Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumSierpień 24 2019 22:34:47
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 11
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
42
42
SS-Galizien
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Zbieżność interesów Polski i Rosji

Z pewnością nie zabraknie takich, którzy ujrzawszy ten tytuł żachną się, oburzą itd. Proszę jednak również ich o odniesienie się do poniższych twierdzeń i ich uzasadnień z chłodną uwagą, bez popadania w nadmierne emocje. Czy każdemu z nas nie zdarzyło się chociaż raz w życiu pod wpływem silnego zdenerwowania zrobić coś, czego potem przyszło nam żałować? To jest rzecz ludzka i często do wybaczenia, ale podobne błędy popełniane przez przywódców jakiegoś narodu są niedopuszczalne, bo ich skutkiem są nieszczęścia spotykające miliony. W niedawnej i również dalszej przeszłości nasz naród był wielokrotnie masakrowany wskutek błędów, jakie popełnili tak nasi przywódcy jak popierająca błędnie wybrany przez nich kierunek opinia publiczna. Okazywało się poniewczasie, że słuszność mieli ludzie zepchnięci na margines, tacy jak Władysław Sikorski czy też Stanisław Cat-Mackiewicz. Niemal wszystkie te błędy popełniono wskutek niewłaściwego stosunku do Rosji.

Rzeczą niezmiernie ważną jest zrozumienie historii, z historią własnego kraju na czele. Wykucie na pamięć imion królów i książąt, a także dat najważniejszych bitew niewiele daje, jeśli nie towarzyszy temu próba zrozumienia, na jakich zasadach rozwijał się świat i nasz kraj w przeszłości oraz tego, na ile te dawne prawidłowości jeszcze działają, wpływając na dzień dzisiejszy. W moim głębokim przekonaniu tę stronę historii zrozumiał m. in. wielki książę Mikołaj Mikołajewicz - głównodowodzący wojsk rosyjskich, który w swoim manifeście w dniach rozpoczęcia działań wojennych z Niemcami skierował do Polaków przyjazne słowa: "Pokażcie, że nie zardzewiał miecz, który poraził wroga pod Grunwaldem." Historyczne zwycięstwo grunwaldzkie, osiągnięte przez połączone pod berłem Jagiełły narody słowiańskie i ich tatarskich sprzymierzeńców, na cztery wieki złamało niemieckie parcie na wschód - Drang nach Osten. Ponowne połączenie ich wysiłków, narzucone koniecznością walki o przeżycie z hitlerowską nawałą w latach 1941-45 ostatecznie zepchnęło Niemców z powrotem za Odrę i przyczyniło się walnie do trwałego zaniku ich skłonności do napadania na kraje sąsiednie. W czasie pierwszej wojny światowej narodowa demokracja wpłynęła na postawę społeczeństwa w Kongresówce, które z ciężkim sercem, ale jednak pozwoliło bez oporu, wręcz gorliwie, przywdziać swoich synów w rosyjskie mundury, a następnie nie usłuchało wezwań do powstania przeciw zaborcy ze wschodu, witając zamkniętymi okiennicami Piłsudskiego i jego żołnierzy.

Kilka zdań o historii

Bardzo poważny wpływ na odrzucenie przez większość naszego narodu dalszych zrywów antyrosyjskich/antyradzieckich miało daleko idące przewartościowanie dotychczasowych poglądów na historię nowożytną ziem polskich, dokonane najpierw przez historyków tzw. szkoły krakowskiej, następnie historyków endeckich, a wreszcie najwybitniejszego historyka powojennego Pawła Jasienicę. Ich zdaniem katastrofa rozbiorów została spowodowana nie tyle przez złych sąsiadów co przez błędy narodu szlacheckiego i władców państwa polsko-litewskiego, które zamieniły to z początku jedno z największych mocarstw na świecie w bezwładną kukłę ciętą na kawałki bagnetami zaborczych sąsiadów.

