowa?, co jej wolno, a co nie, a jednocze?nie chcia?by z ni? wsp??pracowa?, czerpa? z tej wsp??pracy zyski itd. St?d taka a nie inna polityka UE i pa?stw europejskich - z jednej strony sankcje, prowokacje i medialne brednie, z drugiej, zaanga?owanie w rosyjskie projekty gospodarcze (jak Nord Streamy) tak na poziomie pa?stwowym, jak i na poziomie firm prywatnych mi?dzynarodowych i narodowych. Spo?r?d pa?stw UE mo?na wyr??ni? grup? wi?kszo?ciow?, kt?ra zachowuje si? w?a?nie w opisany powy?ej spos?b oraz dwie grupy mniejszo?ciowe - pierwsz?, do kt?rej mo?na zaliczy? przede wszystkim W?gry i nowy rz?d w?oski, kt?ra jest wolna od anachronizmu spojrzenia zimnowojennego i pragnie normalnych stosunk?w z Rosj?, nie obci??onych histori? ani antyrosyjskimi prowokacjami maj?cymi na celu podkopa? pozycje Rosji, jak przewr?t na Ukrainie, i drug?, kt?ra nie widzi ?adnej mo?liwo?ci wsp??pracy z Rosj? poza stosunkami na poziomie korea?skiego 38 r?wnole?nika. Do tej grupy nale?y przede wszystkim Polska i kraje ba?tyckie.

Elity Stan?w Zjednoczonych d???ce do ?wiatowej hegemonii, w postaci neokonserwatyst?w, Partii Wojny, Deep State, cz??ci wojskowych przywi?zanych do koncepcji Imperium Z?a, jak powiedzia?em, nie mog? zaakceptowa? nowej Rosji jako partnera. Przeznaczyli dla niej rol? uleg?ego wasala i tym bardziej irytuje ich najpierw emancypacja Rosji, a teraz jej samodzielna polityka nie przyjmuj?ca wszelkich dzia?a? USA za aksjomat. St?d nat??enie prymitywnej propagandy antyrosyjskiej tak naprawd? nie maj?cej precedensu w historii. Lata 70-te by?y pod tym wzgl?dem sielank?. Nawet napi?cie na linii USA-ZSRR w czasach Kennedy'ego i Chruszczowa nie przyj??o wyrazu tak jednostronnej i prostackiej propagandy jak dzi?. Mo?e pierwsza po?owa lat 80-tych (pierwsza kadencja Reagana) jest podobna po cz??ci do obecnego czasu, jednak z tym zastrze?eniem, ?e w?wczas wrogiem by?o pot??ne komunistyczne ZSRR, wobec kt?rego USA szermowa?y argumentem moralnej wy?szo?ci, a dzisiaj jest nim Rosja ewoluuj?ca w kierunku konserwatywnym wobec progresywizmu moralnego lansowanego przez USA. Poza tym, czarny image ZSRR w latach 80-tych nie oznacza? negacji konieczno?ci dogadania si? z tym pa?stwem, przeciwnie, wkr?tce dosz?o do rewolucji w tych stosunkach i ukszta?towania si? czego? niemal na kszta?t przyjaznych stosunk?w. W ostatnim trzydziestoleciu jedynym, kt?ry podj?? wysi?ek kompleksowego poprawienia stosunk?w z now? Rosj? i swoistego pogodzenia si? z jej powracaj?ca rol? mocarstwa, z kt?rym nale?y si? liczy?, by? prezydent Barrack Obama z jego resetem. To co osi?gni?to zniszczy?y elity ameryka?skie organizuj?c przewr?t na Ukrainie. Z kolei to, z czym mamy do czynienia dzisiaj jest ze wszech miar niezrozumia?e. Oto, ca?a pot?ga medialna USA uderza w prezydenta Trumpa za jego pr?b? doprowadzenia do odpr??enia w stosunkach z Rosj?. Jak powiedzia? Trump - "wolicie wojn? od rozmowy". Jest to zachowanie paranoiczne i gro?ne dla ?wiata. Elity ameryka?skie ??daj? od prezydenta USA ni mniej ni wi?cej, ale zaostrzenia polityki wobec Rosji! Trump znajduje si? w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Wyra?nie miota si? pomi?dzy swoimi w?asnymi przekonaniami, a uleganiem Deep State. Wyra?nie ulega na niekt?rych kierunkach (Iran, Syria, Izrael), wychodz?c ze s?usznego za?o?enia, ?e wszystkich nie pokona. Czasami przybiera to dla zwolennik?w Trumpa w USA i na ?wiecie formy wysoce irytuj?ce, st?d fala krytyki na niego sp?ywaj?ca. Krytyka ta jest wa?na, pe?ni bowiem rol? bezinteresownego przypominania pryncypi?w Trumpowi, aby nie pope?ni? b??du w swym ekstremalnie trudnym balansowaniu na linie. Sam b?d?c "zwolennikiem" Trumpa, jestem jednocze?nie jego krytykiem, czasem ostrym. Chcia?bym m?c powiedzie? po zako?czeniu tej prezydentury, ?e jego ataki na Syri?, skrajne izraelofilstwo, zerwanie porozumienia z Iranem itp., by?y tylko elementem polityki zamykania ust wrogom wewn?trznym, za? bilans ostateczny wypadnie na korzy?? Trumpa. Czy jednak Trump wyprowadzi w pole War Party w sprawie rosyjskiej? Histeryczne reakcje na spotkanie z Putinem pokazuj? jak cienka jest granica pomi?dzy samodzielnym politykiem a marionetk? ameryka?skich elit. Faktorem pogarszaj?cym sytuacj? Trumpa jest tak?e sama konstrukcja wybor?w prezydenckich w USA. Prezydent poza pustym frazesem, nie mo?e odwo?a? si? do swoich wyborc?w, gdy? ostatecznie wybieraj? go elektorzy nale??cy praktycznie do dw?ch partii establishmentu. Bez zasadniczych przesuni?? ideologicznych w partii republika?skiej mo?na si? spodziewa?, ?e szanse Trumpa na reelekcje s? w tej chwili zerowe. Walka toczy si? zatem o to, czy jego prezydentura przyniesie konkretne efekty, tj. uda mu si? oszuka? Deep State w jakich? zasadniczych sprawach (jak "cho?by" stosunki z Rosj?), czy te? przegra i zostanie zapami?tany jako ten, kt?ry by? -; jak m?wi? jego wrogowie - antypa?stwowym prezydentem-idiot?. Przyjrzyjmy si? zatem atakom na Trumpa, kt?re nast?pi?y po spotkaniu z Putinem, i to z ca?? ?wiadomo?ci?, jakie zagro?enia mog? za t? propagand? i??/nast?pi?. Dla ?wiata i dla samego prezydenta Trumpa osobi?cie...

C?? takiego zrobi? Trump podczas czterogodzinnego spotkania z Putinem, aby zas?u?y? sobie na miano zdrajcy i idioty? Nic takiego. Jako prezydent ?wiatowego supermocarstwa spotka? si? w celu zmniejszenia napi?? nieustannie podkr?canych przez polityk?w i media, z prezydentem innego mocarstwa, a jednocze?nie najwi?kszego kraju ?wiata. Powiedzia? m.in.: "Nasze stosunki nigdy nie by?y gorsze ni? dzisiaj. Ale to si? zmieni?o po naszym czterogodzinnym spotkaniu. Nie b?dzie to ?atwe, ale jest to lepsze, ni? odrzucenie mo?liwo?ci spotkania. Lepiej podj?? ryzyko polityczne, aby osi?gn?? pok?j i stabilno?? (...) Produktywny dialog mi?dzy Rosj? i USA jest szans? na otwarcie nowych dr?g pokoju i stabilno?ci na naszym globie". Putin w odpowiedzi stwierdzi?, ?e: "Uwa?amy, ?e konieczna jest dalsza wsp?lna praca nad ca?ym kompleksem wojskowo-politycznym i rozbrojeniowym dossier. Wchodzi w to przed?u?enie obowi?zywania umowy o redukcji zbroje? strategicznych, niebezpieczna sytuacja wok?? rozwoju element?w globalnego systemu ameryka?skiej obrony przeciwrakietowej, wdro?enie umowy o likwidacji rakiet ?redniego i ma?ego zasi?gu oraz rozmieszczenie broni w kosmosie (...). Moim zdaniem wa?ne jest, aby?my o tym rozmawiali, wyregulowali dialog dotycz?cy problematyki stabilno?ci strategicznej i nierozprzestrzeniania broni masowego ra?enia. Przekazali?my Amerykanom list? konkretnych propozycji w tej sprawie".