U nas niestety doszło do paraliżu władzy centralnej, którego przyczyną były samowola magnaterii i ogłupienie szlachty mitami politycznymi, które popychały ją do służenia interesom obcych (przede wszystkim Habsburgów) zamiast interesom własnego państwa. Wskutek wynikłych stąd olbrzymich klęsk wojennych, zadanych przez Szwedów i Moskwę Pierwsza Rzeczpospolita została osłabiona i wycieńczona tak, że mogła istnieć dalej wyłącznie dzięki pobłażliwości i pewnej życzliwości jednego z mocniejszych państw sąsiednich. Państwem tym była Rosja, w której żywotnym interesie było niedopuszczenie do wejścia na ziemie polskie Niemców - tak tych pruskich jak habsburskich (austriackich). Utrzymanie tego państwa przy życiu jako rosyjskiego protektoratu, który z czasem, w warunkach poważnego osłabienia Rosji, mógłby podjąć skuteczną próbę odzyskania samodzielności, było zadaniem, któremu nie podołał ani chwiejny król Stanisław August ani też naiwnie wierząca w pomoc Prus i Anglii nowa, szlachecko-mieszczańska elita polityczna. W tej sytuacji niemiecka władczyni Rosji - Katarzyna Wielka, popełniła potworny błąd, ustępując pod naciskiem swych pruskich rodaków i zgadzając się na rozbiory sąsiedniego kraju słowiańskiego.

Następne pokolenia Polaków i Rosjan musiały zapłacić za ten błąd krwawymi łzami. Polacy i Litwini znaleźli się pod obcym butem, a Rosja straciła bezcenny bufor, osłaniający ją przedtem przed imperializmem pruskim oraz francuskim. Wnukowi Katarzyny - Aleksandrowi, rzuciło się to w oczy (m. in. pod wpływem przyjaźni z Czartoryskim) na tyle, że podjął próbę stopniowej odbudowy tego bufora. Niestety, znowu wspólnym wysiłkiem polskich gorących głów oraz tępej carskiej biurokracji, składającej się w znacznej mierze z Niemców bałtyckich, zlikwidowano ten projekt. Późniejsze okresy stosunków polsko-rosyjskich ułożyły według doprawdy przeklętego schematu; przyzwyczajeni do nadmiernych swobód z okresu tzw. złotej wolności szlacheckiej Polacy buntowali się rozpaczliwie przeciw uciskowi ze strony swoich surowych słowiańskich pobratymców, a ci bezlitośnie tłumili te bunty. Tymczasem zaś Niemcy w spokoju trawili zagarnięte ziemie polskie, częstując ich mieszkańców na przemian kijem i marchewką. Po zjednoczeniu Niemiec przez Bismarcka Rosjanie dostrzegli z przerażeniem, że znaleźli się naprzeciw dwóch ogromnych germańskich mocarstw, na których ciosy w razie czego będą bezpośrednio wydani.

Podyktowana tym przerażeniem myśl, że trzeba zmontować przeciw temu zagrożeniu sojusz słowiański natrafiła na zastanowienie się wśród Polaków nad bezcelowością dotychczasowej walki z Rosją, która prowadziła do coraz większego ucisku, a także niebezpieczeństwem całkowitego wyniszczenia narodu stawiającego na raz czoła trzem wrogom, z których każdy z osobna okazał się od nas mocniejszy. Program narodowej demokracji - myśl Dmowskiego doprowadziła do wniosku, że jedynym sposobem uratowania się jest przeciągnięcie jednego z tych wrogów na swoją stronę i pobicie przy jego pomocy pewnego dnia dwóch pozostałych. Mimo osobistej głębokiej niechęci do Rosji i podziwu dla Niemców Dmowski uznał, że z tymi drugimi nie ma porozumienia, ale da się je wypracować z zaborcą rosyjskim. Kolejna katastrofa dziejowa, tym razem o skutkach ogólnoświatowych - przekształcenie Rosji w Sowiety, doprowadziła do zawieszenia w próżni programu Romana Dmowskiego. Pod koniec życia jednak przewidział, że ratując się, naród polski powinien połączyć siły nawet z Rosją bolszewicką, której reżim stopniowo będzie się cywilizował, coraz życzliwiej spoglądał na zachód, aż wreszcie sam się zlikwiduje. Osobiście nie zaliczam się do ludzi gotowych uczyć się na pamięć cudzych opinii, aby potem szermować nimi bez zastanowienia i przy każdej okazji. Z niezwykle szeroko zakrojonego programu Dmowskiego nie wszystko się sprawdziło, nie wszystko zasługuje dziś na przypomnienie oraz pochwałę. Tej ujemnej oceny nie stosuję jednak do punktu widzenia tego skutecznego dyplomaty na sprawy geopolityki. Tak za jego czasów jak obecnie

Geopolitycznie rzecz biorąc znajdujemy się między Rosją, Niemcami, Francją i Anglosasami
Fakt, że obecnie nie graniczymy z państwem rosyjskim na długich odcinkach, nie graniczymy z nim bezpośrednio, niewiele zmienia wobec faktu, że carowie i gensecy osiągnęli swój wielki cel; zruszczyli znaczną część Ukrainy i Białorusi. Oba te kraje, chcą nie chcąc, będą wpadały w orbitę Moskwy. Zwolennikom poświęcania polskich pieniędzy i wysiłków na tzw. dywersję cywilizacyjną (przeciw Rosji) na tym obszarze należy przypomnieć, że taką próbę już raz podjęto. Pod koniec XIX wieku część miejscowej polskiej szlachty tak właśnie rozumiała swoją oświatową i dobroczynną działalność wśród chłopów białoruskich, litewskich i ukraińskich. Budzenie ich świadomości odrębności od Wielkorusów miało ten skutek uboczny, że również próby spolszczenia ich stały się niewykonalne. Nie była to jeszcze katastrofa. Spowodowało ją pojawienie się wśród Litwinów i Ukraińców tego, co określa się w polskiej literaturze przedmiotu jako integralny/skrajny nacjonalizm negatywny. Już w okresie międzywojennym dedykowano zamieszkałej za Bugiem ludności polskiej takie słowa jak: "Uciekajcie na kraj świata, bo nadchodzi zemsty czas. Będziemy was rżnąć i strzelać i dusić będziemy was." Dodać wypada - bez najmniejszych ograniczeń co do płci i wieku ofiar. Jak zapowiedzieli, tak zrobili: w Ponarach, w czasie rzezi wołyńskiej, w jeszcze innych miejscach.

Jeśli chodzi o Niemcy, to trudno dopatrywać się u nich obecnie zorganizowanych na szeroką skalę i rzeczywiście groźnych dążeń do odegrania się za wyniki drugiej wojny światowej. Chcąc nie chcąc jest to i będzie sąsiad mało dokuczliwy, a przy umiejętnej wobec niego polityce polskiej nawet życzliwy. Pod pojęciem umiejętna polityka rozumiem dokładne obserwowanie działań każdego niemieckiego rządu, a następnie kontrowanie na bieżąco tych, które mogłyby się okazać szkodliwe dla Polski dzięki różnym posunięciom dyplomatycznym, w których główną rolę powinny odgrywać dobre stosunki z Rosją jak również Stanami Zjednoczonymi.

Minęły czasy, w których Anglia prowadziła w pełni samodzielną politykę zagraniczną i wojskową, zaś jej dominia podążały w kierunku nakreślonym w Londynie. Polityka brytyjska od roku 1962 stała się w tych sprawach, a nawet i w sprawach wewnętrznych wtórnym wektorem polityki amerykańskiej. Więzy interesów łączące Brytyjczyków oraz ich pobratymców z Kanady, Nowej Zelandii, Australii i Południowej Afryki z amerykańskimi kuzynami są zbyt silne i w wyniku innej polityki brytyjskiej prowadzić się nie da. W tej sytuacji polityka polska musi brać pod uwagę istnienie tego jednolitego anglosaskiego bloku, jego interesy oraz hierarchię wartości, które nie są dla nas korzystne w dłuższej perspektywie. Głównym celem państw anglosaskich jest od ponad dwustu lat zachowanie przewagi na świecie w połączeniu z własną nietykalnością tj. całkowitym bezpieczeństwem wojskowym i materialnym (posiadaniem cały czas wysokich i bardzo wysokich dochodów). W przypadku gdy powiększenie własnej przewagi na świecie koliduje z celem zachowania owej nietykalności, anglosaskie elity stają się zdolne do poświęcenia wszystkich swoich sojuszników, którzy nie są niezbędni z punktu widzenia ich własnego bezpieczeństwa narodowego. Po prostu rzucają ich na pożarcie, stosując to, co kiedyś określono jako politykę zaspokajania (appeasement).