Trump wypowiedzia? truizmy, rzeczy oczywiste. Wydawa? by si? mog?o, ?e trudno by? przeciwko rozmowom prowadz?cym do zmniejszenia napi?cia mi?dzy mocarstwami atomowymi. A jednak...Okaza?o si?, ?e wizja krytyk?w Trumpa to wizja USA, kt?re jako bezwzgl?dny i jedyny hegemon ?wiatowy wymuszaj? zgodne ze swoim interesem zachowania na ka?dym, stawiaj? go do pionu nie w drodze rozm?w, ale poprzez pouczanie, szanta? i gro?by. Dlatego na Trumpa wylano pomyje. Oto, John Brennan, szef CIA za Obamy: "Wyst?pienie Trumpa na konferencji prasowej w Helsinkach (...) nie by?o niczym innym jak zdrad?. Nie tylko jego komentarze by?y komentarzami imbecyla, ale Putin mia? go ca?ego w kieszeni". Po czym wezwa? Johna Boltona (doradc? ds. bezpiecze?stwa narodowego), Mike'a Pompeo (sekretarza stanu) i Johna Kelly'ego (szef personelu Bia?ego Domu) do rezygnacji ze stanowisk. James Comey, niedawny jeszcze szef FBI stwierdzi?: "To by? dzie?, w kt?rym ameryka?ski prezydent sta? na obcej ziemi obok morderczego, k?amliwego bandyty i wzbrania? si? przed wsparciem dla swojego w?asnego kraju. Patrioci powinni powsta? i odrzuci? takie zachowania tego prezydenta". Czarno na bia?ym mamy tu do czynienia z wezwaniem do buntu obywatelskiego przeciw Trumpowi. Kongresman Steve Cohen poszed? dalej: "Gdzie jeste?cie, nasi ?o?nierze? Naczelne dow?dztwo znajduje si? w r?kach naszego wroga!" [czyli Trumpa - A?]. To ju? wezwanie do wojskowego zamachu stanu! Anderson Cooper z CNN uzna? spotkanie prezydent?w za "jedno z najbardziej haniebnych wyst?pie? ameryka?skiego prezydenta w obecno?ci rosyjskiego przyw?dcy jakie kiedykolwiek widzia?". Z kolei Nic Robertson z tej samej stacji napisa? dla "Gaz. Wyb.": "Trump zdradzi? nie tylko ameryka?skie agencje wywiadu - stawiaj?c na siebie, zamiast na Ameryk? - ale zdradzi? te? swoich sojusznik?w". Lista atakuj?cych Trumpa jest bardzo d?uga, demokraci, republikanie, gwiazdy medi?w. Hillary Clinton, Nancy Pelosi, Lindsey Graham, John McCain, Newt Gingrich, Bill Kristol, John Kerry, Joe Biden etc. Sam Donald Trump zauwa?y?: "Media od 'fake news?w' bardzo mocno pragn? wi?kszej konfrontacji z Rosj?, nawet konfrontacji, kt?ra mo?e prowadzi? do wojny. Lekkomy?lnie przeci?gaj? strun? i nienawidz? tego, ?e prawdopodobnie b?d? mie? dobre relacje z Putinem" (19.07.2018). Paul Craig Roberts skomentowa? te wypowiedzi nast?puj?co: "Cohen, Comey i wielu innych oskar?aj?cych Trumpa o zdrad?, sami pope?niaj? zdrad?. Trump ma wszelkie potrzebne dowody na tych, kt?rzy pr?buj? obali? rz?d Stan?w Zjednoczonych, aby ich aresztowa? i wytoczy? proces o zdrad?". Pat Buchanan w przeciwie?stwie do jednobrzmi?cej histerii antytrumpowskiej, oceni?, ?e wypowiedzi Trumpa podczas spotkania w Helsinkach i wcze?niejszego szczytu NATO w Brukseli, "sygnalizuj? historyczn? zmian? w ameryka?skiej polityce zagranicznej, kt?ra mo?e determinowa? przysz?o?? kraju i los jego prezydentury. Odrzuci? fundamentalne od czas?w Zimnej Wojny przes?anki polityki zagranicznej USA i obarczy? win? za nasze fatalne stosunki z Rosj? nie W?adymira Putina, ale wprost ameryka?ski establishment". I dalej: "Posthelsi?ska histeria ujawnia nie tylko spos?b my?lenia wrog?w prezydenta, ale te? g??bi? ich determinacji zniszczenia go. (...) Trump zmierza w kierunku decyduj?cej bitwy maj?cej zdefiniowa? jego prezydentur?: nakre?lenia na nowo ameryka?skiej polityki zagranicznej, tak aby unikn?? kryzys?w i konflikt?w z Rosj? oraz zrzuci? zobowi?zania zimnowojenne, kt?re nie le?? ju? wi?cej w interesie tego kraju". W niezwykle istotnym tek?cie "Coming coup against Trump" ("Nadchodz?cy przewr?t przeciwko Trumpowi") Finian Cunningham napisa?: "Polityczne przetrwanie Trumpa wisi na w?osku. By? mo?e jedynym, co powstrzymuje jego wrog?w, jest obawa przed reakcj? zwyk?ych obywateli na pr?b? obalenia wybranego lidera przez Deep State. (...) Trzeba przyzna?, ?e Trump ma wiele wad i wiele jego posuni?? w polityce zagranicznej idzie w parze z typow? przest?pcz? lini? ameryka?skiego imperializmu. Ale jedno, co mo?na powiedzie? na jego korzy??, to ?e nie jest powodowany irracjonaln? rusofobi?, ani ?lep? determinacj? do doprowadzenia do konfliktu z Rosj? - w przeciwie?stwie do wielu w ameryka?skim establishmencie. (...) Ameryka?ska klasa polityczna jest chora. Cierpi na psychoz?, kt?ra nie pozwala jej na zrozumienie rzeczywisto?ci. ?yje w skrajnej negacji rzeczywisto?ci, przekonana co do prawdziwo?ci swoich wyobra?e? o Rosji jako o gro?nym wrogu i o Trumpie, jako pacho?ku Kremla. (...) W naszym interesie jest, aby prowadzi? przyjazny dialog i budowa? wzajemne zrozumienie pomi?dzy USA i Rosj?, ?eby unikn?? konfrontacji. To tylko niereprezentatywna elita mo?e pragn?? wrogo?ci. (...) Ale ta koteria w USA i po?r?d jego europejskich sojusznik?w kierowanych rusofobi? i widokami wojennych profit?w, jest jednak?e ekstremalnie pot??na. To oni kontroluj? g??wnonurtowe media, polityk?w z ich pieni?dzmi oraz aktywa wywiad?w. Kiedy interesy rz?dz?cej w USA elity s? zagro?one, wszystko jest mo?liwe. (...) W?ciek?a reakcja na bardzo sensowne porozumienie Trumpa z Putinem z tego tygodnia - reakcja z?o?liwa i skoordynowana - to z?owrogi znak, ?e pot??ne si?y zwracaj? si? przeciwko temu prezydentowi".

W Polsce obserwujemy daleko id?c? ostro?no?? w ocenie Helsinek. Pow?d? Sprawa oczywista - polityka Polska, a szerzej, polska racja stanu w wersji realizowanej przez ?rodowiska postsolidarno?ciowe odda?a nasz interes narodowy USA, i to na dobre i na z?e, w zwi?zku z czym musi mocno uwa?a? na wypowiadane s?owa, ?eby nie zdenerwowa? pryncypa?a. W sprawie Helsinek mamy do czynienia z delikatnym wyra?aniem obaw, jednak obawy te pe?ne s? z kolei tre?ci, kt?re wyra?aj? nasze pe?ne oddanie dla Deep State, dla nakre?lonej wy?ej rusofobicznej ideologii-histerii ameryka?skiego establishmentu. Trumpa nie atakuje si? wprost, a je?li, to czyni? to osoby z dalszego rz?du. Z obozu w?adzy Szczerski i Waszczykowski zapewniaj?, ?e nic si? nie zmieni?o, Czaputowicz obawia? si? resetu, podobnie jak Fotyga w wywiadzie dla "Gaz. Pol.". Polskie media te? nie wprost, ale cytuj?c wrog?w Trumpa, pozwalaj? sobie na cytaty z medi?w ameryka?skich, ?e jest "paranoikiem". Generalnie mamy do czynienia z powtarzaniem zarzut?w Deep State, mocno przyprawionych zwietrza?ymi fobiami starych opozycjonist?w, kt?rych my?lenie zatrzyma?o si? na poziomie Ja?ty 1945. Adam Traczyk (think tank Globar.Lab) wt?ruje