Francja - jedno z atomowych, światowych mocarstw naszych czasów, prowadzi politykę typu ni to ni owo. Nie jest to ani polityka gaullistowska - wspierania dążeń do rozmontowania bloków, aby powiększyć wpływy francuskie na poszczególne kraje wzięte z osobna, ani też polityka taka jak brytyjska. Wydaje się, że Francuzów pokonała demografia i wynikające z niej skutki gospodarcze. Zwyczajnie i po prostu jest ich za mało w znaczeniu roczników zdolnych do pracy zawodowej lub służby wojskowej "aby zapewnić Francji należną jej rangę"(de Gaulle). Zmniejszanie się w każdym kolejnym pokoleniu liczby posiadanych dzieci oraz coraz większa liczba słabo asymilującej się, często wrogo nastawionej do narodu gospodarza ludności muzułmańskiej na własnym terytorium narodowym wymusiły oparcie się na Niemczech, a w ostatnich latach także na Stanach Zjednoczonych. Obawiając się jednostronnego uzależnienia Paryż opiera się i musi się oprzeć dodatkowo na współpracy z Rosją. Począwszy od lat siedemdziesiątych podobna jest sytuacja wewnętrzna i wynikające z niej konieczności w przypadku Republiki Federalnej Niemiec.

Wspólne interesy cywilizacyjne Polski i Rosji

Koniec końców zostajemy z trzema czynnikami zewnętrznymi, wpływającymi na los naszego kraju: USA, UE, Rosja. Żadnego z nich nie należy lekceważyć, pamiętając jednak, że niestety nie możemy mieć w każdej z tych potęg szczerych i niezawodnych przyjaciół. Wykluczają to podstawowe interesy Anglosasów oraz inne ważne czynniki. Wśród tych drugich należy wymienić na pierwszym miejscu zmiany cywilizacyjno-obyczajowe, jakie nastąpiły w Europie Zachodniej i Północnej w wyniku tylko chwilowo nieudanej rewolucji lewackiej lat 1968-69. Nie będę się tu rozwodził nad zagadnieniami środowisk homoseksualnych, ich przełożeniem na politykę itp. Ocena tych i podobnych zagadnień jest sprawą w znacznej mierze subiektywną, zależną od światopoglądu, a ja piszę w tym miejscu o zupełnie czym innym; o obiektywnych ramach naszego bytu narodowego. Wskażę zatem tylko na jedną sprawę; stosunek do zasady iż państwo ma obowiązek chronić życie, zdrowie i mienie człowieka niewinnego. Odrzucenie tej zasady od początku świata prowadzi stale do jednej z dwóch nadzwyczaj szkodliwych skrajności: bezlitosnej tyranii sprawujących władzę albo też nastania powszechnego zamętu, w którym w końcu już nikt nie może być bezpieczny. Państwa UE odrzuciły tę zasadę w całości, jeśli chodzi o stosowanie kary śmierci za najpotworniejsze zbrodnie, nadmierne podkreślanie praw sprawców przestępstw kosztem praw ich ofiar, a w znacznej mierze wprowadzając eutanazję oraz dowolność przerywania ciąży.

Inny obraz przedstawia Rosja, gdzie co prawda wykonywanie kary śmierci jest zawieszone, ale z drugiej strony mordercy muszą się liczyć ze skazaniem na długoletnie ciężkie roboty, których nie wszystkim udaje się przeżyć mimo iż ośrodki pracy przymusowej nie są obecnie bynajmniej obozami zagłady. Również "zwykłe" dożywocie nie odbywa się tam w warunkach przyjemnych, a tym bardziej luksusowych dla osadzonych, których jedyną nadzieją jest rewizja procesu w wyniku pojawienia się nowych dowodów. Możliwość pomyłki sądowej przy ferowaniu wyroków śmierci, której nawet w warunkach systemu wymiaru sprawiedliwości zbliżonego do ideału nie uda się całkowicie wykluczyć, jest głównym argumentem, na który powołują się władze Federacji Rosyjskiej zabraniając jej orzekania.

Innym ważnym punktem możliwego strategicznego partnerstwa obu państw w tej grupie spraw jest rola religii w życiu publicznym. Określając rzecz jasno i wyraźnie nie chodzi mi o to, aby Kościół Rzymsko-Katolicki mógł w zaciszu gabinetów wyznaczać wojewodów, a Rosyjski Kościół Prawosławny gubernatorów, ministrów itd. aż do punktu, w którym religia będzie nadużywana bez ograniczeń do celów doczesnych jak to było np. u słowackich i chorwackich faszystów. Chodzi mi o to, że jeśli ktoś w Anglii czy we Francji zawoła: Boże chroń Anglię lub Francję, to niech go potem Bóg ma w swojej opiece. Całkowite wyrugowanie zasad religijnych z życia kraju ma swoją wysoką cenę: plagę rozwodów, masowe przerywanie ciąży - załamanie demograficzne, a także odrzucenie przez bardzo wielu ludzi takich zasad jak: nie gwałć, nie zabijaj, nie kradnij. W końcu narzuca się pytanie; kto w warunkach narastającej demoralizacji ma pilnować policji?

Wreszcie rzecz najważniejsza. Na Zachodzie obowiązującą ideologią państwową stał się tzw. multikulturalizm. W swoich ostatecznych skutkach jest to kolejny niezawodny środek wywołujący niebezpieczny zamęt. W warunkach kiedy ogłasza się, że wszystkie religie i wzorce zachowania muszą być absolutnie równouprawnione, niewykonalne staje się utrzymanie spokoju i dyscypliny społecznej. Podam taki przykład, z życia wzięty (Kanada). W jaki sposób prowadzić skutecznie zajęcia w szkołach podstawowych i średnich w warunkach gdy kilka grup uczniów różnego wyznania otrzymało prawo nie przychodzenia do szkoły w dniach własnych świąt religijnych, odrębnych dla każdej grupy? Pół biedy jeśli dotyczy to religii dobrze znanych, ale co jeśli na wspólny obszar wchodzą rozmaite sekty, narzucając innym konieczność tolerowania różnych dziwnych i szokujących zwyczajów jak np. własnoręczny ubój kozy w bloku mieszkalnym w godzinach nocnych, sataniści itd.? No cóż, pojawia się adwokat diabła w postaci prawa precedensowego (Anglosasi) lub pozytywnego (Europa), odrzucającego tak tradycję jak zdrowy rozsądek w imię "wyższych racji". W Rosji jednak odpowiedzą Behemotowi: ogranicz się do swoich czterech ścian i nie pokazuj swojego futra tym, którzy nie wyrazili życzenia, aby je oglądać.

Wspólne interesy gospodarcze Rosji i Polski

Bezpieczeństwo energetyczne. Jednym z najważniejszych interesów Rosji jest sprzedawanie swoich węglowodorów i innych surowców krajom UE tak długo jak się da i jak długo będzie potrzebowała związanych z tym dochodów. Zazębia się to o podstawowy interes ludności tych krajów, jakim jest możność nabycia gazu do podgrzewania posiłków i wody, benzyny do samochodów itd. Wbrew pozorom nie da się tego zapewnić dla wszystkich bez Rosji. Co prawda wydobycie np. gazu ziemnego w niektórych częściach świata wciąż rośnie i to nawet znacznie, ale też wzrasta cały czas gwałtownie zużycie surowców energetycznych. W odniesieniu do Europy jedyną opłacalną alternatywą surowców energetycznych z Rosji są dalece niewystarczające własne zasoby oraz takie same surowce z Bliskiego Wschodu. Nabywając je (wraz z Amerykanami i Japończykami) podtrzymujemy również takie reżimy, dla których haniebna, okrutna i wymierzona w inne kraje nietolerancja stanowi powód do dumy. Przezorność nakazuje nam oczywiście w miarę rzeczywiście istniejących po temu możliwości zróżnicować źródła własnych dostaw energii, ale zarazem nie wolno zapominać o tym, że musimy mieć energię i to jest cel główny. Długoterminowe umowy z Rosją, które w razie potrzeby i w warunkach dobrej współpracy między obu krajami można będzie zrewidować, stanowią wielką pomoc w osiągnięciu tego głównego celu.

Wzrost powszechnego dobrobytu. Obecna rosyjska ideologia państwowa głosi, że człowiek biedny, z trudnością zaspokajający wyłącznie swoje najbardziej niezbędne potrzeby, nie jest w stanie być pełnowartościowym obywatelem. Jest to jak najbardziej zgodne z doświadczeniem i zdrowym rozsądkiem. Dążenie rządu rosyjskiego do likwidacji masowego bezrobocia i wzrostu powszechnego dobrobytu jest stałe i nie należy wątpić w jego szczerość. Jest to jeden z podstawowych warunków utrwalenia każdego systemu sprawowania władzy, a na tym właśnie ogromnie zależy włodarzom Kremla. Podobnie jest u nas; przełamanie stagnacji gospodarczej w kierunku naprawdę szybkiego wzrostu gospodarczego i zaniku masowego bezrobocia byłoby atutem, który każdej partii sprawującej władzę w naszym kraju pozwoliłby rządzić bardzo długo, a czy nie jest to gra warta świeczki? Rozwijając współpracę w dziedzinie wymiany towarów i usług między sobą, a także ułatwiając takową między Rosją a Niemcami i Francją możemy sobie nawzajem poważnie pomóc w osiągnięciu tego podstawowego celu. Odnośnie WTO... Uważam, że nie powinniśmy namawiać Rosji do zaprzestania ochrony własnego rynku przed chińską tandetą, a raczej namówić partnerów z UE do przekreślenia zgubnej dla Zachodu doktryny globalizmu i wprowadzenia zasady przyjmowania tylko towarów co najmniej dobrej jakości, wytworzonych przez wolnych ludzi w godziwych warunkach pracy.