mediom USA: "W Helsinkach Trump skompromitowa? najwi?ksze ?wiatowe mocarstwo na oczach ca?ego ?wiata staj?c po stronie prezydenta wrogiego pa?stwa, kt?re aktywnie ingerowa?o i dalej pr?buje ingerowa? w ameryka?sk? polityk?". Roman Graczyk grozi: "To, co wyprawia Donald Trump od pocz?tku swojej prezydentury, (...) musi - moim zdaniem - martwi?. (...) gwarancje naszego bezpiecze?stwa zosta?y ju? os?abione, a w przysz?o?ci - przy tym kursie politycznym USA - mog? zosta? os?abione jeszcze bardziej. To za? oznacza, ?e w dalszej przysz?o?ci przy niekorzystnym rozwoju wypadk?w grozi nam (w wariancie gro?niejszym) powr?t do rosyjskiej strefy wp?yw?w, jak to by?o za PRL-u, albo (w wariancie ?agodniejszym) status pa?stwa permanentnie parali?owanego przez Rosj?, czego dzi? do?wiadcza Ukraina". Przy tych wypowiedziach Witold Jurasz brzmi jak realista polityczny: "Z faktu, i? Zach?d, a szczeg?lnie Stany Zjednoczone wysy?aj? sprzeczne sygna?y, mo?na wyci?gn?? dwa r??ne wnioski - pierwszy, i? Waszyngton got?w jest Ukrain? 'sprzeda?' b?d? drugi, chyba bli?szy prawdzie, ?e z jednej strony stawiaj?c granice, a z drugiej pokazuj?c gotowo?? do dialogu Bia?y Dom i szerzej Zach?d wysy?a sygna? o woli kompromisu z Rosj?. Sprzeczne sygna?y dotycz?ce Ukrainy mo?na traktowa? jako zapowied? tego, ?e na t? chwil? najbardziej prawdopodobna wydaje si? nomen omen swego rodzaju finlandyzacja Ukrainy. Tym samym nadmierne obawy co do kszta?tu porozumienia ameryka?sko - rosyjskiego wydaj? si? przesadzone. Sk?din?d dla wnikliwych obserwator?w to, ?e dla Ukrainy nie ma miejsca na Zachodzie, jest ju? od dawna oczywisto?ci?". Wszystkich przebija jednak nasz ulubiony Kazio W?ycicki, pozostaj?cy mentalnie w mrokach zabor?w i najmro?niejszej Zimnej Wojny: "Po?o?enie Polski decyduje o tym, ?e je?li nie jest si? z Zachodem, to wpada si? w zale?no?? od Rosji. Z obecn? Rosj? mo?na polepszy? sobie stosunki tylko na jej warunkach i ulegaj?c jej. (...) G?osy o potrzebie poprawy stosunk?w z Moskw? mog? zabrzmie? w tej sytuacji nawet jako wyraz pragmatyzmu, tylko b?dzie to ten sam pragmatyzm, jaki popycha? niekt?rych w roku 1945 do wej?cia w sk?ad Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. (...) Je?li Ameryka mo?e mie? 'zdrajc?' Trumpa, to tym bardziej syndrom zdrady w Polsce objawi si? wo?aniem o polepszenie stosunk?w z Rosj?, a Ja?t? zast?pi? w podr?cznikach historii Helsinki".

Mamy zatem z jednej strony, realne zagro?enie dla samego Trumpa i dalszych los?w jego prezydentury (nie powinni?my zapomina?, ?e USA to by? kraj zamach?w na prezydent?w) pochodz?ce od establishmentu ameryka?skiego, a z drugiej strony, artyku?owane przez Polsk? pe?ne poparcie dla skrajnie antyrosyjskiej wizji stosunk?w USA-Rosja tego establishmentu i ostro?no?? w atakowaniu Trumpa.

Ludzie rozs?dni ?yczy? sobie musz?, aby Trumpowi nie tylko nic si? nie przydarzy?o, ale tak?e, aby wytrwa? w swojej linii wobec Rosji zgodnie ze s?owami, kt?re wypowiedzia? na koniec spotkania w Helsinkach:

"Produktywny dialog mi?dzy Rosj? i USA jest szans? na otwarcie nowych dr?g pokoju i stabilno?ci na naszym globie. Wol? podj?? ryzyko polityczne na rzecz pokoju, ni? ryzykowa? pokojem na rzecz polityki".

Adam ?miech