Bezpieczeństwo walutowo-finansowe i ochrona wolnej konkurencji. Należy postawić tamę idiotycznym i bezwstydnym praktykom wielkich spekulacji walutami i tzw. papierami wartościowymi, które już niemal zupełnie oderwały się od rzeczywistych wartości materialnych, a także od potrzeb finansowania gospodarki rynkowej. Należy również położyć kres nieprzytomnemu zadłużaniu się państw w tzw. prywatnych bankach. Rosja ma w tej mierze imponujące doświadczenia pozytywne, a jako posiadaczka jednych z największych na świecie zapasów złota i diamentów może służyć nie tylko radą przy budowie nowego, rozumniejszego międzynarodowego systemu wymiany wartości materialnych. Jedyną alternatywą będzie moim skromnym zdaniem przekształcenie w końcu światowego kryzysu finansowego w ogarniającą większość świata beznadziejną depresję ekonomiczną. Rosja może też pomóc ochronić i rozwijać wolną konkurencję; m. in. przed lewackimi pomysłami prowadzącymi do praktycznego zakazu spalania węgla i ropy, a także zakazu wykorzystywania energii atomowej, byle tylko utorować drogę coraz bardziej niepewnej i drogiej tzw. zielonej energii.

Oczywiście można odeprzeć, że swego rodzaju upaństwowiony kapitalizm działający obecnie w Rosji jest daleki od ideałów wolnorynkowych, należy jednak popatrzeć uważnie tak na historię gospodarczą tego zasobnego w surowce kraju jak i wyzwania, przed którymi stoi obecnie. Podstawowemu wyzwaniu modernizacji technologicznej na szerokim froncie nie da się sprostać bez daleko idącej koordynacji wysiłków wszystkich biorących w tym udział podmiotów gospodarczych. Po zakończeniu tego procesu wolna konkurencja zostanie włączona jak najszerzej, aby można było zapewnić dalszy rozwój pozyskanej z Zachodu techniki. Podobny był zresztą schemat rozwoju gospodarczego Rosji od Piotra I do Mikołaja II.

Wspólne interesy geopolityczne Rosji i Polski

Zepchnięcie na margines skrajnych nacjonalizmów Litwy, Białorusi i Ukrainy. Dla skrajnego nacjonalisty litewskiego tamtejszy Polak jest i pozostanie tylko pożałowania godną ofiarą polonizacji w dawnych wiekach, którą dla jej własnego dobra trzeba na powrót zlitewszczyć, zamykając jej polskie szkoły, nie przyznając ziemi z reprywatyzacji, a nawet odmawiając prawa do pisowni własnego nazwiska, odziedziczonej po przodkach. Dla skrajnego nacjonalisty białoruskiego (z tamtejszego Frontu Narodowego) tamtejszy Polak też nie jest normalnym współobywatelem, ale okaleczonym duchowo Białorusinem, któremu się zdaje, że jako rzymski katolik czy też (niekiedy) ewangelik reformowany może należeć do innej narodowości. W razie przejęcia władzy w Mińsku postąpi z nim jak opisano wyżej. Dla skrajnego nacjonalisty (zachodnio)ukraińskiego największym bohaterem narodowym był, jest i będzie Bandera, który spisał program przewidujący wyrzynanie Polaków, Żydów i Moskali, a tylko trochę mniejszymi bohaterami wodzowie UPA, która ich wyrzynała. Dla nich wszystkich współobywatele tzw. rosyjskojęzyczni są zakałą, cierniem w oku i codziennie wymierzanym ich specyficznemu poczuciu godności narodowej policzkiem. Pomagając Rosji, Niemcom, Francji i każdemu, kto jeszcze się zgłosi do tego zadania w zepchnięciu tych wariatów politycznych na margines życia ich krajów wyświadczymy ogromną przysługę naszym rodakom na Wschodzie.

Ochrona praw mniejszości narodowych. Nie powinno być tak, że my gwarantujemy naszym Litwinom czy osobom deklarującym narodowość niemiecką wszelkie możliwe prawa i przywileje, a w zamian rdzenni Polacy na Litwie czy też żyjący na stałe w Niemczech mają prawa tylko minimalne. Będąc daleki od skrajnego nacjonalizmu nie głoszę, że powinniśmy w odwet porządnie przycisnąć mniejszości narodowe w naszym kraju. Natomiast moim skromnym zdaniem łącząc wysiłki z Rosją oraz pewnymi krajami UE, szczególnie wrażliwymi na takie sprawy (np. Irlandia, Szwecja, Włochy), możemy w końcu zmienić sytuację choćby tylko na Litwie. Jeszcze jedna gra warta postawienia własnej świeczki obok tej rosyjskiej.

Walka o zanik przeciwstawnych bloków wojskowo-politycznych. Częścią doktryny Miedwiediewa w sprawach zagranicznych i obronnych jest dążenie do zaniku umysłowości blokowej; my korona ludzkości, a z tymi tam po drugiej stronie to nawet nie ma o czym rozmawiać. Miedwiediew głosi walkę ze zniewoleniem mniejszych krajów; wszyscy powinni mieć wpływy u wszystkich. Strefy wpływów zapewne będą musiały zostać zachowane jako strefy odpowiedzialności wielkich mocarstw za bezpieczeństwo na świecie. Nie można pozwolić na pojawienie się jeszcze większych ilości "drogich przywódców" typu północnokoreańskiego, jakichś nowych Idi Aminów czy Bokassów - cesarzy ludożerców. Nie powinno to jednak oznaczać niemal niewolniczej zależności słabszych krajów np. od handlu z wielkim mocarstwem zapewniającym im ochronę. W przypadku naszego kraju uznaje się głośno i chętnie za niebezpieczeństwo uzależnienie od gazu ziemnego z Rosji, natomiast jeszcze większe uzależnienie nas od handlu z Niemcami i innymi dużymi krajami NATO jest tematem tak jakby ocenzurowanym. Pora to zmienić.

Uwagi końcowe

Wszystkie powyższe moje (s)twierdzenia nie powinny prowadzić do wniosku iż opowiadam się za utworzeniem przez nasz kraj wspólnego państwa z Rosją względnie anektowaniem Polski przez Rosję lub też podporządkowaniem naszego państwa państwu rosyjskiemu. Ze względu na tragiczne również dla samej Rosji wyniki takich rozwiązań w minionych epokach nie leży to w dobrze pojętym interesie samej Rosji. W jej interesie jest posiadanie niezawodnych przyjaciół i silnych partnerów, nie zaś niewolników albo płatnych agentów wpływu. Moje rozumowanie powinno prowadzić moich rodaków i rodaczki do wniosku, że powinniśmy przestać upatrywać w Rosji źródła wszelkiego zła oraz strasznego niebezpieczeństwa, które musi nam grozić ze wschodu aż do końca świata, a zamiast tego poszukiwać sposobów budowania strategicznej współpracy z naszą wielką słowiańską siostrą; również pozostając w składzie UE i NATO.

Wszystkim, którzy zadali sobie trud przeczytania powyższych rozważań, uprzejmie dziękuję bez względu na ocenę, jaką uznają za stosownie mi za nie wystawić.

gjw


Komentarze
kot dnia czerwiec 03 2011 01:37:58
Nie ma sprzecznych interesów między Polską a Rosją, najbardziej łączy nas wg mnie geopolityka i gospodarka. Ci co straszą i upatrują tam wyłącznie złego lub chcąc zdystansować się od jawnej rusofobii stosują chwyt "dobrzy Rosjanie zły Kreml", nie mają czystych intencji. Są oni pionkiem w grze, prowadzonej przede wszystkim w pewnych kręgach ameryk., skierowanej przeciw Rosji i przeciw żywotnym interesom Polski, natomiast zgodnie z interesami rzeczonych anglosasów i de facto również z interesami Niemiec.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014